25 sierpnia 2013

Nocne szaleństwo

Cóż to był za wieczór! 


Źródło: www.tumblr.com


To był niezapomniany wieczór dla nas obojga. Dla mnie zorganizowali panieński, dla Niego kawalerski, a na koniec wszyscy spotkaliśmy się w klubie. Mamy świetnych przyjaciół i cudowne siostry. Za dwa tygodnie w tym samym gronie bawimy się na naszym weselu!

21 sierpnia 2013

Życie w korporacji

Połowa tygodnia za mną. Jakie wrażenia?

Niby fajnie, ale inaczej.
Niby ludzie sympatyczni, ale jakoś obco.
Niby młode towarzystwo, ale jakieś zmęczone.
Nie wszystko w porządku, ale w powietrzu jakieś napięcie.

Nie potrafię tego wszystkiego opisać, jest to dla mnie bardzo dziwne doświadczenie. Z pozoru wszystko wydaje się piękne, ale gdzieś w środku wyczuwam coś niepokojącego.

Nie wiem czy praca w korporacji, to coś dla mnie.


Źródło: www. tumblr.com

17 sierpnia 2013

3 tygodnie

Jedziemy się z relaksować. To już ostatni nasz wypad nad jezioro przed weselem i coś czuję, że ostatni tego lata. Odpoczniemy, naładujemy akumulatory, chwycimy słońca. Później już tylko praca i ostateczne przygotowania.

Zostały 3 tygodnie!


Źródło: www.weheartit.com

16 sierpnia 2013

Umowa

Dziś udało się podpisać umowę i załatwić wszystkie sprawy w urzędzie. Od poniedziałku zaczynam nowy etap w swoim życiu. Szkoda, że nie udało się nigdzie wyjechać, ale psychicznie na pewno odpoczęłam.


Źródło: www.tumblr.com


Spacerując miastem zahaczyłam o sklep obuwniczy i dorwałam sandałki za całe 25 zł. Obecne są na wyczerpaniu, a te będę jak znalazł na przyszły rok. Zabawne, że pamiętam dokładnie, jak we wrześniu tamtego roku też kupowałam sandałki. Tak szybko minął ten rok i to lato... Tak, powoli idzie jesień i wieczory coraz chłodniejsze.

13 sierpnia 2013

Łosoś z porem w cieście francuskim

Tytułowe danie jest jednym z naszych ulubionych, a szczególnie Prawie Męża. Nie wymaga dużo pracy, a smak jest naprawdę ciekawy. Poza tym nadaje się zarówno na codzienny obiad, jak i danie dla gości. Z reguły wystarcza na dwa obiady (odgrzewam w mikrofalówce). Dziś się wygłodziliśmy wyjątkowo i pochłonęliśmy wszystko, chyba pierwszy raz.

To danie robię jeszcze w dwóch zmienionych wersjach. W pierwszej zamiast ciasta francuskiego owijam całość w folię aluminiową, a łososia daję w jednym kawałku i na wierzchu układam por. W drugiej opcji, kiedy nie mam pora, łososia w jednym kawałku zawijam w ciasto francuskie.

Składniki:
- 300 g łososia
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 1 duży por
- 1 cytryna
- 2 łyżki musztardy
- 2 łyżki posiekanego koperku
- 2 łyżki masła
- sól i pieprz




Przygotowanie:
Łososia pokroić w niewielką kostkę. Wymieszać z sokiem i otartą skórką z cytryny, doprawić solą i pieprzem. Pora przeciąć wzdłuż i pokroić na drobne plasterki. Zeszklić go na maśle, dodać koperek, sól i pieprz do smaku. Kiedy por wystygnie, wymieszać go z łososiem i odstawić na sicie na około 20 minut. Ciasto francuskie przekroić na dwie części. Dolną część ciasta posmarować musztardą, wyłożyć masę z łososia i przykryć drugą częścią ciasta, którę wcześniej nacinamy. Brzegi ciasta dokładnie zlepić, żeby podczas pieczenia nie rozlepiło się. Piec w 190 st. C przez 30 minut.

Smacznego!




Do przodu

Najlepszą motywacją do działania jest upływający czas.

Świadomość rychłego rozpoczęcia nowej pracy sprawiła, że wzięłam się ostro za załatwienie spraw najważniejszych, a przede wszystkim za dokończenie mojej pracy magisterskiej. Część badawcza się pisze i do końca tygodnia napisać się musi!


Źródło: www.weheartit.com


Jak zawsze najgorsze są początki, szczególnie w moim przypadku. Często strach ma wielkie oczy, a ogrom spraw wydaje się nie do ogarnięcia  Zazwyczaj jak już coś ruszę, to później idzie jak burza i okazuje się, że nie było to takie trudne jak myślałam. Trochę silnej motywacji, plan, dobra organizacja i działanie.

