31 sierpnia 2009

Wspólny weekend na działce nad jeziorem. Bardzo udany i ciepły. Miłosny.
Impreza ze znajomymi. Po czterech latach w końcu udało się spotkać w jednym miejscu. W końcu poznał moich towarzyszy ze studenckiej ławy. ;) Był grill i były rozmowy, było odprowadzanie się w nieskończoność, śpiewanie, tańczenie pod gwiazdami, moczenie nóg w jeziorze i śpiewy na molo. Szukanie spadających gwiazd i wymyślanie życzeń.
Gdyby było gdzie mieszkać, to On już by chciał ślubu i całej reszty. Zgadzamy się w tak wielu kwestiach, że ciężko uwierzyć jak my się odnaleźliśmy. Potrzebowałam tego wyjazdu, by odeszły wszelkie obawy i strach, by głupie myśli dały spokój i przeszłość poszła w zapomnienie. Bym mogła się otworzyć.
Plany na wypad nad morze z początkiem jesieni.

20 sierpnia 2009

Mam już swój własny kubeczek w domu D. Przed wyjazdem podarowała mi go siostra D. :) Czuję się tam w 100% akceptowana, niczym członek rodziny już.
Przedwczoraj D. mówił, jak to Jego mama chwaliła mnie przed dobrymi znajomymi rodziny. Milusio, a to że D. był strasznie dumny to nie wspomnę. ;) Poza tym przyjechał z pięknymi, żółtymi i dużymi słonecznikami. Trzy słoneczka stoją na biurku i spoglądają na mnie z ukrycia.
Misiek kusi mnie i już planuje kolejny wypad do Hiszpanii w grudniu/styczniu. Byłoby fajnie, ale zobaczymy jak fundusze pozwolą no i czas.

Lubię kiedy czesze moje włosy.

17 sierpnia 2009

Gdybym miała opisać minione dwa tygodnie jednym słowem, to byłoby to - CUDOWNIE!
Z całą pewnością były to najlepsze wakacje w życiu. Ponad 8 tysięcy kilometrów przejechanych samochodem.. Tyle przygód, tyle miejsc i zdjęć. Nocowanie na plaży i odkrywanie uroczych zakątków. Tylko czas zdecydowanie za szybko płynął.
Spędzone 15 dni razem, 24 godziny na dobę. Teraz powrót do codzienności i znowu nie ma Go w nocy obok mnie. Wiem, że to On.