12 września 2012

Macierzyństwo

Dawno nigdzie Go nie zabierałam. W poniedziałkowy wieczór kupiłam dwa bilety do kina. Wczoraj po pracy szybki obiad, zdążyłam nawet pranie zrobić i rozwiesić, i o 19.30 już siedzieliśmy wygodnie w fotelach sali kinowej. Mało ludzi, bo kino mniej popularne, za z tańszymi biletami. Społeczeństwo gna do dużych molochów z kilkunastoma salami kinowymi, a w każdej inny "hit". W sobotę czy niedzielę raczej ciężko tam z wolnymi miejscami, mimo iż wydatek niemały nawet przy dwóch biletach.

Kolejny dzień w drodze do pracy zaczytuję się w prasie... dla matek. Czytam o późnym macierzyństwie, pierwszych dniach dziecka w domu, sposobach przystosowania pokoju i całego mieszkania do obecności takiego malucha. W głowie kotłują się na przemian myśli - "chcę/nie chcę". Jeszcze kilka lat temu byłam gotowa zostać mamą, a teraz? Teraz mam masę wątpliwości, pytań i obaw. Jest obawa czy sobie poradzę, czy to mnie nie przerośnie. Lekko przeraża świadomość zburzenia harmonii i nagły chaos, który na pewno wedrze się w nasze w miarę poukładane życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)