31 grudnia 2009

Ponad tygodniowy ból szyi okazał się zapaleniem węzłów. Jest antybiotyk i maść no i zakaz wychodzenia przez jakieś pięć dni. Tylko, że skoro tyle czasu chodziłam i nic mi się nie stało i generalnie czuję się dobrze, a szyja ulżyła, to nie zamierzam dziś siedzieć w domu. I tak przebolałam i dwa dni siedziałam w sumie w łóżku, a przynajmniej sporo pospałam i odpoczęłam. Dziś wybywam.
Całkiem dobrze się złożyło, że nie mieliśmy żadnych większych planów na noc Sylwestrową. Nie wiem czy dałabym radę bawić się na jakimś balu, a co dopiero jak byśmy wybyli w góry na przykład. Tam mogłabym na dobre ugrząźć w łóżku. Tak więc Sylwestra spędzimy we dwoje. W końcu to nasz pierwszy Sylwester i wkraczamy w Nowy Rok. Po południu D. przyjedzie po mnie i pojedziemy do kina. Do domu dotrzemy pewnie po 22, więc niewiele już zostanie do północy. No chyba, że zatrzymamy się na Placu Wolności i zobaczymy co tam Marylka i Doda wyprawiają. W sumie planowaliśmy się tam zjawić, no i kabarety mają być, ale skoro oboje podziębieni jesteśmy to zrezygnowaliśmy. Tak czy siak nie będziemy się nudzili. :)
Jutro będzie obiad u babci D. na którym zjawić się muszę, bo w ostatnią niedzielę babcia była bardzo zawiedziona, że mnie nie ma. Swoją drogą i ona i mama D. zbombardowały w Święta D. pytaniami odnośnie nas. Były przekonane, że coś się już działo będzie i wręcz na zmówiny się nastawiły. Cóż... one i ja będziemy musiały poczekać, bo o czymkolwiek zaczniemy myśleć, jak będzie gdzie zamieszkać. :)
Wczoraj D. przyjechał z wyrośniętym ciastem i zabrał się za robienie pysznej pizzy. Taką niespodziankę mi zrobił. Mimo, że ostatnio mam jakiś wstręt do jedzenia to trochę podjadłam. Zresztą nie tylko ja, bo wszyscy domownicy się dosiedli i dwie pizze poszły migiem. Przedwczoraj za to przywiózł mi pyszne frytunie z MC i kinder niespodizankę. :) Tak to mnie rozpieszcza ten mój D.

W racji, że już tutaj w tym roku nie wpadnę chciałam Wam złożyć życzenia.

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2010 Roku!
Niech będzie dużo lepszy od tego, który właśnie mija.
Niech zdrowie, miłość i szczęście nie opuszczają Was na krok.
Samych radosnych dni i spełnienia wielu marzeń!
Udanej zabawy Sylwestrowej!

23 grudnia 2009

Chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych i pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród rodziny i przyjaciół.
Niech te Święta będą magiczne...

21 grudnia 2009

On pobudził mnie emocjonalnie. Zbliżające się Święta są takie inne, takie piękniejsze, mimo smutków jakie nawiedzają moją rodzinę.  Nie wiem czy kiedykolwiek czułam się tak jak teraz. Z K. nic nie wywoływało takich emocji. Jemu było obojętne tak wiele spraw i zobojętniałam ja. Nawet Święta stały się niewiele różniące od innych dni w roku.
Teraz napełnia mnie takie Szczęście, taka radość i ta świadomość, że jest Ktoś kto mnie tak bardzo kocha.

19 grudnia 2009

Odebrałam tatę z lotniska. Rodzina w komplecie do 3.01.2010 roku. Tylko z dziadkiem dużo gorzej... Pogorszyło się w środę, ale poznał tatę. Chociaż ze mną wczoraj miał problem i zapytał "kto ty jesteś?". Może rzeczywiście czekał.

16 grudnia 2009

Dzisiejsza niespodzianka D. niesamowicie poprawiła mi humor i  pozwoliła oderwać od tego wszystkiego. Ze śmiechu boli mnie brzuch i policzki. Choć troszeczkę się domyślałam, że to żaden wernisaż nie będzie, to jednak wielki buziak dla D. :)
Słusznie krążą tak dobre opinie o "Szalonych nożyczkach". Naprawdę warto się wybrać. Szczególnie zimą, kiedy aura ponura, słońca mało i nie trudno o gorszy nastrój. Idealne lekarstwo na wszystkie smutki.
A propos zimy, to pięknie sypie śnieg... bajkowo. Ponieważ prószenie nie ustaje, D. mi  odśnieżał autko. :) Przypomniał mi, że w jednej z naszych pierwszych rozmów wspomniałam, jak to znowu muszę odśnieżyć samochód. Heh... nawet mi przez głowę nie przeszło, że kilkanaście miesięcy później to on będzie zgarniał płatki z moich szyb. ;)

11 grudnia 2009

On - A ja mogę tak trochę wtrącać się w Twoje życie?
Ja - Hmmm,  coś mi się zdaje, że pozwoliłam Ci na to już jakiś czas temu. :)
On - No tak.
Ja - Zaraz będzie rok jak się znamy. Ależ ten czas leci, co?
On - Heh, prawda :) Fajnie.

No i  przytulił się mocno.

9 grudnia 2009

Siedzę i przebieram kartki z notatkami z wykładu. Tylko zamiast się uczyć myślę o powrotach do wspólnego mieszkania i o czekaniu na Niego z kolacją.  Kiedy On będzie już dawno spał w łóżku obok, ja zapewne będę miała jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Za to kiedy ja będę jeszcze smacznie spała z twarzą wtuloną w poduszkę, On wstanie i po cichu wyjdzie do pracy. O codziennych problemach nie myślę, bo wystarczająco mi ich na chwilę obecną. Wiem, że będę spokojniejsza mając Go obok.
O tym małym kociaku też sobie myślę.