Wciąż jestem podekscytowana tym co mnie czeka. Mam nadzieję, że to dobrze.


Źródło: www.weheartit.com


12 sierpnia 2013

Wyprzedaże

Wystawy sklepowe powoli zapełniają się jesiennymi kolekcjami. Jest to idealny czas na odświeżenie szafy czy zakup prezentów, bo obniżki cen kolekcji letniej sięgają nawet 80%.

Odnoszę wrażenie, że z roku na rok sklepy organizują coraz lepsze wyprzedaże. Czyżby Polska goniła pod tym względem Zachód? Na pewno maczał w tym wszystkim swoje palce ten cały kryzys. Sklepy zaczęły walczyć o klienta i oby dalej zmierzało to w tym kierunku. Porównując ceny w złotówkach do cen w euro, różnica powoli się zaciera. Kiedyś przelicznik był wręcz absurdalny, teraz zdarza się, że za dany produkt zapłacimy mniej w Polsce niż np. w Hiszpanii. Coraz częściej możemy kupić fajny ciuch za 5, 10, 15 czy 20 zł, który wcześniej kosztował 100 zł lub więcej. To jest okazja! 


Bluzka VeroModa - 20 zł


Korzystaliście już z letnich wyprzedaży?

Pamiętajcie jednak, by w tym szale zakupów nie dać się oszukać. Sklepy potrafią nieźle oszukać klienta. Ja zawsze sprawdzam ceny pod nalepkami i w euro. Zdarza się, że pierwotna cena niewiele różni się od tej "w promocji", albo jest niższa.

Osobiście, poza kilkoma prezentami, nabyłam też kilka rzeczy dla siebie. Wśród nich znalazł się kostium za którym chodziłam od dłuższego czasu.


Kostium kąpielowy - 59 zl


Plus coś od Prawie Męża:



10 sierpnia 2013

Codzienna pielęgnacja włosów z Cece of Sweden

Może nie jestem osobą nadmiernie dbającą o włosy i stosującą na nie wszystko co możliwe, ale lubię kiedy są czyste i zadbane. Dbam, żeby były dobrze nawilżone i delikatne w dotyku. Stąd moje ciągłe poszukiwanie  szamponu idealnego. Takiego, który dobrze oczyści skórę głowy i włosy, będzie delikatny, a włosy po myciu będą się dobrze rozczesywały. Niestety na sklepowych półkach brakuje szamponów do codziennej pielęgnacji, a ja myję włosy każdego ranka, dlatego starałam się wybierać produkty jak najbardziej delikatne. Ku mojej uciesze w Rossmannie pojawiły się jakiś czas temu szampony, znanej na rynku fryzjerskim, szwedzkiej marki Cece of Sweden, a wśród nich szampon do codziennego użytku. 


Cece of Sweden 
Every day SALON
szampon z wyciągiem z alg morskich do włosów normalnych i lekko zniszczonych





Moje wrażenia:
Szampon Every day SALON z wyciągiem z alg morskich do włosów normalnych i lekko zniszczonych jest przeznaczony do codziennego stosowania i właśnie to zdecydowało o jego zakupie. Jeśli chodzi o skład to  nie jest za długi, ale SLSy są już na drugim miejsc. Jednak jestem w stanie to wybaczyć, gdyż muszę mieć szampon, który dobrze się pieni, a ten taki właśnie jest. Stosuję go już drugi miesiąc i jestem w połowie butelki (500 ml). Jest naprawdę wydajny, potrzeba go niewiele do jednego mycia. Wyglądem przypomina zwykły szampon ziołowy, jest przezroczysty, zielony i ma dość gęstą konsystencję. Po zastosowaniu włosy fajnie się układają, są delikatne i ładnie błyszczą. Najważniejsze, to nie wysusza ich. Opakowanie jest dość nietypowe, ale wygodne. Wymieniając tak te plusy, nie można zapomnieć o cenie - tylko 9,99 zł za 500 ml. W Hebe dostępne są większe opakowania (chyba 1000 ml) z pompką, za bodajże 15 zł. Prawdopodobnie po skończeniu opakowania kupię kolejne, ewentualnie dla odmiany jakiś inny szampon z tej serii.

Ogólna ocena: 10/10

Skład:



Mieliście już okazję wypróbować produkty marki Cece of Sweden? 

Mleczko migdałowe z hibiskusem Dove

Całkiem niedawno robiąc zakupy, po raz pierwszy zostałam skuszona promocją przy kasie i tym sposobem stałam się posiadaczką żelu pod prysznic Dove. Mój ulubieniec akurat się kończył, a tutaj zaproponowali naprawdę dobrą cenę za 500 ml. Przeczytałam kilka opinii w internecie i aż mnie korciło, aby żel przetestować.


