23 grudnia 2013

Wesołych Świąt

Moi Drodzy!
Życzę Wam wszystkiego co najlepsze na te nadchodzące Święta.
Niech będzie to czas odpoczynku i radosnych chwil spędzonych w rodzinnym gronie.





22 grudnia 2013

Grudzień

Lubię ten ostatni miesiąc każdego roku. Jest taki wyjątkowy, inny od pozostałych jedenastu. Może i jest trochę bieganiny i więcej pracy, ale ta atmosfera wszystko wynagradza.

Uwielbiam zapach mandarynek, który przypomina o nadchodzących Świętach. Kolorowe lampki na ogrodowych drzewkach, przybrane domy i mikołajowe wystawy w sklepach. To wszystko dopiero w grudniu nabiera swojej mocy. Kiedy w domu pojawia się choinka, wiem już, że Święta stoją za rogiem.

Boże Narodzenie to dla mnie święta wyjątkowe, takie najważniejsze. Jest pachnąca choinka, jest stół pełen ulubionych i wyczekanych potraw (tylko tego dnia smakują one w ten sposób), jest rodzina i głośne rozmowy, śmiechy, żarty. Wszystkie kłótnie i sprzeczki idą w zapomnienie, jak ręką odjął.


Źródło: www.imgfave.com


To już nasze drugie Święta od kiedy mieszkamy razem, nasza druga choinka i przygotowania. Ale to też pierwsze Święta jako małżeństwo. Od tamtego roku zaszło u nas wiele zmian. Nasza choinka pachnie w pokoju, dziś ją ubierzemy. Będą światełka, pierniczki, suszone pomarańcze, aniołki, lizaki i inne ozdoby. Szkoda tylko, że znowu zabraknie śniegu za oknami.

W tym roku Wigilia u teściów, do moich rodziców pojedziemy na pierwsze święto, a za rok pewnie na odwrót. Pomimo mieszkania w jednym mieście, zrezygnowaliśmy z podwójnej kolacji wigilijnej. Przerabialiśmy to w zeszłym roku i podziękujemy. Poza tym znowu pracuję tego dnia i byłoby to trudne do wykonania. Może za rok zrobimy coś u nas? Choć podstawowe pytanie - czy będzie gdzie pomieścić 16 osób? 

A w Waszych domach stoją już choinki?

14 grudnia 2013

11 tydzień

U nas zaczął się 11 tydzień. Podczas czwartkowej wizyty podejrzeliśmy maluszka. Serduszko bije, a kruszyna miała 47 mm. Widać już dokładnie główkę, rączki i nóżki. Piękny widok. Według usg planowany termin porodu przypada na 3 lipca.

Od ponad tygodnia czuję się coraz lepiej. Najgorsze dolegliwości minęły i wieczory nie są już męczarnią. Po powrocie z pracy mam więcej energii, żeby zrobić cokolwiek w domu.


Źródło: www.fanpop.com




28 listopada 2013

Odpoczywamy

Wieczory bywają ciężkie, choć z dnia na dzień jakby coraz lepiej. Męczą mdłości i bóle brzucha po całym dniu, a po 21 sen ciśnie się na oczy. Obecny tydzień spędzam w domu, z racji lekkiego przeziębienia, i nadrabiam zalegości w odsypianiu.

Dziś już 9 tydzień i 1 dzień. Waga trochę ruszyła w górę, a spodnie powoli robią się ciasne, co niejednokrotnie zmusza mnie do odpięcia guzika. Ponadto jakis taki większy zmarzlak się ze mnie zrobił, nawet do łóżka zakładam skarpety. Jeśli chodzi o apetyt, to nadal dopisuje, ale wszystko w normie. Jedyne do czego mnie nie ciągnie to słodkości, jeden cukierek czy kawałek ciasta, to takie maksimum. Po większej ilości jest mi niedobrze.

Najbliższa wizyta czeka nas 12 grudnia. Wtedy też dokładniej przyjrzymy się naszej Kruszynce.

Póki co, nawet pogoda sprzyja odpoczynkowi w łóżku.