7 grudnia 2009

Obaj zawsze bardzo za mną byli. Teraz tracę jednego za drugim. Bardzo boli...
Niech tylko wystarczy Mu sił na te 12 dni, do powrotu taty. Niech wystarczy, proszę.

1 grudnia 2009

Zobaczymy jak to wszystko się poukłada z dziadkiem. Staram się nie rozmyślać, bo i tak już stresów mam dość.
W głowie natomiast kwestia wspólnego mieszkania. Trzeba przemyśleć i zaplanować sensownie. Chociaż i to nie jest łatwe, bo obecny czas jest tak niepewny, że nie wiadomo na co w pierwszej kolejności będą potrzebne pieniądze. Z dnia na dzień może się wszystko wywrócić do góry nogami. No ale plan się przyda i stopniowa realizacja na pewno da siłę, by przetrwać to co obecnie. Jedno jest pewne, chcę już tego naszego wspólnego życia. Oboje nie chcemy zwlekać nie wiadomo jak długo. O dzieciach nie myślę tylko ja.
Mam nadzieję, że dzisiejsze kolokwium będzie z głowy. W piątek egzamin.

28 listopada 2009

Z dziadkiem nie jest dobrze. Tydzień jeszcze się nie skończył, a ja już jestem zmęczona. Nie wiem, naprawdę nie wiem co dalej. Mam złe przeczucia.
Natłok myśli w głowie mnie przytłacza, męczy przeraźliwie. Nie mogę się wyspać, bo ciągłe sny, ciągłe budzenie. Wstaję zmęczona, jakbym niewiele spała. Budzę się z takim lęki i z lękiem zasypiam. Myślę, analizuję, planuję co zrobić i w jakiej kolejności. Mam wrażenie, że na nic nie mam czasu, a tu jeszcze egzaminy. Nie mam kiedy usiąść i się pouczyć, a może raczej nie mam do tego głowy. Nie potrafię się skupić, bo zaraz myślę co będę musiała zrobić jak skończę. To błędne koło zatacza się i wszystko biegnie od początku. Ja chcę wysiąść, bo mnie boli głowa.

Ty głaszczesz mnie po głowie...

22 listopada 2009

W sobotę zabrał mnie do siebie. Najpierw szybka przechadzka po sklepach i załatwienie jednej sprawy. Później D. sobie przeglądał samochody, bo w końcu udało mu się sprzedać swojego, a mnie 'zabawiała' rozmową Jego mama. :)
Wieczorem przenieśliśmy się 'za ścianę' do wujka i zrobiliśmy trzy przepyszne pizze. Miła kolacja i pyszny owocowy deser. Z pełnymi brzuszkami wróciliśmy i zapakowaliśmy się po kołderkę, coby przyjemnie odpocząć no i 'spalić' kalorie. ;)
Rano D. pojechał na giełdę oglądać auta, a ja zostałam z domu z mamą i zajęłyśmy się obiadem. Potem była Msza, obiad i chwila rozmowy na skype z moim tatą. Tuż przed zachodem ruszyliśmy na spacer do parku. Oj dawno nie byliśmy, więc się nam należało.
Uwielbiam takie wspólne weekendy, wspólne noce i kiedy mnie przytula w środku nocy. Chciałabym już zawsze przytulać się do Niego przed snem i widzieć każdego ranka po otworzeniu oczu. Już zapowiada się kolejny wspólny czas pod koniec tygodnia. :)

19 listopada 2009

Leniwy dzień. Kolejny który przesiedziałam i w sumie nie zrobiłam nic wielkiego. Zajechałam autkiem na myjnię i wyczyściłam ciut w środku. Wyniosłam do piwnicy co zbędne, bo już na nerwy grały mi odgłosy z bagażnika przy każdym zakręcie. ;)
Zobaczyłam zdjęcie pierścionka zaręczynowego. To było jak strzał. Kilkanaście miesięcy temu chciałam tego tak bardzo, przeglądałam oferty i to był jeden z tych, który się podobał. Teraz myśl, która pojawiła się w głowie to tylko "jak dobrze, że do żadnej deklaracji nie doszło". Chociaż nie mogę powiedzieć, że nie pomyślałam o mnie i D. Tylko jakoś inaczej patrzę teraz na każdą ze spraw. Nie wiem czy z ostrożności, czy po prostu w końcu czuję się bezpiecznie i wierzę, że teraz wszystko nie wyjdzie ode mnie. Chcę spędzić z Nim resztę życia i pomyślałam o tej pięknej chwili, ale bez nacisku. Tak jak chyba powinno być. :)
Swoją drogą co ten D. ze mną zrobił. Ja kiedyś nie lubiąca miejsca pasażera, teraz uwielbiam z Nim jeździć. Nie twierdzę, że prowadzenie auta już nie sprawia mi przyjemności, ale wygodna się zrobiłam. ;) No i lubię patrzeć na Niego jak prowadzi, lubię kiedy kładzie rękę na mojej nodze, albo kiedy głaszcze moje włosy. Uwielbiam ten Jego uśmiech. Z Nim naprawdę czuję się bezpiecznie, mimo iż to nie ja prowadzę samochód. To jest bardzo dziwny odruch w moim wykonaniu. Pamiętam K.nie chciałam nawet dać się przejechać, a jak myślałam o Jego prowadzeniu to jakoś czułam niepewność. Zresztą D. zaufałam już na pierwszym spotkaniu, może to był znak. ;)

15 listopada 2009

Patrzę na to wszystko i wiem, że jest jedyną osobą, którą mam tak blisko. Jest namacalnie i wtedy kiedy Go potrzebuję. Wypełnia poczucie osamotnienia, rysuje uśmiech na twarzy i mówi, że "będzie dobrze". W sumie nie potrafię sobie nawet wyobrazić co by się ze mną działo, gdyby Jego nie było. Może uciekłabym w wir obowiązków, a może zaszyła pod kołdrą i życie leciałoby mi przez palce. Wszystko się tak rozsypało jak domek z kart. Pogubiły się gdzieś kawałki tej całej układanki.
Nie mam siły na to wszystko. Marzę o własnym kącie i życiu po swojemu. Może wtedy każdy będzie zadowolony, bo tu ewidentnie zawadzam.

