3 kwietnia 2013

Czym byłaby zima bez upadku

Czym byłaby zima bez upadku na śniegu? Nie byłaby zimą! Tak więc zaliczyłam dziś szybki siad na tyłku. Niby próbowałam złapać równowagę, niby już się to udało... a tu masz. Teraz trochę tyłek boli, ale groźniejszych obrażeń nie ma całe szczęście. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ten upadek sobie wykrakałam. Wychodząc z pracy z papierami, wypisałam sobie wyjście służbowe z myślą "w razie gdybym nogę złamała, to lepiej się wypiszę".

Z cyklu "zakupy". Jedni nie kupują, bo nie mają pieniędzy, ale są i tacy, którym nie jest dane kupić, bo w kasie nie mają wydać reszty. Gdyby nie przemiła Pani w mięsnym obok bloku, która swoją drogą już mnie dobrze zna, to pewnie nie byłoby na jutro wędlinki do kanapki. Miałam jedynie 100 zł, a Pani nie miała jak wydać. Zakupów na 80 zł nie planowałam. Całe szczęście ulitowano się i dostałam kilka plasterków na przysłowiową "krechę". ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)