19 listopada 2013

14 mm

Dziś po raz pierwszy usłyszałam bicie serduszka naszej kruszynki. Nie spodziewałam się, a jednak uroniłam łzę. Później, kiedy dzwoniłam do męża i siostry, nie potrafiłam powstrzymać płaczu.

W 7t6d ciąży maleństwo mierzy 14 mm, a jego serduszko bije 148 razy na minutę. Ten punkcik tak pięknie pulsował na ekranie...




11 listopada 2013

Pierwsza wizyta

Pierwszą wizytę u ginekologa mieliśmy umówioną na 7 listopada. Byliśmy na miejscu jeszcze kilkanaście minut przed osiemnastą. Emocje wzięły górę i siedząc przed drzwiami gabientu, zaczęłam się denerwować. Dopiero kiedy przyszła nasza kolej, stres minął jak ręką odjął.

Niestety na USG serduszka jeszcze nie ujrzeliśmy. Ciąża jest młodsza i w 6t1d widać było jedynie pęcherzyk i 4 mm ciałko żółte. Mąż zaczął odmierzać sobie te cztery milimetry między palcami i uśmiechnął się taki zadowolony. Ten widok wywołał chyba większe emocje w nim, niż we mnie. Przede wszystkim nie pozwala mi myśleć inaczej niż pozytywnie. Przy następnej wizycie już na pewno ujrzymy nasze Maleństwo.


Źródło: www.tumblr.com

2 listopada 2013

6 tydzień

To już połowa szóstego tygodnia, a naszej małej Kruszynce zaczeło bić serduszko. Poza sporadycznymi bólami brzucha i silnymi, szczególnie w nocy, bólami piersi, nie odczuwam innych objawów. Nie ukrywam, że mnie to cieszy, bo jakoś niespiesznie mi na przykład do mdłości.

Mąż w dalszym ciągu ostrożny, ale coraz częściej mówi do "Nas", gładzi brzuszek i całuje. Oboje wyczekujemy czwartku. Po wizycie chcielibyśmy poinformować nasze siostry.




Jakiś miesiąc temu nieświadomie kupiłam Inkę, teraz delektuje się jej smakiem. Póki co ekspres poszedł w odstawkę, ale od czasu do czasu, czemu nie. Póki co mnie nie ciągnie, bo kawę piłam dla przyjemności, a nie konieczności.

31 października 2013

Trzy dni

Nadchodzące trzy dni wykorzystamy na odrobinę lenistwa, snu i spotkań z rodziną. Jutro ruszymy na południe odwiedzić część mojej rodziny. Sobotę spędzimy raczej w domu, w planie tylko jakieś krótkie wyjścia na cmentarze, a w niedzielę wybierzemy się do rodziny Męża. Będzie okazja do pokazania zdjęć.








27 października 2013

Niesamowite

Niesamowite uczucie, gdy po raz pierwszy słyszysz od męża:


Kocham Was.


Źródło: www.weheartit.com


5 tydzień

Jesteś dopiero wielkości ziarenka ryżu, a ja już zaczynam Cię kochać i martwić się o Ciebie.


Źródło: www.tumblr.com


Według ostatniej miesiączki to już 5 tydzień. Pierwszy test zrobiłam z ciekawości, nie do końca wierząc, że pojawi się druga kreska. Trochę do myślenia dał mi nocny ból brzucha, który dzień wcześniej wyrwał mnie ze snu. Teraz można wyjaśnić skąd były te delikatne bóle brzucha w ciągu dnia i bóle głowy od których mnie mdliło, trwały kilkanaście minut, ale były dość uciążliwe. Jajnik też nie dawał spokoju przez około 10 dni od owulacji. No, ale kto by się domyślił, że to jakieś sygnały, nawet mi to przez głowę nie przeszło, mimo, iż starania zaczęliśmy.

Jeśli chodzi o moje samopoczucie teraz, to dokuczają mi delikatne bóle brzucha. Właśnie z tego powodu w tej chwili zamiast spać piszę tego posta. Co prawda już przeszło, ale spać się odechciało. Ponadto jakoś szybciej się męczę i w nocy mnie suszy, co normalnie się nie zdarzało.