13 listopada 2009

Jakież to życie jest przewrotne, bo przecież wczoraj był 12 listopada.
Warto iść do przodu i nie żałować. Warto zebrać się na odwagę w każdym momencie.

12 listopada 2009

Tak tęskniłam do Jego pieszczoty, pocałunków i oddechu na mojej skórze. Zanurzeni w emocjach, pragnieniach i cieple naszych spragnionych ust. Gorących ciał pragnących się wzajemnie, dłoni splecionych.
Uwielbiam kiedy mnie później obejmuje i zasypia przytulony.

11 listopada 2009

Poniedziałkowy szok pociągnął za sobą nieciekawy wtorek. On dość impulsywny, ja zbyt wrażliwa, oboje uczuciowi. Z tego wynikają czasem pewne niedomówienia i problemy. We wtorek wieczorem przyjechał i wyjaśniliśmy sobie wszystko. Staram się Go zrozumieć, choć On sam ma czasem problem z rozgryzieniem siebie. Ja za to muszę nauczyć się panować nad emocjami i nie płakać z byle powodu.
Docieramy się pod względem emocjonalnym. ;) Ważne, że On te emocje okazuje i nie jest obojętny.
Pamiętam jak dziś słowa z 11-go maja "Kocham Cię" . :)

8 listopada 2009

Ponownie od długiego czasu, moje myśli zaczęły krążyć wokół dziecka. Kiedy widzę te ubranka, zabawki, dzieci na ulicy, wózki, matki w ciąży, czytam wypowiedzi na forach... coś we mnie się odzywa. Nie umiem przejść obojętnie nie uśmiechając się i nie zaczynając myśleć. Z każdym dniem jest to coraz silniejsze i czuję, że na nowo obudziły się we mnie pragnienia. Pragnienia, które efektywnie zostały uśpione jakiś czas temu przez K.
Teraz wszystko się pozmieniało i chociaż wiem, że to jeszcze nie pora, to jednak pewne rzeczy się dzieją. Otwieram się? Czy może coś we mnie pęka? Dziś przyznałam się do tych moich rozmyślań przed D.. Wcześniej były to tylko luźne rozmowy - "kiedyś... ".
Chciałabym... więcej niż naszej dwójki.

7 listopada 2009

Ostatnio pomyślało mi się o poznaniu naszych rodziców. Na dzień dzisiejszy to dla mnie dość abstrakcyjny temat. Gdyby teraz miało coś takiego nastąpić, to mój stres mógłby sięgnąć zenitu. Może najlepszym rozwiązaniem byłby przypadek.

2 listopada 2009

Koperty z jabłkami już czekają. Mam się dziś zjawić u D. około 14:00. Podobno jakąś niespodziankę ma i mam się ciepło ubrać. Kompletnie nie mam pomysłu co to może być.
Tymczasem ciągle chodzę w piżamie i nie chce mi się iść pod prysznic. Taki jakiś leniwy dzień, a wstałam przed ósmą. Ta listopadowa aura i natłok myśli w głowie. Dobrze, że słonko świeci, szkoda tylko, że tak zimno...

1 listopada 2009

Bardzo nerwowa się zrobiłam. Wystarczy drobiazg i skubię palce. Szybko się wkurzam, często na rzeczy mało ważne. Powinnam dać sobie spokój i przejść obojętnie, ale nie mogę. Nie teraz. Teraz wszystko odczuwam z jakąś zdwojoną siłą.  Moment i już trzęsą mi się ręce i muszę wyjść, bo nie wytrzymuję. Wybucham jak nigdy, bo przestałam panować i zatrzymywać w sobie.
Zaczęły się klucia w klatce piersiowej. Czasem głębszy oddech niemożliwy jest. Ostatnio tak "sparaliżowana" jechałam autem. Mogłam łapać tylko płytkie oddechy i nie byłam w stanie się ruszyć. Wiem, że źle na mnie wpływa ostatni okres.
No i dlaczego teraz chce mi się ryczeć? Dlaczego aż mnie nosi? Przecież nic wielkiego się nie stało, ot czyjaś głupota.

31 października 2009

Dzisiaj znowu była kinder niespodzianka. Ostatnio się nie udało, bo była figurka. Tym razem miał co składać, a ja miałam czekoladę. ;) Się śmiałam, że specjalnie wybrał takie jajeczko dla mnie, żeby trochę przyjemności było dla Niego.
Poszliśmy na spacer i muszę przyznać, że poczułam zimową temperaturę. Dobrze, że miałam rękawiczki i zimową kurtkę z kapturem. ;)
Jutro wieczorem zrobię koperty z jabłkami, to w poniedziałek zapakuję i pojadę do D. :)

21 października 2009

Kolejny raz mnie zaskoczył. Przyszedł z wielkim bukietem tulipanów
(takim jak na drugim naszym spotkaniu), a ja nawet się nie
zorientowałam. Wszedł do mieszkania, stanął przede mną pocałował, obie dłonie z przodu
miał. Nagle jedna ręką zawędrowała za Jego plecy i moim oczom ukazał
się owy bukiet. :)
Teraz w pokoju unosi się delikatny zapach... Jak już będziemy mieli ten Nasz dom, to na stole będzie stał taki wazon z tulipanami. :)
Oczywiście nie obeszło się bez słodkiej przekąski.
A uprzedzał na początku, że lubi robić niespodzianki... ;)

16 października 2009

Gdybym tylko miała możliwość normalnej pracy, możliwość wyprowadzenia się i życia na własny rachunek, według własnych zasad. Gdybym taką możliwość miała, to bez wahania spakowałabym się i wpadała tutaj tylko w odwiedziny.
Jest jak jest i póki co nie zapowiada się na zmiany jakiekolwiek. Pozostaje siedzenie w swoich 4 ścianach pokoju i jak najczęstsze bywanie u D.