Dove 
Odżywczy żel pod prysznic 
Mleczko migdałowe z hibiskusem




Moje wrażenia:
Żel ma dość gęstą konsystencję, przy rozcieraniu z początku wygląda na lekko galaretowaty, jakbym próbowała myć się balsamem do ciała. Po kilku dniach używania stwierdzam  że żel pieni się dobrze i jest wydajny. Zapach jest cudowny i utrzymuje się na mojej skórze jeszcze bardzo długo w ciągu dnia. Po wieczornym prysznicu w łóżku otula mnie ten delikatny aromat. Mmmm, uwielbiam takie żele, bo odprężają i pobudzają moje zmysły. Poza tym żel bardzo fajnie nawilża skórę, jest delikatny i dobrze się spłukuje. Jestem zadowolona i na pewno będę używała tych żeli zamiennie z Nivea. Ponieważ należę do osób, które poza wnętrzem lubią również fajny wygląd, to nie mogłam zapomnieć o opakowaniu, które jest przyjemne dla oka i wygodne w użytkowaniu.

Ogólna ocena: 9/10

Skład:


Lubicie produkty Dove?
Ja od długiego czasu używam szamponów i maseczek i w sumie od jakiegoś czasu żele patrzyły na mnie kusząco z półki sklepowej.

9 sierpnia 2013

Rekrutacyjny sukces

We wtorek telefon i zaproszenie na rozmowę w środę. Bardzo fajna, godzinna rozmowa i krótki test. Wczoraj ponowny telefon i propozycja współpracy. Zapowiada się ciekawie, ale jest jedno 'ale'. Przez 6 miesięcy umowa zlecenie za niezbyt wygórowaną stawkę, później negocjacje. Jednak mimo wszystko jestem szczęśliwa, jest praca, jest szansa na zdobycie kolejnych doświadczeń i naukę czegoś nowego. Jestem pozytywnie nastawiona, w razie czego dalej szukam, bo nie ma co stać w miejscu. Jeszcze tydzień wolnego i zaczynam.


Źródło: www.weheartit.com


W związku z zaistniałą sytuacją trochę pokrzyżowały nam się plany wrześniowe i chyba przesuniemy starania  o maluszka do grudnia. Trochę nam przykro, ale z drugiej strony, to tylko chwila i szybko zleci. Póki co zostawimy wszystko losowi, co ma być to będzie i tyle. W razie jeśli okaże się, że praca nie jest taka jak się spodziewałam, to nie będę się wstrzymywała. Mimo wszystko dziecko jest dla mnie/dla nas na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o najbliższe plany.

6 sierpnia 2013

(Nie)odpowiedni czas na dziecko

Dobra materialne ponad wszystko?

Po rozmowach, licznych zresztą, stwierdzam, że ludzie to materialiści. Ale odkrycie, co? Tylko te moje spostrzeżenia są w trochę innym odniesieniu, a dokładnie chodzi o posiadanie dzieci i odpowiedni na to czas, który jak wiemy nigdy nie nadchodzi. Przykre jest, że ludzie znacznie łatwiej i szybciej podejmują decyzje o wzięciu kredytu/pożyczki, kupieniu mieszkania czy budowie domu, wymianie samochodu lub sprzętu grającego, niż o posiadaniu dziecka.



Źródło: www.tumblr.com



Na dziecko jest zawsze nieodpowiedni czas, zawsze jest za mało pieniędzy, nie ta praca, nie te warunki mieszkaniowe. Tyle rzeczy trzeba zrobić najpierw. Tymczasem biorąc kredyt na 30 lat nie myślimy już tak intensywnie o tym, że przecież za miesiąc lub dwa możemy stracić pracę, że ona lub on może zachorować, a w przyszłym miesiącu czekać może nieplanowany wydatek. Przecież prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy jest identyczne zarówno w przypadku kredytu, jak i dziecka. Co wtedy? Banki są nieubłagane - wziąłeś kredyt, to płać. Dlaczego zakup drugiego samochodu albo naprawa pierwszego ma pierwszeństwo przed decyzją o podjęciu starań? Dla kogo tak naprawdę jest ten samochód?


Źródło: www.tumblr.com


Oczywiście, żeby nie było, że popieram nieodpowiedzialność i pary decydujące się na dzieci, a nie mające do tego warunków. Po prostu przykre jest, że pędzimy zaślepieni za tym co materialne, a zapominamy o tym czego kupić nie można.

Oby nie okazało się, że odpowiedni czas na dziecko nadszedł za późno.


