31 sierpnia 2009

Wspólny weekend na działce nad jeziorem. Bardzo udany i ciepły. Miłosny.
Impreza ze znajomymi. Po czterech latach w końcu udało się spotkać w jednym miejscu. W końcu poznał moich towarzyszy ze studenckiej ławy. ;) Był grill i były rozmowy, było odprowadzanie się w nieskończoność, śpiewanie, tańczenie pod gwiazdami, moczenie nóg w jeziorze i śpiewy na molo. Szukanie spadających gwiazd i wymyślanie życzeń.
Gdyby było gdzie mieszkać, to On już by chciał ślubu i całej reszty. Zgadzamy się w tak wielu kwestiach, że ciężko uwierzyć jak my się odnaleźliśmy. Potrzebowałam tego wyjazdu, by odeszły wszelkie obawy i strach, by głupie myśli dały spokój i przeszłość poszła w zapomnienie. Bym mogła się otworzyć.
Plany na wypad nad morze z początkiem jesieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)