Oczywiście wraz z pozytywnym testem pojawiły się obawy, czy aby wszystko jest w porządku. Dziś rano powtórzyłam test i druga kreska jest już dużo mocniejsza. Trochę sie uspokoiłam.




Teraz z Mężem czekamy na pierwszą wizytę. Może już 7 listopada usłyszymy bicie serduszka naszej kruszynki?



Wszystkie Wasze komentarze z poprzedniego wpisu sprawiły mi wiele radości. 
Dziękuję, że jesteście.

24 października 2013

Radosna nowina

To dopiero 30ty dzień cyklu, które wahają się od 30 do 36 dni. Nie wytrzymałam i dziś rano zrobiłam test. Po pracy powtórzyłam, dla pewności, i efekt był identyczny. Wychodzi na to, że się udało... o czym kilkanaście minut temu poinformowałam męża. :) Jego radości nie było końca, już myśli o wózku i tym jak to będzie. Teraz i do mnie jakoś bardziej to dotarło. Niesamowite uczucie.

Na razie wstrzymamy się z informowaniem rodziny.




19 października 2013

I ślubuję Ci...

Zdjęcia z tego najważniejszego dla nas wydarzenia docierają partiami. Dziś fotograf przesłał pakiet z ceremonii zaślubin. Znowu mieliśmy okazję wrócić do tamtych chwil, a niejednokrotnie pierwszy raz dojrzeć pewne rzeczy.




Goście mieli rację mówiąc, że ciągle się uśmiechaliśmy. Oby ten uśmiech, widoczny praktycznie na każdej fotografii, nigdy nie schodził z naszych twarzy.




"... i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. 
Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."




"... przyjmij tę obrączkę, jako znak mojej miłości i wierności,
w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego."




Nasza samodzielnie przystrojona "kareta". :)




14 października 2013

Przemyślenia


Mam świadomość tego, że zmiany są często nieuniknione i nie nastawiam się, że te zmiany muszą być na minus, wręcz przeciwnie. Nie raz się przekonałam, że zmiany były dobre, a strach przed nimi wręcz zupełnie niepotrzebny i nieuzasadniony. Ludzie bojący się zmian nie robią nic, a tym samym stoją w miejscu.

Ja chyba jestem zbyt zmienna, żeby tak stać w miejscu, lubię kiedy coś się dzieje. Lubię emocje i lekką adrenalinę, i póki co potrafię wyczuć jaki poziom tych emocji jest mi niezbędny. Steruję nimi, stawiam granice i je burzę.

Nie wiem czy to źle, czy dobrze, ale mam poczucie, że każda przemyślana zmiana, może przynieść coś dobrego. Wiem też, że wokół są osoby rozumiejące mnie i moje postępowanie przynajmniej w takim stopniu, jaki jest mi w tym momencie niezbędny. 


Źródło: www.tumblr.com



10 października 2013

Gotowy

Niby dzieci planowaliśmy, niby rozmawialiśmy o tym nie raz, a jednak kiedy przyszedł ten "odpowiedni" i dawno wyznaczony czas, to zrobiło się jakoś dziwnie. No bo niby to już? Kiedy to zleciało?

Fajnie, a jednak obawy jakieś są i to nie tylko ze strony kobiety. Mąż teoretycznie zdecydowany i gotowy, w praktyce został jakby zaskoczony sytuacją. Kiedy to już uświadomił sobie powagę sytuacji, potrzebował kilku dni... i nocy, żeby się z tym "przespać" i oswoić. Przemyślał, ułożył w głowie i zaskoczył mnie w ostatni piątkowy wieczór zadając pytanie: "A kiedy będziesz sprawdzać czy mamy dzidziusia? Bo wiesz, ja już bardzo bym chciał takie maleństwo". Wzruszyłam się i poczułam, że On jest naprawdę gotowy na zostanie ojcem i to jest Jego wewnętrzna decyzja. 



Źródło: www.dianegottsman.com


Podczas wieczornej lektury, leżąc już w łóżku, zaczął głaskać mnie po brzuchu i z uśmiechem powiedział - "to co, będzie musiał się tu zmieścić".

Decyzja o dziecku, to decyzja dwojga - kobiety i mężczyzny.


