1 lipca 2013

W łóżku

Lubię te wieczory spędzane we dwoje, kiedy już leżymy w łóżku, a problemy dnia codziennego stają się nieistotne. Oglądamy filmy albo czytamy. Niekoniecznie wszystko we dwoje, czasem po prostu jedno leży obok drugiego i ta świadomość obecności w zupełności wystarczy. Zazwyczaj, to Prawie Mąż zasypia pierwszy, a ja wtedy mam czas tylko dla siebie. Czas na przemyślenia, marzenia i plany, bo choć teraz jesteśmy My, to przecież nadal jestem jeszcze Ja






4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie wieczory, można zapomnieć o całym świecie i cieszyć się tylko sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że w tym "My" nie zatracasz się całkowicie i pamiętasz, że istniejesz osobno. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi takich wieczorów ostatnio brakuje, blisko 3 tygodnie nie widziałam się z Panem Mężem za chwilowym:/ Ale już niedługo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie, 4 dni po ślubie to "Ja" rzeczywiście jest trochę inne. Niby ja, ale jakby nie ja ;), i nie ma w tym nic przerażającego czy złego, to ciekawe i nawet miłe jest :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)