31 lipca 2014

Ojcowska miłość

Te uczucia zaczęły budzić się niecałe dziewięć miesięcy wcześniej. Najpierw była wielka radość, niedowierzanie i pewnie strach jak to teraz będzie. Później pierwsza wizyta, maleńki punkcik na ekranie i ten Jego uśmiech. Podekscytowanie. Bijące serduszko. 

"To będzie chłopiec!"
Radości nie było końca.

Z każdym tygodniem coraz więcej mówił do brzuszka. Całował go przed pójściem spać i po przebudzeniu. Dumnie opowiadał o wizytach i usg. Planował co będzie robił ze swoim synkiem, kiedy ten będzie już na świecie. Ostatnie tygodnie ciąży wypełnione były oczekiwaniem i zniecierpliwieniem.

"Chciałbym mieć go już przy sobie."

Był przy porodzie. Wspierał. Widział tę maleńką główkę jeszcze nim ja mogłam ją ujrzeć. Przeciął pępowinę. Ale nigdy nie zapomnę tych łez szczęścia w Jego oczach i tych słów "Dziękuję za niego, jest cudowny"

Tamtego dnia mój mąż stał się ojcem. 

Taka miłość ojca do syna.
Taka miłość jedyna.


Źródło: www.tumblr.com


2 komentarze:

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)