Źródło: www.tumblr.com


9 października 2013

Zaniedbałam

Wczorajsza informacja o wydaniu książki z przepisami przez jedną ze znanych blogerek sprawiła, że uświadomiłam sobie, jak bardzo zaniedbałam moje kuchenne zakątki. Wiem doskonale kiedy to się stało, ale jakoś nie potrafię sobie z tym poradzić. Może pragnienie posiadania wyżej wspomnianej "księgi" sprawi, że we mnie wstąpią nowe siły, a na blogu pojawią się kolejne wypróbowane przepisy. Jak to mawiają - życie pokaże.

Muszę się pochwalić, że za równe dwa tygodnie o tej porze powinnam być już człowiekiem wolnym od studiów. Nie zakładam żadnych złych scenariuszy, ale wiadomo jak to w życiu, różnie być może. Póki co wypadałoby trochę się pouczyć, a później wejść i wyjść. Moja ośmioletnia kariera studencka dobiega końca i wcale mi nie żal, wręcz przeciwnie, dziwię się, że tyle wytrzymałam. Śmieszne jest to, że zaczynając studia wszystko wyglądało zupełnie inaczej. W przeciągu tylko, a może aż, ośmiu lat zmieniło się naprawdę wiele, szczególnie na rynku pracy. Obecnie studiować to można jedynie dla własnej satysfakcji, choć i tutaj mam wątpliwości. Oczywiście to tylko moje zdanie i kwestię tę pozostawiam do przemyślenia każdemu z osobna. Nie mogę powiedzieć, że żałuję, bo z reguły nie żałuję swoich decyzji. Po prostu stwierdzam, że trochę inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Człowiek młody inaczej patrzy na świat. 


Źródło: www.elitedaily.com


Ale, ale! To było kiedyś, a teraz jest teraz i nie ma co się zastanawiać nad tym co było zrobić lepiej. Wczorajszego dnia nie zmienimy, ale mamy szansę zmienić jutro, robiąc coś z dniem dzisiejszym.

Właśnie prawie przypaliłam schab. Nieźle się zaczyna ten mój powrót do kuchni.


6 października 2013

Miesiąc

Zrobiło się zimno, jesiennie i dzień coraz krótszy. Z dnia na dzień trudniej zwlec się rano z łóżka, nie tylko z powodu ciemności, ale również niechęci. Niechęci do miejsca w którym spędzam osiem godzin przez pięć dni w tygodniu. Póki co daję radę, a jak będę miała dość... to wtedy dam sobie spokój.

Jutro minie miesiąc od ślubu. Nie wiem kiedy to zleciało. Zostały wspomnienia i zdjęcia do których na pewno będziemy często wracali. 

Tęsknię z latem...


21 września 2013

Autumn in Paris

Może jesienny urlop?
Dokąd?

Paryż!


Źródło: www.weheartit.com


Gdybym miała teraz decydować, to właśnie tam wybrałabym się tej jesieni. Urokliwe uliczki, żółte liście na drzewach i te delikatne, jesienne promienie słońca. Z Paryżem wiążę bardzo miłe wspomnienia, nasza pierwsza majówka, która do dnia wyjazdu była niespodzianką. Dopiero, gdy ruszyliśmy w trasę, dowiedziałam się dokąd zmierzamy. Obiecaliśmy sobie jeszcze tam wrócić... Znajoma na weselu zapraszała nas do siebie, a od niej do Paryża już niedaleko. Może przyszły rok?

18 września 2013

Nie ogarniam

Ostatnio ciężko mi to wszystko ogarnąć. Praca mnie trochę wykańcza, wracam styrana do domu i nie mam sił na nic. Nawet gotować nie mam chęci, jedynie sprzątanie mnie trochę rozluźnia, bo to zawsze jakieś działanie fizyczne.

Mija nam kolejny tydzień małżeńskiego życia. Jest cudownie! Parę dni temu podjęliśmy decyzję, że jednak nie czekamy ze staraniami do grudnia. Co będzie to będzie. Chcemy już dzidziusia i szkoda czasu. Nie wiadomo jak szybko się uda, los dobrze wie co robić. W tym cyklu pewnie już się nie uda, ale od następnego próbujemy. Jestem szczęśliwa! Nigdy nie pragnęłam dziecka tak bardzo, jak pragnę teraz.