11 października 2009

Bardzo miły i jakże potrzebny weekend z Nim. Rozmowy, uściski, pocałunki, pieszczoty. Wspólny sen i gotowanie obiadu. Chwila przy płonącym kominku. Tak jest dobrze.
W domu nadal bez zmian.

8 października 2009

W sobotę idziemy na ślub. Wyszło więc, że pora się elegancko ubrać. Spódniczka, buty na obcasie... D. pierwszy raz będzie mnie widział w takim stroju, bo wcześniej nie było okazji. Śmieję się, że zrobił to specjalnie. ;)
D. wczoraj miał sen, że jestem w 6 miesiącu ciąży, Byliśmy gdzieś w ciepłych krajach i nagle wyskoczyła mi krągła piłeczka. :) Dochodziliśmy jak to możliwe, że 6 miesiąc. Jednak D. najbardziej martwił się tym, gdzie będziemy mieszkali. Podobno to już drugi tak sen związany z mieszkaniem. Musi bardzo ubolewać nad tym, że brakuje jednak tych czterech kątów.
Dzisiaj urodziny K. Pamiętałam, więc głupio udawać, że jest inaczej.
Napisane krótkie życzenia w mailu, wysłane. Nie łączą już emocje, więc
dla mnie jest to dzień jak co dzień.

7 października 2009

Potwierdza się jak ludzie bardzo patrzą na pieniądze. Jak potrafią wyliczyć ci, wypomnieć wszystko. Jak obserwują co robisz, dostajesz i dajesz, ile to warte jest. Oceniają tak jak im wygodnie. Nie wiem czy z zazdrości czy z charakteru. Ktoś wylicza każdy grosz, to razi go gdy ty nie robisz tego samego?
Nie wiem jak ułoży się ta przyjaźń. Widzę teraz poważną barierę. Ja jestem szczęśliwa, mnie raczą niespodziankami, ja idę do sklepu i kupuję coś nowego. Tylko czy życie poza miłością (a często i ona również), niestety nie jest oparte na pieniądzu? Jeśli mam, to powinnam udawać, że nie mam? Wyliczać wszystko? A jak nie mam to zrzędzić, jak mi źle?
Żyję dniem codziennym, nie odkładam wiecznie do skarpety. Staram się cieszyć tym co jest i nie przeliczam tego na złotówki.
Jestem zniesmaczona i następnym razem po prostu nie będę szczera.

6 października 2009

Robi mi się tak przyjemnie ciepło w sercu, gdy podczas wzmianki o dzieciach, domu, rodzinie, czy to w rozmowie czy w oglądanym wieczorem filmie, On przytula mnie mocniej, całuje i przytakuje z uśmiechem.
Kocham te Jego spontaniczne wyznania.
"Teraz to ja się tobą zaopiekuję."

Coraz częściej pojawiają się rozmowy o mieszkaniu. Widzę, że chodzi Mu to namiętnie po głowie i nie daje spokoju.

P.S.
Przypomniało mi się właśnie, że w tym całym moim pamiętniku jest jeden jedyny wpis, który został ukryty jakiś czas po jego napisaniu. Jest to wpis z 15 sierpnia 2008 roku. Właśnie go przeczytałam i zdałam sobie sprawę, jak wcześnie wiedziałam, że pora na zmiany. Potrzebowałam ponad 4 miesięcy, żeby zrobić odpowiedni krok. Krok, który odmienił całe moje życie.

1 października 2009

Ostatni bardzo zły sen, zła wróżba. Wczoraj dorwana na chwilę gazeta i artykuł. Pozbierałam wszystko w jedno i dziś mi źle. Martwię się i boję strasznie, choć On uspokaja, że wszystko w jak najlepszym porządku. Wcześniej nawet nie pomyślałam, że to może być coś innego. Przeraża mnie myśl, że mogłoby mi Go zabraknąć. Przecież to jest to Szczęście, którego szukałam. Jest strach i wiara, że wszystko będzie dobrze, choć łzy spływają po policzku. Nigdy nie czułam się tak kochana, tak potrzebna.
Nie wierzę, że Bóg mógłby być tak okrutny.
Kocham nade wszystko i wiem, że to na Niego czekałam. :*

28 września 2009

Dziś nie mogliśmy się zobaczyć, więc została tylko rozmowa na GG.

D. 21:40:10
cały dzień dużo o Tobie myślałem
Ja 21:41:03
to miło bo ja o Tobie też
D. 21:41:57
a konkretnie o wspólnym mieszkaniu

Niby nic, a sprawił tyle radości. Nie potrzebne były żadne pytania, żadne podchody, bo sam po prostu o tym pomyślał. :)
Od piątku wieczór Razem. Odwiózł mnie dopiero późnym wieczorem w niedzielę, a ciągle nie możemy się nabyć ze sobą. Model sklejony. :)
Przyszła "paskuda" i fatalnie od rana było. Zresztą nadal dokucza. Na szczęście był D. i przytulił, pogłaskał aż usnęłam, bo z bólu łzy leciały.

