31 października 2013

Trzy dni

Nadchodzące trzy dni wykorzystamy na odrobinę lenistwa, snu i spotkań z rodziną. Jutro ruszymy na południe odwiedzić część mojej rodziny. Sobotę spędzimy raczej w domu, w planie tylko jakieś krótkie wyjścia na cmentarze, a w niedzielę wybierzemy się do rodziny Męża. Będzie okazja do pokazania zdjęć.








27 października 2013

Niesamowite

Niesamowite uczucie, gdy po raz pierwszy słyszysz od męża:


Kocham Was.


Źródło: www.weheartit.com


5 tydzień

Jesteś dopiero wielkości ziarenka ryżu, a ja już zaczynam Cię kochać i martwić się o Ciebie.


Źródło: www.tumblr.com


Według ostatniej miesiączki to już 5 tydzień. Pierwszy test zrobiłam z ciekawości, nie do końca wierząc, że pojawi się druga kreska. Trochę do myślenia dał mi nocny ból brzucha, który dzień wcześniej wyrwał mnie ze snu. Teraz można wyjaśnić skąd były te delikatne bóle brzucha w ciągu dnia i bóle głowy od których mnie mdliło, trwały kilkanaście minut, ale były dość uciążliwe. Jajnik też nie dawał spokoju przez około 10 dni od owulacji. No, ale kto by się domyślił, że to jakieś sygnały, nawet mi to przez głowę nie przeszło, mimo, iż starania zaczęliśmy.

Jeśli chodzi o moje samopoczucie teraz, to dokuczają mi delikatne bóle brzucha. Właśnie z tego powodu w tej chwili zamiast spać piszę tego posta. Co prawda już przeszło, ale spać się odechciało. Ponadto jakoś szybciej się męczę i w nocy mnie suszy, co normalnie się nie zdarzało.

Oczywiście wraz z pozytywnym testem pojawiły się obawy, czy aby wszystko jest w porządku. Dziś rano powtórzyłam test i druga kreska jest już dużo mocniejsza. Trochę sie uspokoiłam.




Teraz z Mężem czekamy na pierwszą wizytę. Może już 7 listopada usłyszymy bicie serduszka naszej kruszynki?



Wszystkie Wasze komentarze z poprzedniego wpisu sprawiły mi wiele radości. 
Dziękuję, że jesteście.

24 października 2013

Radosna nowina

To dopiero 30ty dzień cyklu, które wahają się od 30 do 36 dni. Nie wytrzymałam i dziś rano zrobiłam test. Po pracy powtórzyłam, dla pewności, i efekt był identyczny. Wychodzi na to, że się udało... o czym kilkanaście minut temu poinformowałam męża. :) Jego radości nie było końca, już myśli o wózku i tym jak to będzie. Teraz i do mnie jakoś bardziej to dotarło. Niesamowite uczucie.

Na razie wstrzymamy się z informowaniem rodziny.




19 października 2013

I ślubuję Ci...

Zdjęcia z tego najważniejszego dla nas wydarzenia docierają partiami. Dziś fotograf przesłał pakiet z ceremonii zaślubin. Znowu mieliśmy okazję wrócić do tamtych chwil, a niejednokrotnie pierwszy raz dojrzeć pewne rzeczy.




Goście mieli rację mówiąc, że ciągle się uśmiechaliśmy. Oby ten uśmiech, widoczny praktycznie na każdej fotografii, nigdy nie schodził z naszych twarzy.




"... i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. 
Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."




"... przyjmij tę obrączkę, jako znak mojej miłości i wierności,
w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego."




Nasza samodzielnie przystrojona "kareta". :)




14 października 2013

Przemyślenia


Mam świadomość tego, że zmiany są często nieuniknione i nie nastawiam się, że te zmiany muszą być na minus, wręcz przeciwnie. Nie raz się przekonałam, że zmiany były dobre, a strach przed nimi wręcz zupełnie niepotrzebny i nieuzasadniony. Ludzie bojący się zmian nie robią nic, a tym samym stoją w miejscu.

Ja chyba jestem zbyt zmienna, żeby tak stać w miejscu, lubię kiedy coś się dzieje. Lubię emocje i lekką adrenalinę, i póki co potrafię wyczuć jaki poziom tych emocji jest mi niezbędny. Steruję nimi, stawiam granice i je burzę.

