22 kwietnia 2013

Francuski manicure

Rozdawanie zaproszeń rozpoczęte! Muszę przyznać, że to bardzo przyjemne zajęcie. Jest okazja do spotkania, w wielu przypadkach pierwszego od kilkunastu miesięcy i lat. Dopiero zaczęliśmy i jeszcze wiele przed nami. Na majówkę mieliśmy odwiedzić siostrę Narzeczonego, ale troszkę sprawy się komplikują. Najpierw ja nie wiedziałam czy dostanę urlop, a teraz nawał pracy u Niego. Zobaczymy co z tego będzie. W razie czego ja zajęcie mam - praca czeka na pisanie.

Przeglądałam dziś oferty wakacji, tak mi się marzy słoneczko, basen, ciepełko i totalne lenistwo. Póki co tylko można pomarzyć, może po weselu...

W weekend miałam koszmarną przygodę u kosmetyczki! W związku kończącym się terminem wykorzystania kwoty 10 zł na grouponie, skusiłam się na manicure. Dopłaciłam 9 zł za kupon teoretycznie wart 49 zł i czekałam na wizytę. Zwykły French i maseczka. Strona internetowa sugerowała, że w salonie pracuje kilka  doświadczonych dziewczyn. Tymczasem...
Obawy pojawiły się już podczas umawiania wizyty. Kobieta w trakcie mojego telefonu otwierała komuś drzwi, wprowadzała gdzieś, rozmawiała. Dodatkowo z słuchawki wydobywał się okropny hałas szczekającego psa. Na wizytę czekałam dwa tygodnie. Miałam jednak nadzieję na przyjemne doświadczenie, tym bardziej, że nigdy z takiej usługi nie korzystałam. Nie spodziewałam się, że można zrobić taką prowizorkę i zepsuć tak prostą rzecz... Myślałam, że to ja nie potrafię zrobić sobie francuskiego manicure. Myliłam się.
Pani przyjmuje w swoim domu, ubrana w dresowe spodnie oblepione sierścią i pantofle, a salon to jeden malutki pokoik. Zestaw pilniczków składał się z nastu sztuk, ale co z tego skoro każdy gorszy od tych dwóch, które posiadam w domu. Spiłowała mi jedynie boki paznokci i wycięła skórki. Gdybym miała kilka krótszych paznokci, to pewnie by je tak zostawiła. Nie pofatygowała się, żeby je wyrównać, zrobić w migdał albo kwadrat. Nic. Namoczyła mi dłonie w wodzie z solą do stóp - OnLine i tyle było z zabiegów. Zabrała się za malowanie. Wyjęła zestaw Selene (wart 10 zł) do francuskiego i zaczęła mazać na biało. Jeden paznokieć grubszy, drugi cieńszy, ten mniej równy, tamten bardziej. Następnie maźnięcie lakierem, byle jak - tu nie dojechała, tam nasmarowała skórki. Na to wszystko utwardzacz, dotykając przy tym jednego paznokcia. Nie poczuła od razu, dopiero jak doszła do jego malowania to się zorientowała. Zamazała to lakierem (białe się rozpłynęło na pół paznokcia) i szybko zasmarowała utwardzaczem. Zostawiła mnie na 15 minut. Siedziałam i patrzyłam na te paznokcie w totalnym szoku. Krzywe, zamazane, każdy inny, niedokładne i pełne pęcherzyków. Wróciła, dotknęła i powiedziała - "są suche". Siedziałam skonsternowana jeszcze chwilę i wyszłam. Szkoda mi było nerwów za 9 zł. Normalnie bym za to nie zapłaciła. Jedno jest pewno - nigdy więcej zabiegów z groupona i nigdy więcej nie pójdę do salonu w ciemno.

Paznokcie nie wytrzymały nawet 24 godzin. Wczoraj wieczorem je zmyłam, bo widziałam już tylko odpryski. Dziś pomalowałam sama.


Źródło: www.weheartit.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)