24 września 2009

Dostałam model do składania, choć wiem, że to dla Nas zakupiona zabawka. :) Teraz składamy i pewnie na jednym nie stanie. Zabawka jest u D. więc zastrzegłam, by sam nie składał, a ten teraz dzwoni i mówi, że to skleił i tamto. Oczywiście tylko próbuje mnie wkurzyć, ale ja wiem naprawdę nie skleja. :)
Ostatnio odezwał się K. Teraz już wiem dlaczego nagle uznał, że dobrze by było podtrzymywać kontakt. Poznał kogoś. Bardzo dobrze, bo już miałam lekkie obawy jak zobaczyłam maila od niego. Cieszę się, że szybko zrozumiał i obeszło się bez długich tłumaczeń. Niech mu się dobrze wiedzie.
Przyjemnie ciepłą jesień mamy. Mam nadzieję, że październik będzie ładny, bo mamy w planie weekendowy wypad. :)

21 września 2009

Duża impreza rodzinna u D. Urodziny Jego babci, bo to już 80 lat. :)
Weekend zleciał w mgnieniu oka i poznałam tyle osób. Kilka pochwał w moim kierunku, jakże miło. Teraz źle samej w domu i rozpaczliwie chcę do Niego!
Wszyscy mówią, że D. dobrze wygląda, bo zawsze taki szczupły bardzo. Cieszy mnie, bo szczęśliwy, bo mniej się stresuje i to widać. :)
Coś mnie łapie od soboty i mam nadzieję, że nie wyląduję w łóżku.

8 września 2009

Wczorajszy dzień upłynął na spotkaniach z koleżankami. Od rana zawitałam do jednej A., natomiast wieczorem wyciągnęłam na spacer drugą A. Oj dawno nie było okazji się spotkać z dziewczynami i pogadać. A to jakiś wyjazd, a to coś innego na głowie. Początkowo w planie było spotkanie z D., ale ponieważ miał sporo pracy, to nie było sensu, żeby tłukł się tutaj po 20tej.
Ostatnio D. szuka nowego materaca i jest pomysł, żeby kupił szerszy. Będziemy mogli się lepiej wysypiać, kiedy nocuję u Niego. Póki zamieszkać razem nie możemy, to chociaż łóżko będzie. ;)  Parę dni temu byliśmy nawet rozejrzeć się w sklepie. Wieczorem podczas rozmowy na GG, przeglądał materace w sieci. Znalazł ciekawą ofertę, ale jakoś bez entuzjazmu specjalnego. W pewnym momencie pisze:
"Wiesz, takie szukanie samemu już mnie nie bawi. Jak jesteś przy mnie to co innego."
Jak tutaj nie czuć się ważna. :)

6 września 2009

Kolejny weekend razem bez przerwy. W sobotę zdany egzamin, obiad u D., popołudniowy piknik lotniczy i wieczorne zakupy. Niedziela po części upłynęła w łóżku, bo pogoda taka senna, że odespaliśmy co się dało. ;) Kolejna wyprawa na giełdę, by rozejrzeć się za nowym autkiem.
Całą masę zdjęć z z dzieciństwa przejrzeliśmy. Jaki On słodki chłopczyk był. :) Teraz ja muszę naszykować swoje pamiątki. Zawsze bardzo lubiłam oglądać zdjęcia, szczególnie te stare, na papierze. Teraz tak mało się wywołuje, bo wszystko cyfrowe na komputerze. Za każdym razem sobie obiecuje, że kilka wywołam i nic. Pora to zmienić.
Uwielbiam te nasze rozmowy. Tę zgodność i zrozumienie. Nie wiem jakim cudem, ale od czasu jak się poznaliśmy, On czytał w moich myślach.

4 września 2009

Całkiem niedawno odezwał się K. W sumie nic nie napisał, ot krótka wiadomość, a może raczej komentarz do zdjęcia, które wrzuciłam w galerii.
Kilka dni temu jadąc autem wrzuciłam do odtwarzacza jedną z płyt. Była tam pewna piosenka SDM i tak mi się przypomniało, jakie to życzenia  usłyszałam od K. w Nowy Rok. Mianowicie życzył mi bym w końcu znalazła swoje szczęście. Wtedy byłam wściekła, a teraz cieszę się, że życzenia się spełniły.

"Zrozum to, co powiem
Spróbuj to zrozumieć dobrze
Jak życzenia najlepsze te urodzinowe
albo noworoczne jeszcze lepsze może
O północy, gdy składane
Drżącym głosem, niekłamane

Z nim będziesz szczęśliwsza
Dużo szczęśliwsza będziesz z nim... "(SDM)

Nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro. :)

"Szczęście czeka na nas w pewnym miejscu, pod warunkiem jednak, że nie będziemy go szukać."
[François-Marie Arouet de Voltaire]

2 września 2009

Jutro poprawka z prawa i dziś uczyć się trzeba. Nie chce się, ale z głowy bym to chciała już mieć.
Ostatnio coraz więcej rozmawiamy z D. o przyszłości, o końcu moich studiów i o tym, że trzeba zacząć działać. Przedwczoraj D. uznał, że muszę sobie przywieźć trochę swoich rzeczy do Niego, cobym mogła zostawać na noc bez problemu. :)
Straszliwie jest za mną. Gdy nie widzimy się dłużej jak jeden dzień, to Mu źle. W końcu czuję, że jest mężczyzna, któremu bardzo na mnie zależy. To tak jakby spełniły się moje marzenia.

