31 grudnia 2009

Ponad tygodniowy ból szyi okazał się zapaleniem węzłów. Jest antybiotyk i maść no i zakaz wychodzenia przez jakieś pięć dni. Tylko, że skoro tyle czasu chodziłam i nic mi się nie stało i generalnie czuję się dobrze, a szyja ulżyła, to nie zamierzam dziś siedzieć w domu. I tak przebolałam i dwa dni siedziałam w sumie w łóżku, a przynajmniej sporo pospałam i odpoczęłam. Dziś wybywam.
Całkiem dobrze się złożyło, że nie mieliśmy żadnych większych planów na noc Sylwestrową. Nie wiem czy dałabym radę bawić się na jakimś balu, a co dopiero jak byśmy wybyli w góry na przykład. Tam mogłabym na dobre ugrząźć w łóżku. Tak więc Sylwestra spędzimy we dwoje. W końcu to nasz pierwszy Sylwester i wkraczamy w Nowy Rok. Po południu D. przyjedzie po mnie i pojedziemy do kina. Do domu dotrzemy pewnie po 22, więc niewiele już zostanie do północy. No chyba, że zatrzymamy się na Placu Wolności i zobaczymy co tam Marylka i Doda wyprawiają. W sumie planowaliśmy się tam zjawić, no i kabarety mają być, ale skoro oboje podziębieni jesteśmy to zrezygnowaliśmy. Tak czy siak nie będziemy się nudzili. :)
Jutro będzie obiad u babci D. na którym zjawić się muszę, bo w ostatnią niedzielę babcia była bardzo zawiedziona, że mnie nie ma. Swoją drogą i ona i mama D. zbombardowały w Święta D. pytaniami odnośnie nas. Były przekonane, że coś się już działo będzie i wręcz na zmówiny się nastawiły. Cóż... one i ja będziemy musiały poczekać, bo o czymkolwiek zaczniemy myśleć, jak będzie gdzie zamieszkać. :)
Wczoraj D. przyjechał z wyrośniętym ciastem i zabrał się za robienie pysznej pizzy. Taką niespodziankę mi zrobił. Mimo, że ostatnio mam jakiś wstręt do jedzenia to trochę podjadłam. Zresztą nie tylko ja, bo wszyscy domownicy się dosiedli i dwie pizze poszły migiem. Przedwczoraj za to przywiózł mi pyszne frytunie z MC i kinder niespodizankę. :) Tak to mnie rozpieszcza ten mój D.

W racji, że już tutaj w tym roku nie wpadnę chciałam Wam złożyć życzenia.

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2010 Roku!
Niech będzie dużo lepszy od tego, który właśnie mija.
Niech zdrowie, miłość i szczęście nie opuszczają Was na krok.
Samych radosnych dni i spełnienia wielu marzeń!
Udanej zabawy Sylwestrowej!

23 grudnia 2009

Chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych i pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych wśród rodziny i przyjaciół.
Niech te Święta będą magiczne...

21 grudnia 2009

On pobudził mnie emocjonalnie. Zbliżające się Święta są takie inne, takie piękniejsze, mimo smutków jakie nawiedzają moją rodzinę.  Nie wiem czy kiedykolwiek czułam się tak jak teraz. Z K. nic nie wywoływało takich emocji. Jemu było obojętne tak wiele spraw i zobojętniałam ja. Nawet Święta stały się niewiele różniące od innych dni w roku.
Teraz napełnia mnie takie Szczęście, taka radość i ta świadomość, że jest Ktoś kto mnie tak bardzo kocha.

19 grudnia 2009

Odebrałam tatę z lotniska. Rodzina w komplecie do 3.01.2010 roku. Tylko z dziadkiem dużo gorzej... Pogorszyło się w środę, ale poznał tatę. Chociaż ze mną wczoraj miał problem i zapytał "kto ty jesteś?". Może rzeczywiście czekał.

16 grudnia 2009

Dzisiejsza niespodzianka D. niesamowicie poprawiła mi humor i  pozwoliła oderwać od tego wszystkiego. Ze śmiechu boli mnie brzuch i policzki. Choć troszeczkę się domyślałam, że to żaden wernisaż nie będzie, to jednak wielki buziak dla D. :)
Słusznie krążą tak dobre opinie o "Szalonych nożyczkach". Naprawdę warto się wybrać. Szczególnie zimą, kiedy aura ponura, słońca mało i nie trudno o gorszy nastrój. Idealne lekarstwo na wszystkie smutki.
A propos zimy, to pięknie sypie śnieg... bajkowo. Ponieważ prószenie nie ustaje, D. mi  odśnieżał autko. :) Przypomniał mi, że w jednej z naszych pierwszych rozmów wspomniałam, jak to znowu muszę odśnieżyć samochód. Heh... nawet mi przez głowę nie przeszło, że kilkanaście miesięcy później to on będzie zgarniał płatki z moich szyb. ;)

11 grudnia 2009

On - A ja mogę tak trochę wtrącać się w Twoje życie?
Ja - Hmmm,  coś mi się zdaje, że pozwoliłam Ci na to już jakiś czas temu. :)
On - No tak.
Ja - Zaraz będzie rok jak się znamy. Ależ ten czas leci, co?
On - Heh, prawda :) Fajnie.

No i  przytulił się mocno.

9 grudnia 2009

Siedzę i przebieram kartki z notatkami z wykładu. Tylko zamiast się uczyć myślę o powrotach do wspólnego mieszkania i o czekaniu na Niego z kolacją.  Kiedy On będzie już dawno spał w łóżku obok, ja zapewne będę miała jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Za to kiedy ja będę jeszcze smacznie spała z twarzą wtuloną w poduszkę, On wstanie i po cichu wyjdzie do pracy. O codziennych problemach nie myślę, bo wystarczająco mi ich na chwilę obecną. Wiem, że będę spokojniejsza mając Go obok.
O tym małym kociaku też sobie myślę.

7 grudnia 2009

Obaj zawsze bardzo za mną byli. Teraz tracę jednego za drugim. Bardzo boli...
Niech tylko wystarczy Mu sił na te 12 dni, do powrotu taty. Niech wystarczy, proszę.

1 grudnia 2009

Zobaczymy jak to wszystko się poukłada z dziadkiem. Staram się nie rozmyślać, bo i tak już stresów mam dość.
W głowie natomiast kwestia wspólnego mieszkania. Trzeba przemyśleć i zaplanować sensownie. Chociaż i to nie jest łatwe, bo obecny czas jest tak niepewny, że nie wiadomo na co w pierwszej kolejności będą potrzebne pieniądze. Z dnia na dzień może się wszystko wywrócić do góry nogami. No ale plan się przyda i stopniowa realizacja na pewno da siłę, by przetrwać to co obecnie. Jedno jest pewne, chcę już tego naszego wspólnego życia. Oboje nie chcemy zwlekać nie wiadomo jak długo. O dzieciach nie myślę tylko ja.
Mam nadzieję, że dzisiejsze kolokwium będzie z głowy. W piątek egzamin.