Źródło: www.weheartit.com


Powoli zabieram się za wymianę dokumentów. Dziś się przemeldowałam, jutro zrobię zdjęcia do dowodu, a w piątek odbiorę akt małżeństwa i złożę wniosek o dowód i paszport. Trochę tego jest, a jeszcze na uczelnię  z muszę zawitać, żeby bronić się z nowym nazwiskiem. Co do samego nazwiska, to ciągle nie mogę przywyknąć. Jeszcze to do mnie nie dociera. Dziś złożyłam pierwszy podpis i prawie się pomyliłam. 

9 września 2013

Drzewo

Dostaliśmy niesamowity prezent od gości weselnych. Drzewo pełne odcisków palców każdego z nich. Byliśmy pod wrażeniem, a obraz zawisł w pokoju.





6 września 2013

Ostatnia doba

Właśnie mijają ostatnie 24 godziny narzeczeństwa. To był naprawdę piękny okres w naszym życiu. Okres pełen zmian, ważnych decyzji, wspólnego życia i planów. Już jutro nasz wielki dzień na który oboje tak długo czekaliśmy. Wszystko gotowe i zapięte na ostatni guzik.

Jesteśmy szczęśliwi i spokojni, czyli tak jak być powinno.


Źródło: www.weheartit.com


Ostatnio zaniedbałam to miejsce, ale nowa praca i końcówka przygotowań bardzo mnie pochłonęły, a czasu było niewiele. Po wszystkim wrócę na nowo, bo mam sporo do opowiedzenia.

25 sierpnia 2013

Nocne szaleństwo

Cóż to był za wieczór! 


Źródło: www.tumblr.com


To był niezapomniany wieczór dla nas obojga. Dla mnie zorganizowali panieński, dla Niego kawalerski, a na koniec wszyscy spotkaliśmy się w klubie. Mamy świetnych przyjaciół i cudowne siostry. Za dwa tygodnie w tym samym gronie bawimy się na naszym weselu!

21 sierpnia 2013

Życie w korporacji

Połowa tygodnia za mną. Jakie wrażenia?

Niby fajnie, ale inaczej.
Niby ludzie sympatyczni, ale jakoś obco.
Niby młode towarzystwo, ale jakieś zmęczone.
Nie wszystko w porządku, ale w powietrzu jakieś napięcie.

Nie potrafię tego wszystkiego opisać, jest to dla mnie bardzo dziwne doświadczenie. Z pozoru wszystko wydaje się piękne, ale gdzieś w środku wyczuwam coś niepokojącego.

Nie wiem czy praca w korporacji, to coś dla mnie.


Źródło: www. tumblr.com

17 sierpnia 2013

3 tygodnie

Jedziemy się z relaksować. To już ostatni nasz wypad nad jezioro przed weselem i coś czuję, że ostatni tego lata. Odpoczniemy, naładujemy akumulatory, chwycimy słońca. Później już tylko praca i ostateczne przygotowania.

Zostały 3 tygodnie!


Źródło: www.weheartit.com

16 sierpnia 2013

Umowa

Dziś udało się podpisać umowę i załatwić wszystkie sprawy w urzędzie. Od poniedziałku zaczynam nowy etap w swoim życiu. Szkoda, że nie udało się nigdzie wyjechać, ale psychicznie na pewno odpoczęłam.


Źródło: www.tumblr.com


Spacerując miastem zahaczyłam o sklep obuwniczy i dorwałam sandałki za całe 25 zł. Obecne są na wyczerpaniu, a te będę jak znalazł na przyszły rok. Zabawne, że pamiętam dokładnie, jak we wrześniu tamtego roku też kupowałam sandałki. Tak szybko minął ten rok i to lato... Tak, powoli idzie jesień i wieczory coraz chłodniejsze.

13 sierpnia 2013

Łosoś z porem w cieście francuskim

Tytułowe danie jest jednym z naszych ulubionych, a szczególnie Prawie Męża. Nie wymaga dużo pracy, a smak jest naprawdę ciekawy. Poza tym nadaje się zarówno na codzienny obiad, jak i danie dla gości. Z reguły wystarcza na dwa obiady (odgrzewam w mikrofalówce). Dziś się wygłodziliśmy wyjątkowo i pochłonęliśmy wszystko, chyba pierwszy raz.