"Kochać i być kochanym to tak, jakby z obu stron grzało nas słońce." [David Viscott]

31 sierpnia 2009

Wspólny weekend na działce nad jeziorem. Bardzo udany i ciepły. Miłosny.
Impreza ze znajomymi. Po czterech latach w końcu udało się spotkać w jednym miejscu. W końcu poznał moich towarzyszy ze studenckiej ławy. ;) Był grill i były rozmowy, było odprowadzanie się w nieskończoność, śpiewanie, tańczenie pod gwiazdami, moczenie nóg w jeziorze i śpiewy na molo. Szukanie spadających gwiazd i wymyślanie życzeń.
Gdyby było gdzie mieszkać, to On już by chciał ślubu i całej reszty. Zgadzamy się w tak wielu kwestiach, że ciężko uwierzyć jak my się odnaleźliśmy. Potrzebowałam tego wyjazdu, by odeszły wszelkie obawy i strach, by głupie myśli dały spokój i przeszłość poszła w zapomnienie. Bym mogła się otworzyć.
Plany na wypad nad morze z początkiem jesieni.

20 sierpnia 2009

Mam już swój własny kubeczek w domu D. Przed wyjazdem podarowała mi go siostra D. :) Czuję się tam w 100% akceptowana, niczym członek rodziny już.
Przedwczoraj D. mówił, jak to Jego mama chwaliła mnie przed dobrymi znajomymi rodziny. Milusio, a to że D. był strasznie dumny to nie wspomnę. ;) Poza tym przyjechał z pięknymi, żółtymi i dużymi słonecznikami. Trzy słoneczka stoją na biurku i spoglądają na mnie z ukrycia.
Misiek kusi mnie i już planuje kolejny wypad do Hiszpanii w grudniu/styczniu. Byłoby fajnie, ale zobaczymy jak fundusze pozwolą no i czas.

Lubię kiedy czesze moje włosy.

17 sierpnia 2009

Gdybym miała opisać minione dwa tygodnie jednym słowem, to byłoby to - CUDOWNIE!
Z całą pewnością były to najlepsze wakacje w życiu. Ponad 8 tysięcy kilometrów przejechanych samochodem.. Tyle przygód, tyle miejsc i zdjęć. Nocowanie na plaży i odkrywanie uroczych zakątków. Tylko czas zdecydowanie za szybko płynął.
Spędzone 15 dni razem, 24 godziny na dobę. Teraz powrót do codzienności i znowu nie ma Go w nocy obok mnie. Wiem, że to On.

31 lipca 2009

Już prawie spakowana. Dzisiaj już nocuję u D., bo wyjeżdżamy o 4 i nie ma sensu by jechał przez miasto po mnie. Wpadnie po mnie wieczorem, zrobimy zakupy i spać, coby odpocząć przed trasą.
Wczoraj rozmawialiśmy, że będziemy mieli siebie przez całe 2 tygodnie. Zażartowałam, że będziemy się mieli dość, a D. przybrał taki wyraz twarzy... Wiedziałam, że jakaś myśl Mu się w głowie zrodziła. Nie chciał powiedzieć, ale wierciłam mu dziurę.
- Co tam wymyśliłeś?
- A co jak naprawdę będziesz miała mnie dosyć?
- Myślisz, że nie wytrzymam z tobą? Zobaczymy. ;)
- Teraz 2 tygodnie, a później całe życie. :)
- No właśnie, damy radę. ;)
Zadowolony wycałował i wyściskał mnie.

Ostatnio byłam razem z tatą odwiedzić dziadka i babcię. Rozmawiałam sobie tak z babcią, pytała kiedy, na ile i gdzie jedziemy. Nagle wystrzeliła z tekstem "a co jeśli wrócicie we trójkę?". Miałam ubaw, wszyscy się śmialiśmy. Przyznam, że mnie zaskoczyła. :D

30 lipca 2009

Dosłownie parę minut temu wróciliśmy ze spotkania z Jego znajomymi ze szkoły. Zaprosili nas na swoje wesele na 31.07.2010 roku. Później rozmawialiśmy o tym z D. w samochodzie.  D. bardzo się ucieszył, że nas zaprosili. Zażartował, że teraz będziemy musieli się odwdzięczyć. Zapadła chwila ciszy i zapytał.
- Mam do Ciebie takie poważne pytanie. Myślałaś o nas już w ten sposób?
- No tak.
- I kiedy byś tak chciała?
- Hmmm.... myślę, że jak skończę studia, czyli za 2 lata jakieś by było dobrze.
- Dobra odpowiedź. :) Takie 2-3 lata chyba wystarczą.

28 lipca 2009

Tydzień pełen załatwiania kilku ważnych spraw, pakowania walizek, zakupów i przygotowywania samochodu do podróży. W sobotę wyjazd. Przed Nami dwa tygodnie wyprawy tylko we dwoje. Jeszcze trochę przygotowań i można będzie chwycić aparat i rozkoszować się wakacjami. :)

26 lipca 2009

Ostatnimi czasy nasze rozmowy krążą wokół przyszłości i poważnych tematów. Wczoraj wieczorem leżąc spojrzał mi w oczy i powiedział.
Chciałbym byś była matką moich dzieci, a Ty być chciała?
Parę dni wcześniej podczas oglądania filmu zupełnie niespodziewanie padło pytanie.
A Ty jak długo chciałabyś być jeszcze panną?
Choć mnie zaskakuje, to to wszystko wydaje się być takie naturalne. Wszystko co robi, robi dla nas. Powtarza ile dla Niego znaczę, jaki jest szczęśliwy.
Chcę by niczego Ci nie brakowało, chcę byś była szczęśliwa.
Gdyby to wszystko było możliwe teraz, to nie miałabym żadnych wątpliwości co zrobić.

