1 listopada 2009

Bardzo nerwowa się zrobiłam. Wystarczy drobiazg i skubię palce. Szybko się wkurzam, często na rzeczy mało ważne. Powinnam dać sobie spokój i przejść obojętnie, ale nie mogę. Nie teraz. Teraz wszystko odczuwam z jakąś zdwojoną siłą.  Moment i już trzęsą mi się ręce i muszę wyjść, bo nie wytrzymuję. Wybucham jak nigdy, bo przestałam panować i zatrzymywać w sobie.
Zaczęły się klucia w klatce piersiowej. Czasem głębszy oddech niemożliwy jest. Ostatnio tak "sparaliżowana" jechałam autem. Mogłam łapać tylko płytkie oddechy i nie byłam w stanie się ruszyć. Wiem, że źle na mnie wpływa ostatni okres.
No i dlaczego teraz chce mi się ryczeć? Dlaczego aż mnie nosi? Przecież nic wielkiego się nie stało, ot czyjaś głupota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)