27 lutego 2014

Miało być już z górki

Myślałam, że teraz będzie już z górki...

Minął 20 tydzień ciąży, wszystko przebiegało świetnie. Zero plamień, bóli i innych nieprawidłowości. Minęły typowe dolegliwości ciążowe i wszelkie znaki ma ziemi i niebie wskazywały, że naprawdę będę mogła się cieszyć tym stanem. Energii też było coraz więcej.

Nie dobrze, jak zbyt dobrze...

W 21 tygodniu pojawiły się delikatne bóle. Jednego dnia nasilały się od rana, a wieczorem były dość dokuczliwe. Wzięłam nospe, kolejny magnez i przeszło. Rano było w porządku i nie widziałam potrzeby, aby stresować się popołudniową wizytą. Może i lepiej, bo stres "po" był wystarczający. W 21t6d decyzją lekarzy założono mi szew. Przede mną "kanapowy" tryb życia. Dobrze by było, gdybym nie była jednak zmuszona do ciągłego leżenia, ale to się jeszcze okaże. Trochę się uspokoję po wizycie kontrolnej, kiedy lekarz powie, że wszystko jest dobrze.


Źródło: www.tumblr.com


W trakcie ostatniego usg, wykonanego w szpitalu, dzieciątko było aktywne jak nigdy. Pewnie głód i przeżywany przeze mnie stres zrobił swoje, a dodatkowo godziny przedpołudniowe są idealne do szaleństw w brzuszku. Potwierdziło się też, że to chłopiec.





26 lutego 2014

Szpital

W zeszły czwartek trafiłam do szpitala.

Najpierw umówiona wcześniej wizyta. Pełen spokój, bo tydzień temu było wszystko w porządku, a tu diagnoza - niewydolność ciśnieniowo-szyjkowa. Skierownie do szpitala.

Oczywiście stres, a jak stres to u mnie łzy. 

W szpitalu diagnoza się potwierdziła, szyjka skrócna i niewielkie rozwarcie. Miał być szew w piątek, ale rano stwierdzili, że tak źle nie jest i do zabiegu się nie kwalifikuje. Leżenie, leki i obserwacja. W poniedziałek już chcieli mnie wypisywać, żadnego badania. Z góry założyli, że od piątku nic nie uległo zmianie. Miałam wyjść i wrócić za dwa tygodnie na hospitalizację? Cudownie! O niczym innym nie marzę, jak o wizytach w szpitalu.

Torba prawie sprakowana, nagle wpadła lekarka i ciągnie mnie na badanie. Wypis cofnięto. Po 5 minutach kolejne badanie. Ten sam profesor co w piątek, stwierdza to samo (szyjka 2 cm, miękka, rozwarcie na opuszek), ale tym razem decyduje - jutro zakładamy szew. Ulżyło mi, zawsze trochę pewniej siedzieć w domu ze świadomością, że coś tam trzyma tę szyjkę. Jakoś przetrwam na zwolnionych obrotach, dla dobra Maluszka.


Źródło: www.tumblr.com


8 lutego 2014

Mocniej

Kocham Cię

z każdym dniem...
z każdym ruchem...

... coraz mocniej.


Źródło: internet

Urodzinowa niespodzianka

Od wtorku mam jeden rok w gratisie. Taka promocja 2014.

Było wiele życzeń osobistych, telefonicznych, smsowych i sporo tych w wersji elektronicznej. Każde miłe, bo dawno w takiej ilości się nie pojawiły. 

Nie organizowałam żadnej imprezy, podobnie do zeszłego roku zaprosimy kilka osób w któryś z weekendów lutego. Mąż ma urodziny pod koniec miesiąca, więc połączymy te okazje. Ponadto w tym tygodniu mieliśmy w domu gości przez kilka dni i nie w głowie nam były kolejne wydarzenia. Mąż miał troszkę inne plany...

Wieczorem wybraliśmy się na miasto, żeby pokazać co nieco naszym znajomym. Pospacerowaliśmy, zjedliśmy po pączku i pora była wracać do domu. Kiedy weszliśmy do mieszkania mąż szybciej przemieścił się do pokoju, ale nie zwróciłam na to uwagi. W końcu mieszkanko małe i przedpokój ciasny jak na tyle osób. Zupełnie nieświadoma weszłam do pokoju... A tu mąż z wielkim bukietem czerwonych róż i tortem! 

Sto lat! Wszystkiego najlepszego!

Ale jak? Kiedy? Przecież tego nie było, gdy wychodziliśmy? 

Znajomi wyskoczyli z szampanem (Picollo) i zaczęło się świętowanie. Mąż nigdy nie zapomina, a torcik musi być obowiązkowo. 




Tort był tak pyszny, że następnego dnia zjadłam trzy kawałki, które zostały. Obecnie to dla mnie dość nietypowe, bo w ciąży słodkości zupełnie mi nie wchodzą i powodują mdłości. Widać te "od serca" smakują inaczej.