Powoli przygotowujemy się do wyjazdu. :)

24 lipca 2009

Wiem już, że z Jego ojcem w przyszłości się nie dogadam. Jeśli nic się nie zmieni, to kiedyś nie wytrzymam i wybuchnę, a wtedy może nie być miło. Nie potrafię patrzeć na cierpienie bliskich. Chcę by jak najszybciej udało się odciąć od tego człowieka. Dla dobra Jego i Naszego.

23 lipca 2009

Właśnie sobie siedzę u D. i to już tak trzeci dzień i drugą noc, bo ani Jego siostra, ani mama nie chcą żebym sama w domu siedziała. Fajnie i dobrze mi. Poza tym sporo poważnych rozmów i planów. Nie wiem jak On to robi, ale tak kochana to jeszcze nie byłam. Czasem brakuje mi słów i gestów, by przekazać Jemu swoje uczucia.

12 lipca 2009

Z okazji imienin zostałam zaproszona na kolację. Urocza atmosfera i przepyszne Sushi. Później powrót do domu i wspólne łóżko. Znowu mogłam bezpiecznie zasypiać w Jego ramionach. O imieninach pamiętała również siostra i mama D. Strasznie miło, bo moja rodzinka niestety zapomniała. Pamiętali jeszcze M. z E.
Dzisiaj pobudka u Jego boku, wyprawa na giełdę obejrzeć autka, kościół i obiad. Zapiekanka z rybą wyszła pyszna. Później krótka wyprawa na rynek, bo miał sprawę do załatwienia. Ja znalazłam kilka fajnych rzeczy i  myślę, że można by się wybrać kiedyś na zakupy. :)
Rodzinka wybyła na działkę, więc odpoczywam od piątku. Tylko auto zabrali i teraz jak bez ręki trochę. ;) Trzeba o własne się postarać, koniecznie.
Czuję się naprawdę kochana.

10 lipca 2009

Nieczyste zamiary zawsze mi się wyśnią. Zawsze. Takie paskudne sny, które nie wiadomo czy to dobrze, czy niedobrze jest mieć. Jestem zła czy mi przykro? Sama nie wiem.

7 lipca 2009

W niedzielę D. pojechał ze mną do Warszawy po tatę. Teraz już mogę powiedzieć, że cała rodzinka poznała D. i bardzo polubiła. Przyjemne uczucie. :)
Wakacje planowane na sierpień już raczej pewne.

5 lipca 2009

"Gdyby ciebie nie było, byłoby mi teraz bardzo źle. Wiem, bo pamiętam jak było bez ciebie."

Dobrze czuć, że daje Mu tak wiele, a On do czuje i potrafi okazać.
Po wczorajszym dniu nad wodą piękna opalenizna moja i Jego. :)

3 lipca 2009

Dziś znowu teściowa zaprosiła na knedle z truskawkami. Zadzwonił przed południem i powiedział, że po mnie przyjedzie. Później zabawny wieczór w kinie na Epoce.
W tygodniu zrobił niespodziankę i umył moje autko. :) Kochany.
Jutro kolejna wspólna sobota, bo wpadnie przed południem po mnie, a w niedzielę wyprawa do Warszawy na lotnisko po tatę.

2 lipca 2009

W Jego rodzinnym domu czuję się jak u siebie, jakbym była częścią ich świata. Taka naturalność, nie ma już obaw i skrępowania. Dobrze mi.
W końcu wakacje i przerwa od nauki. Dla odmiany przyszła większa ilość obowiązków domowych.
Nawet nie mam czasu wpaść w zadumę i coś tu napisać. Od rana do dziadka, żeby się trochę Nim zająć, później praca domowa, a popołudnia z D. Kręci się.
Najpiękniejsze, gdy mówi - "ja już sobie nie potrafię wyobrazić życia bez Ciebie".

23 czerwca 2009

Specjalnie dla mnie nazbierał dziś maków na łące. Zapukał do drzwi z bukietem.
W rozmowie, słowa "...kiedy już będziemy małżeństwem...", były tak naturalne, że mimo mego zaskoczenia nawet nie zareagowałam. Ej! To dzieje się naprawdę.
Zaplanował wakacje i zrobił mi niesamowitą niespodziankę. :)

20 czerwca 2009

Kiedy nie ma Go obok mnie, jest mi źle.
Jestem zmęczona tą sesją, brakiem snu i nerwy dają o sobie znać, czy po prostu się uzależniłam? On mówi "to dobrze", a ja myślę, że bardzo się zaangażowałam i choć nie mam powodów, to czuję jakiś lęk. Ten lęk wynika z przeszłości do której nie chcę wracać i zwyczajnie muszę zapomnieć. Wiele rzeczy jest tak innych i czasem niepojętych dla mnie. Nauczyłam się żyć w innym świecie i ten obecny, którego się uczę, jest taki niesamowity i zaskakuje mnie na każdym kroku. Przyjemnie zaskakuje.
Już nie chcę bez Ciebie być.

15 czerwca 2009

Wywołujesz uśmiech na mej twarzy w najpochmurniejszy dzień. Zjawiasz się i przytulasz, kiedy tak bardzo tego potrzebuję. Jesteś tuż obok, a nie gdzieś daleko. Jesteś już teraz, a nie później. Robisz wszystko, by spędzić ze mną wieczór. Gdy jestem smutna natychmiast chcesz być przy mnie, chcesz porwać i nie puszczać już. Dajesz mi tyle, ile nie dostałam jeszcze nigdy. Nawet nie sądziłam, że mogę dostać tak wiele.