4 sierpnia 2013

Krótka ekscytacja

Kilkanaście dni temu mój Prawie Mąż wpadł na pewien pomysł. Otóż w razie gdybym nie znalazła żadnej sensownej pracy, to otworzyłabym działalność. Kiedy przedstawiał mi tę wizję był bardzo podekscytowany i napalony. Ja niekoniecznie, bo nie widzę siebie w roli przedsiębiorcy. Jednak wszystko zmieniło się w piątek, o czym Prawie Mąż mnie poinformował...

Prawie Mąż: Wiesz, otworzenie tej działalności, to jednak nie jest dobry pomysł.
Ja: Dlaczego?
Prawie Mąż: Wymagane jest przejście kursu, którzy trwa 2 tygodnie i odbywa się w Poznaniu. Tak myślałem i stwierdziłem, że nie chcę, żebyś wyjechała na tak długo.


Źródło: www.tumblr.com


Kocham Go.


2 sierpnia 2013

Memories last forever

Ostatnio jakoś tak melancholijnie się zrobiło. Nie wiem czy to za sprawą zbliżającego się ślubu, czy też mojego, miesięcznego już, siedzenia w domu. Może jedno i drugie? Tak czy inaczej zebrało mi się na różnorakie przemyślenia i wspomnienia. O tym co było dawno i jeszcze dawniej...

Nie to, żeby było w tym coś złego. Co to, to nie. Nie mam nic przeciwko w sumie, bo fajnie jest powspominać. Poza tym bardzo lubię wspominać, to fajna zabawa. Jednak tym razem pojawiła się też jakaś nutka smutku, że było i nie wróci. Przecież są rzeczy przemijające bezpowrotnie i nie ważne co będziemy robili, to one po prostu odeszły. W przypadku jednych, to lepiej, a innych trochę gorzej. Mimo, że wiele etapów się zakończyło, to zostały po nich wspomnienia nie do zatarcia. Ja mam kilka takich wspomnień do których czuję szczególny sentyment i mam czasem ochotę zapomnieć się i wrócić do tamtych chwil.


Źródło: www.tumblr.com


W ogólnym rozrachunku nie mogę powiedzieć, że czegoś żałuję. Nawet z tych głupich i szalonych decyzji jestem zadowolona, bo w sumie to one mnie ukształtowały i gdzieś tam najbardziej zachowały się w pamięci.  Te mało znaczące wspomnienia zostały wyparte z umysłu i ciężko je teraz odtworzyć, choć zapewne nadal gdzieś tam są. Natomiast te z "dreszczykiem emocji" znalazły swoją bezpieczną przystań i pewnie zostaną na zawsze na wyciągnięcie ręki. Jakiś czas temu pewna osoba powiedziała mi, że bez tych szalonych posunięć nasze wspomnienia byłby bardzo ubogie, bo przecież to właśnie takie wydarzenia pamiętamy najlepiej.

Szperając w przeszłości, wracamy zarówno do tych dobrych, jak i złych wspomnień. To podobnie jak ze zdjęciami. Wspomnienia, to takie zdjęcia, które możemy przejrzeć, kiedy poczujemy taką potrzebę. Zdjęcia też są lepsze i gorsze, ale czy każdą mniej ciekawą, prześwietloną albo po prostu zepsutą fotografię wyrzucamy? Na pewno nie. Dlaczego tak się dzieje? To zależy już od naszych osobistych pobudek. Tak samo postępujemy ze wspomnieniami. Nie wszystkie dobre chcemy pielęgnować, a nie wszystkie złe chcemy niszczyć. Ja stwierdzam, że pogodziłam się już z tymi złymi i nie zamierzam ich usuwać. Tamte wydarzenia były po coś. Miały jakiś cel, większy bądź mniejszy, ale miały.


Źródło: www.tumblr.com



Wspomnienia to dla człowieka coś bardzo ważnego, dlatego pamiętajcie je pielęgnować, byście mogli długo się nimi cieszyć.



1 sierpnia 2013

Ciasteczka z masy krówkowej

Składniki:
(na około 40 ciasteczek)
- 340 g mąki pszennej
- 200 g masła lub margaryny
- 200 ml masy krówkowej
- 50 g cukru
- 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
- 100 g gorzkiej czekolady

Przygotowanie:
Margarynę, masę korówkową i cukier zmiksować na gładką masę. Dodać mąkę oraz ekstrakt z wanilii i ponownie zmiksować. Wsypać gorzką czekoladę pokrojoną w kosteczkę i dokładnie wymieszać. Z ciasta formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, układać na blachę i spłaszczyć dłonią. Piec w piekarniku nagrzanym do 190 st. C przez 15 minut (ciasteczka powinny zarumienić się na brzegach).

(przepis zaczerpnięty ze strony www.mojewypieki.pl)

Smacznego!