2 czerwca 2013

W końcu jest!

Ten wyczekany, wytęskniony, wyproszony już wręcz.
Naprawiony rower! :)


Mój prawie mąż zadzwonił do mnie z prośbą, żebym zeszła na dół, bo on już podjeżdża, ale ze wszystkim nie da rady się zabrać. Zeszłam na dół, zastanawiając się co takiego przywiózł, że nie muszę mu pomóc. Zakupy były zrobione, innych większych wydatków nie planowaliśmy. Ale, ale, mój prawie mąż, jak obiecał, tak słowa dotrzymał.

Co się okazało? 
W bagażniku stał on - rower.

Źródło: www.tumblr.com


Teraz nie pozostaje nic innego, jak wybrać się na przejażdżkę! Niech tylko z nieba przestanie kapać deszcz.

6 komentarzy:

  1. Muszę wypróbować swój bo w zeszłym sezonie naprawiałam, ale nawet nie zdążyłam zobaczyć czy go dobrze zrobili... Miłych przejażdżek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę :)
    Mój leży w garażu w domu zepsuty ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kogoś zmobilizować do naprawy. :)

      Usuń
  3. Zostawiam nominacje do Liebster Blog :)
    http://live-laught-love00.blogspot.com/2013/06/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)