14 czerwca 2009

Cztery dni i trzy noce. We dwoje. Był grill ze znajomymi i była moja pierwsza przejażdżka Jego autem, ale tym razem nie na siedzeniu pasażera. Sobotnie leniuchowanie w łóżku i filmy, kiedy za oknem padał deszcz. Wspólne robienie masy rzeczy.
Poznajemy się w każdy możliwy sposób. Wyśmienicie.
To się nazywa Szczęście. :)


24 maja 2009

21 maja 2009

Czasem nie mogę uwierzyć w to co mnie spotkało. Wtedy muszę się uszczypnąć i czuję jak mi ciepło się robi. Wszystko dzieje się tak szybko, a ja wcale nie czuję tempa. Jest tak, jak być miało. :)

14 maja 2009

Teraz wiem co znaczy mieć motyle w brzuszku. Myślałam, że to bajki są. Zakochana jestem.
Po trzech miesiącach, 12 maja usłyszałam te słowa i sama czułam, że muszę powiedzieć coś ważnego. Uczymy się siebie na wzajem każdego dnia. Wczoraj poznałam Jego rodzinę. Planujemy wspólny wyjazd weekendowy. Z uśmiechem budzę się każdego dnia. i czuję, że jestem najważniejsza na świecie.

11 maja 2009

Nie przypuszczałam, że to mnie spotka. Złapałam szczęście za nogi, a to szczęście nie ma zamiaru mnie już wypuścić. Nie chce zmieniać już nic. Jak trochę ochłonę to może powiem coś więcej. Wiem, że On przewrócił mój świat do góry nogami i pokazał piękno. :)

10 maja 2009

Na chwilę obecną jest wspaniale. Myślę, że mogłoby tak pozostać.

"I wtedy przyszedł maj
Zamieszał w moim sercu
Zgubiłam cały żal
Poczułam co to szczęście
Tylko szczęście
Całe szczęście
Tylko szczęście"

(Varius Manx "Maj")

4 maja 2009

Słoneczny i pracowity weekend. Przyjemne zmęczenie i efekty pracy, które cieszą oko. Piękna opalenizna jako pamiątka. Ognisko nad jeziorem o zachodzie słońca i późny powrót. Czuję się wspaniale.

30 kwietnia 2009

Gubię się w gąszczu swych uczuć i myśli. Znowu zaczynam kogoś bardzo lubić, a jednocześnie się przed tym bronię. Już raz pozwoliłam czemuś takiemu przejść obok. Chyba trochę żałowałam, tam w środku... bo było ekscytujące, bo było inne i pełne nadziei. Teraz mam wrażenie, jakby historia się powtarzała. Czuję lęk. Może los znowu daje mi szansę, a może to kolejna próba? Znowu czuję tę przyjemność z codziennych rozmów. No właśnie... i dziś kiedy tej rozmowy nie będzie poczułam taką pustkę. Wróciły nagle wspomnienia. Wróciły myśli i łza na policzku... Rok temu o tej porze, wracaliśmy z wyprawy w Zakopanem. Rok temu byliśmy szczęśliwi. Byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Dziś On chce powrotu, a ja? Czego chce ja? Ja czuję lęk i nie wiem czego się trzymać. Pragnę szczęścia, tylko z kim to szczęście znajdę? Stoję na rozdrożu i mam wybór. Z jednej strony to co znam, a jednocześnie się tego boję. Boję, że znowu odrzucę nowe, bo będę chciała dać kolejną szansę znanemu. Dam szansę i znowu się zawiodę. To nie pozwala mi żyć chwilą i po prostu spróbować. Z drugiej strony to czego nie znam, a jestem ciekawa. Nowa szansa? Nowe szczęście? A jednak lęk i wątpliwości co wybrać. Wciąż kocham i jeszcze we mnie nadzieja.
Chciałabym spokoju w serduchu. Żeby spełniło się to co mówił A.

Majówka nad jeziorem. Trochę dziwnie, bo ostatnie dwa lata w górach z Nim. Oby pogoda dopisała i odpocznę od tego miasta. :) Idę się pakować. Udanej majówki!

22 kwietnia 2009

Napiszę jak tylko się trochę obrobię, w kalendarzu się nazbierało. Wszystko się wala pod nogami, książki i ubrania przekładam z miejsca w miejsce, a nie mam czasu posprzątać. W głowie i sercu też bałagan. Niedługo zwolnię i przemyślę sprawy. Sprawy Panów D. i K. Pierwszy pojawił się dość niespodziewanie, a drugi nie chce jednak znikać z mego życia.
Czuję się jak dziewczynka w przedstawieniu. Jak w tej piosence.

15 marca 2009

Sporo się dzieje, ale zupełnie nie mam weny tego opisywać. W paru słowach - jako tako się pozbierałam.
Życie układa się jak puzzle... Jeszcze nie znam efektu końcowego, bo ktoś zabrał obrazek z pudełka. Jest pewne wyobrażenie, ale nie wiem czy do tej układanki mam wszystkie elementy...

1 lutego 2009

Wymazuję kawałek po kawałku łączącą Nas nić, by zacząć żyć na nowo... Zostawiam piękne wspomnienia, bo są częścią mnie. Chcę zachować to co dobre i cieszyć się z tego co przeżyliśmy. Nie żałować niczego i wierzyć, że tak miało być. Nie potrafię być zła, bo chyba zrozumiałam, że podążaliśmy innymi ścieżkami... podobno w tym samym kierunku.

16 stycznia 2009

No i co, że nie lubię Edyty G., a to tak podobny głos. Co z tego, skoro ta piosenka tak na mnie działa, że mogłabym teraz słuchać jej non stop. Jeszcze kilkanaście dni temu wracając z W-wy było mi ciepło na sercu jak jej słuchałam. Teraz jadąc ulicami miasta łzy spływają po policzku... Co z tego.

12 stycznia 2009

Nauka życia w pojedynkę... bo się bałeś. Jakoś sobie radzę, nie ma już złości, tylko smutek. Kiedyś znowu będzie dobrze, kiedyś znowu będzie Ktoś.

3 stycznia 2009