To danie robię jeszcze w dwóch zmienionych wersjach. W pierwszej zamiast ciasta francuskiego owijam całość w folię aluminiową, a łososia daję w jednym kawałku i na wierzchu układam por. W drugiej opcji, kiedy nie mam pora, łososia w jednym kawałku zawijam w ciasto francuskie.

Składniki:
- 300 g łososia
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 1 duży por
- 1 cytryna
- 2 łyżki musztardy
- 2 łyżki posiekanego koperku
- 2 łyżki masła
- sól i pieprz




Przygotowanie:
Łososia pokroić w niewielką kostkę. Wymieszać z sokiem i otartą skórką z cytryny, doprawić solą i pieprzem. Pora przeciąć wzdłuż i pokroić na drobne plasterki. Zeszklić go na maśle, dodać koperek, sól i pieprz do smaku. Kiedy por wystygnie, wymieszać go z łososiem i odstawić na sicie na około 20 minut. Ciasto francuskie przekroić na dwie części. Dolną część ciasta posmarować musztardą, wyłożyć masę z łososia i przykryć drugą częścią ciasta, którę wcześniej nacinamy. Brzegi ciasta dokładnie zlepić, żeby podczas pieczenia nie rozlepiło się. Piec w 190 st. C przez 30 minut.

Smacznego!




Do przodu

Najlepszą motywacją do działania jest upływający czas.

Świadomość rychłego rozpoczęcia nowej pracy sprawiła, że wzięłam się ostro za załatwienie spraw najważniejszych, a przede wszystkim za dokończenie mojej pracy magisterskiej. Część badawcza się pisze i do końca tygodnia napisać się musi!


Źródło: www.weheartit.com


Jak zawsze najgorsze są początki, szczególnie w moim przypadku. Często strach ma wielkie oczy, a ogrom spraw wydaje się nie do ogarnięcia  Zazwyczaj jak już coś ruszę, to później idzie jak burza i okazuje się, że nie było to takie trudne jak myślałam. Trochę silnej motywacji, plan, dobra organizacja i działanie.

Wciąż jestem podekscytowana tym co mnie czeka. Mam nadzieję, że to dobrze.


Źródło: www.weheartit.com


12 sierpnia 2013

Wyprzedaże

Wystawy sklepowe powoli zapełniają się jesiennymi kolekcjami. Jest to idealny czas na odświeżenie szafy czy zakup prezentów, bo obniżki cen kolekcji letniej sięgają nawet 80%.

Odnoszę wrażenie, że z roku na rok sklepy organizują coraz lepsze wyprzedaże. Czyżby Polska goniła pod tym względem Zachód? Na pewno maczał w tym wszystkim swoje palce ten cały kryzys. Sklepy zaczęły walczyć o klienta i oby dalej zmierzało to w tym kierunku. Porównując ceny w złotówkach do cen w euro, różnica powoli się zaciera. Kiedyś przelicznik był wręcz absurdalny, teraz zdarza się, że za dany produkt zapłacimy mniej w Polsce niż np. w Hiszpanii. Coraz częściej możemy kupić fajny ciuch za 5, 10, 15 czy 20 zł, który wcześniej kosztował 100 zł lub więcej. To jest okazja! 


Bluzka VeroModa - 20 zł


Korzystaliście już z letnich wyprzedaży?

Pamiętajcie jednak, by w tym szale zakupów nie dać się oszukać. Sklepy potrafią nieźle oszukać klienta. Ja zawsze sprawdzam ceny pod nalepkami i w euro. Zdarza się, że pierwotna cena niewiele różni się od tej "w promocji", albo jest niższa.

Osobiście, poza kilkoma prezentami, nabyłam też kilka rzeczy dla siebie. Wśród nich znalazł się kostium za którym chodziłam od dłuższego czasu.