Nie wiem czy to źle, czy dobrze, ale mam poczucie, że każda przemyślana zmiana, może przynieść coś dobrego. Wiem też, że wokół są osoby rozumiejące mnie i moje postępowanie przynajmniej w takim stopniu, jaki jest mi w tym momencie niezbędny. 


Źródło: www.tumblr.com



10 października 2013

Gotowy

Niby dzieci planowaliśmy, niby rozmawialiśmy o tym nie raz, a jednak kiedy przyszedł ten "odpowiedni" i dawno wyznaczony czas, to zrobiło się jakoś dziwnie. No bo niby to już? Kiedy to zleciało?

Fajnie, a jednak obawy jakieś są i to nie tylko ze strony kobiety. Mąż teoretycznie zdecydowany i gotowy, w praktyce został jakby zaskoczony sytuacją. Kiedy to już uświadomił sobie powagę sytuacji, potrzebował kilku dni... i nocy, żeby się z tym "przespać" i oswoić. Przemyślał, ułożył w głowie i zaskoczył mnie w ostatni piątkowy wieczór zadając pytanie: "A kiedy będziesz sprawdzać czy mamy dzidziusia? Bo wiesz, ja już bardzo bym chciał takie maleństwo". Wzruszyłam się i poczułam, że On jest naprawdę gotowy na zostanie ojcem i to jest Jego wewnętrzna decyzja. 



Źródło: www.dianegottsman.com


Podczas wieczornej lektury, leżąc już w łóżku, zaczął głaskać mnie po brzuchu i z uśmiechem powiedział - "to co, będzie musiał się tu zmieścić".

Decyzja o dziecku, to decyzja dwojga - kobiety i mężczyzny.


Źródło: www.tumblr.com


9 października 2013

Zaniedbałam

Wczorajsza informacja o wydaniu książki z przepisami przez jedną ze znanych blogerek sprawiła, że uświadomiłam sobie, jak bardzo zaniedbałam moje kuchenne zakątki. Wiem doskonale kiedy to się stało, ale jakoś nie potrafię sobie z tym poradzić. Może pragnienie posiadania wyżej wspomnianej "księgi" sprawi, że we mnie wstąpią nowe siły, a na blogu pojawią się kolejne wypróbowane przepisy. Jak to mawiają - życie pokaże.

Muszę się pochwalić, że za równe dwa tygodnie o tej porze powinnam być już człowiekiem wolnym od studiów. Nie zakładam żadnych złych scenariuszy, ale wiadomo jak to w życiu, różnie być może. Póki co wypadałoby trochę się pouczyć, a później wejść i wyjść. Moja ośmioletnia kariera studencka dobiega końca i wcale mi nie żal, wręcz przeciwnie, dziwię się, że tyle wytrzymałam. Śmieszne jest to, że zaczynając studia wszystko wyglądało zupełnie inaczej. W przeciągu tylko, a może aż, ośmiu lat zmieniło się naprawdę wiele, szczególnie na rynku pracy. Obecnie studiować to można jedynie dla własnej satysfakcji, choć i tutaj mam wątpliwości. Oczywiście to tylko moje zdanie i kwestię tę pozostawiam do przemyślenia każdemu z osobna. Nie mogę powiedzieć, że żałuję, bo z reguły nie żałuję swoich decyzji. Po prostu stwierdzam, że trochę inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Człowiek młody inaczej patrzy na świat. 


Źródło: www.elitedaily.com


Ale, ale! To było kiedyś, a teraz jest teraz i nie ma co się zastanawiać nad tym co było zrobić lepiej. Wczorajszego dnia nie zmienimy, ale mamy szansę zmienić jutro, robiąc coś z dniem dzisiejszym.

Właśnie prawie przypaliłam schab. Nieźle się zaczyna ten mój powrót do kuchni.


6 października 2013

Miesiąc

Zrobiło się zimno, jesiennie i dzień coraz krótszy. Z dnia na dzień trudniej zwlec się rano z łóżka, nie tylko z powodu ciemności, ale również niechęci. Niechęci do miejsca w którym spędzam osiem godzin przez pięć dni w tygodniu. Póki co daję radę, a jak będę miała dość... to wtedy dam sobie spokój.

Jutro minie miesiąc od ślubu. Nie wiem kiedy to zleciało. Zostały wspomnienia i zdjęcia do których na pewno będziemy często wracali. 

Tęsknię z latem...