Kostium kąpielowy - 59 zl


Plus coś od Prawie Męża:



10 sierpnia 2013

Codzienna pielęgnacja włosów z Cece of Sweden

Może nie jestem osobą nadmiernie dbającą o włosy i stosującą na nie wszystko co możliwe, ale lubię kiedy są czyste i zadbane. Dbam, żeby były dobrze nawilżone i delikatne w dotyku. Stąd moje ciągłe poszukiwanie  szamponu idealnego. Takiego, który dobrze oczyści skórę głowy i włosy, będzie delikatny, a włosy po myciu będą się dobrze rozczesywały. Niestety na sklepowych półkach brakuje szamponów do codziennej pielęgnacji, a ja myję włosy każdego ranka, dlatego starałam się wybierać produkty jak najbardziej delikatne. Ku mojej uciesze w Rossmannie pojawiły się jakiś czas temu szampony, znanej na rynku fryzjerskim, szwedzkiej marki Cece of Sweden, a wśród nich szampon do codziennego użytku. 


Cece of Sweden 
Every day SALON
szampon z wyciągiem z alg morskich do włosów normalnych i lekko zniszczonych





Moje wrażenia:
Szampon Every day SALON z wyciągiem z alg morskich do włosów normalnych i lekko zniszczonych jest przeznaczony do codziennego stosowania i właśnie to zdecydowało o jego zakupie. Jeśli chodzi o skład to  nie jest za długi, ale SLSy są już na drugim miejsc. Jednak jestem w stanie to wybaczyć, gdyż muszę mieć szampon, który dobrze się pieni, a ten taki właśnie jest. Stosuję go już drugi miesiąc i jestem w połowie butelki (500 ml). Jest naprawdę wydajny, potrzeba go niewiele do jednego mycia. Wyglądem przypomina zwykły szampon ziołowy, jest przezroczysty, zielony i ma dość gęstą konsystencję. Po zastosowaniu włosy fajnie się układają, są delikatne i ładnie błyszczą. Najważniejsze, to nie wysusza ich. Opakowanie jest dość nietypowe, ale wygodne. Wymieniając tak te plusy, nie można zapomnieć o cenie - tylko 9,99 zł za 500 ml. W Hebe dostępne są większe opakowania (chyba 1000 ml) z pompką, za bodajże 15 zł. Prawdopodobnie po skończeniu opakowania kupię kolejne, ewentualnie dla odmiany jakiś inny szampon z tej serii.

Ogólna ocena: 10/10

Skład:



Mieliście już okazję wypróbować produkty marki Cece of Sweden? 

Mleczko migdałowe z hibiskusem Dove

Całkiem niedawno robiąc zakupy, po raz pierwszy zostałam skuszona promocją przy kasie i tym sposobem stałam się posiadaczką żelu pod prysznic Dove. Mój ulubieniec akurat się kończył, a tutaj zaproponowali naprawdę dobrą cenę za 500 ml. Przeczytałam kilka opinii w internecie i aż mnie korciło, aby żel przetestować.


Dove 
Odżywczy żel pod prysznic 
Mleczko migdałowe z hibiskusem




Moje wrażenia:
Żel ma dość gęstą konsystencję, przy rozcieraniu z początku wygląda na lekko galaretowaty, jakbym próbowała myć się balsamem do ciała. Po kilku dniach używania stwierdzam  że żel pieni się dobrze i jest wydajny. Zapach jest cudowny i utrzymuje się na mojej skórze jeszcze bardzo długo w ciągu dnia. Po wieczornym prysznicu w łóżku otula mnie ten delikatny aromat. Mmmm, uwielbiam takie żele, bo odprężają i pobudzają moje zmysły. Poza tym żel bardzo fajnie nawilża skórę, jest delikatny i dobrze się spłukuje. Jestem zadowolona i na pewno będę używała tych żeli zamiennie z Nivea. Ponieważ należę do osób, które poza wnętrzem lubią również fajny wygląd, to nie mogłam zapomnieć o opakowaniu, które jest przyjemne dla oka i wygodne w użytkowaniu.

Ogólna ocena: 9/10

Skład:


Lubicie produkty Dove?
Ja od długiego czasu używam szamponów i maseczek i w sumie od jakiegoś czasu żele patrzyły na mnie kusząco z półki sklepowej.

9 sierpnia 2013

Rekrutacyjny sukces

We wtorek telefon i zaproszenie na rozmowę w środę. Bardzo fajna, godzinna rozmowa i krótki test. Wczoraj ponowny telefon i propozycja współpracy. Zapowiada się ciekawie, ale jest jedno 'ale'. Przez 6 miesięcy umowa zlecenie za niezbyt wygórowaną stawkę, później negocjacje. Jednak mimo wszystko jestem szczęśliwa, jest praca, jest szansa na zdobycie kolejnych doświadczeń i naukę czegoś nowego. Jestem pozytywnie nastawiona, w razie czego dalej szukam, bo nie ma co stać w miejscu. Jeszcze tydzień wolnego i zaczynam.


Źródło: www.weheartit.com


W związku z zaistniałą sytuacją trochę pokrzyżowały nam się plany wrześniowe i chyba przesuniemy starania  o maluszka do grudnia. Trochę nam przykro, ale z drugiej strony, to tylko chwila i szybko zleci. Póki co zostawimy wszystko losowi, co ma być to będzie i tyle. W razie jeśli okaże się, że praca nie jest taka jak się spodziewałam, to nie będę się wstrzymywała. Mimo wszystko dziecko jest dla mnie/dla nas na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o najbliższe plany.

6 sierpnia 2013

(Nie)odpowiedni czas na dziecko

Dobra materialne ponad wszystko?

Po rozmowach, licznych zresztą, stwierdzam, że ludzie to materialiści. Ale odkrycie, co? Tylko te moje spostrzeżenia są w trochę innym odniesieniu, a dokładnie chodzi o posiadanie dzieci i odpowiedni na to czas, który jak wiemy nigdy nie nadchodzi. Przykre jest, że ludzie znacznie łatwiej i szybciej podejmują decyzje o wzięciu kredytu/pożyczki, kupieniu mieszkania czy budowie domu, wymianie samochodu lub sprzętu grającego, niż o posiadaniu dziecka.



Źródło: www.tumblr.com



Na dziecko jest zawsze nieodpowiedni czas, zawsze jest za mało pieniędzy, nie ta praca, nie te warunki mieszkaniowe. Tyle rzeczy trzeba zrobić najpierw. Tymczasem biorąc kredyt na 30 lat nie myślimy już tak intensywnie o tym, że przecież za miesiąc lub dwa możemy stracić pracę, że ona lub on może zachorować, a w przyszłym miesiącu czekać może nieplanowany wydatek. Przecież prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy jest identyczne zarówno w przypadku kredytu, jak i dziecka. Co wtedy? Banki są nieubłagane - wziąłeś kredyt, to płać. Dlaczego zakup drugiego samochodu albo naprawa pierwszego ma pierwszeństwo przed decyzją o podjęciu starań? Dla kogo tak naprawdę jest ten samochód?


Źródło: www.tumblr.com


Oczywiście, żeby nie było, że popieram nieodpowiedzialność i pary decydujące się na dzieci, a nie mające do tego warunków. Po prostu przykre jest, że pędzimy zaślepieni za tym co materialne, a zapominamy o tym czego kupić nie można.

Oby nie okazało się, że odpowiedni czas na dziecko nadszedł za późno.


4 sierpnia 2013

Krótka ekscytacja

Kilkanaście dni temu mój Prawie Mąż wpadł na pewien pomysł. Otóż w razie gdybym nie znalazła żadnej sensownej pracy, to otworzyłabym działalność. Kiedy przedstawiał mi tę wizję był bardzo podekscytowany i napalony. Ja niekoniecznie, bo nie widzę siebie w roli przedsiębiorcy. Jednak wszystko zmieniło się w piątek, o czym Prawie Mąż mnie poinformował...

Prawie Mąż: Wiesz, otworzenie tej działalności, to jednak nie jest dobry pomysł.
Ja: Dlaczego?
Prawie Mąż: Wymagane jest przejście kursu, którzy trwa 2 tygodnie i odbywa się w Poznaniu. Tak myślałem i stwierdziłem, że nie chcę, żebyś wyjechała na tak długo.


Źródło: www.tumblr.com


Kocham Go.