31 października 2014

Pierś w szynce szwarcwaldzkiej

Składniki:
- 500 g piersi z kurczaka
- 100 g szynki szwarcwaldzkiej
- tarty parmezan
- sól, pieprz, tymianek

Przygotowanie:
Pierś z kurczaka oczyścić i każdą z nich rozkroić wzdłuż na dwa cieńsze plastry (z jednej piersi wyjdą dwie cieńsze). Doprawić z obu stron solą, pieprzem i tymiankiem. Tak przygotowane piersi zawinąć w plastry szynki. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym i posypać obficie startym parmezanem. Piec w 200 st. przez około 40 minut.

Smacznego!



28 października 2014

Nieprawidłowe wzorce ruchu

Troszkę się wszystko skomplikowało i ostatni tydzień minął mi w mgnieniu oka. Antoś od zeszłej niedzieli zaczął się strasznie wyginać. Lężąc unosi główkę do tyłu, bardzo się napina, a przy tym podnosi klatkę piersiową. W poniedziałek było jeszcze gorzej. Mały zrobił się bardzo spięty, wiercił się koszmarnie. Miałam już duży problem ze zmianą pieluchy czy karmieniem. 

Postanowiłam nie czekać, chwyciłam za telefon i obdzwoniłam przychodnie neurologiczne. Już umówiłam nas na prywatną wizytę, kiedy udało się dodzwonić w jeszcze jedno miejsce. Tam wizyta u neurologa dziecięcego była już na poniedziałek. Na wtorek udało umówić się na konsultację neonatologiczną z usg przezciemiączkowym w poradni rehabilitacyjnej. Sama byłam w szoku, że wizyty na nfz były szybciej niż te prywatne.

Dziś już jesteśmy po konsultacjach. 

Rozpoznanie: nieprawidłowe wzorce ruchowe. Tendencja do odchylania główki. Nieprawidłowe wzorce ruchu w pozycji na plecach i brzuszku. Asymetria, szczególnie w pozycji ma brzuszku, asymetryczne odginanie ciała po podniesieniu do góry. Słaba próba trakcji. Wzmożone napięcie mięśniowe. Usg nie wykazało żadnych nieprawidłowości. 

Oczywiście dostaliśmy skierowanie na rehabilitację. W poradni, gdzie byliśmy na konsultacji, kierują nas na rehabilitację metodą Vojty. Przed konsultacjami spotkaliśmy się z rehabilitantką od metody Bobath. Część rzeczy które usłyszałam się pokryła, ale były też takie, które wzajemnie się wykluczają. Mamy mały dylemat, ale chyba spróbujemy z Vojtą. Tutaj widziałam, że rehabilitantka radziła sobie bez większego problemu z tym odginaniem główki przez synka. Rehabilitantka od metody Bobath miała problemy, a i jej rady na wiele się nie zdały, bo Antoś bardzo sobie upodobał nową "zabawę". 

Tak czy siak póki co będziemy się rehabilitować prywatnie, bo na nfz nie ma już miejsc na ten rok, a tutaj liczy się każdy dzień. Im szybciej zaczniemy, tym lepiej dla naszego smyka. Na przyszły piątek jesteśmy umówieni na instruktaż. Rehabilitant pokaże nam jak powinna wyglądać codzienna pielęgnacja synka oraz wskaże kilka ćwiczeń, które będę mogła wykonywać z małym w domu. Czeka nas dużo pracy.


Źródło: internet

W związku z zaistniałą sytuacją zdecydowaliśmy, że wstrzymamy się z dalszymi szczepieniami do czasu, aż synkowi się nie poprawi.

Macie jakieś doświadczenia z rehabilitacją metodą Vojty lub Bobath?

17 października 2014

Zrobiłem to!

Udało się!
Zrobiłem to!

Dziś pokazałem mojej mamie, że teraz już nie może mnie spuszczać z oka, bowiem potrafię już przekręcić się z plecków na boczek, a do brzuszka niewiele mi już brakuje. Mama oczywiście oszalała z radości. Zaczęła biegać z aparatem, całować mnie i dzwonić do taty... Popatrzcie sami.





12 października 2014

Basen

Dziś miała miejsce pierwsza, długo wyczekiwana wizyta Antosia na basenie. Cała zabawa trwała 20 minut, bo nie chcieliśmy Go za bardzo wymęczyć. Początkowo sprawiał wrażenie przerażonego, ale to chyba bardziej z powodu hałasu niż samej kąpieli. Później zaczął się uśmiechać i machać nóżkami. Widać było, że Mu się podoba. Po wszystkim był tak głodny, że zjadł 210 ml mleczka i poszedł spać.

To był dzień pełen wrażeń.

7 października 2014

3 miesiące

Nasz Skarb skończył trzy miesiące i już nie taka kruszynka z Niego. Waga wskazuje 6900 g, a na centymetrze całe 66 cm. Część ubranek z rozmiaru 62 jest już za mała, pora uzupełniać rozmiar 68 i 74, co też rodzice czynią. Za każdym razem kiedy planuję jakieś zakupy dla siebie, przychodzę z torbą dla Antosia, bo promocje są bardzo kuszące. Również pieluszki wymieniliśmy na rozmiar większe, bo trójeczki zaczęły przeciekać i uciskać.

Z okazji tych pełnych trzech miesięcy, "zafundowałam" synowi kolejne szczepienie. Tym razem musieliśmy iść sami, bo tata miał urwanie głowy w pracy. Całe szczęście obyło się bez histerii, dopiero przy trzecim kłuciu buźka nabrała purpurowych barw i popłynęły łezki. Szybkie tulenie mamusi pomogło. Jeszcze nie zdążyłam założyć ubranka, a synuś juz słyszałam pełne ekpresji popiskiwania i uśmiechy.

Kończąc trzy miesiące Antoś potrafi leżąc na brzuszku pięknie podnosić główkę. Zadzierą ją coraz wyżej i coraz dłużej utrzymuje. Po skończeniu drugiego miesiąca mieliśmy małe problemy. Było marudzenie i płacz przy każdym położeniu na brzuszku. Nie i już. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, kolkami czy może zwykłym lenistwem małego. Najważniejsze, iż tydzień ćwiczeń w domu pomógł. Było noszenie na "lotnika" i układanie na kolanach, wtedy nie protestował i sam mocno wyciągał szyję. Zamiast na płaskiej powierzchni, układałam go na malutkim klinie pod klatką piersiową, dzięki czemu nie leżał na płasko i trzymanie główki było łatwiejsze. Podnosiłam go z tej pozycji od razu, gdy zaczynał się irytować i tak kilkanaście razy dziennie.

Również zabawa grzechotkami czy małymi misiami cieszy oczy. Synek chwyta zabawki, które mu podaję. Przekłada z rączki do rączki, macha, wkłada do buzi. Chwyta zabawki, które leżą obok niego. Karuzela nad łóżeczkiem, mimo iż dostał ją późno, jest prawdziwą atrakcją. Potrafi do niej machać i rozmawiać po kilkanaście minut. Wieczorami szybko przy niej zasypia.

Niestety pod koniec drugiego miesiąca byłam zmuszona odstawić Małego od piersi i przejść na Bebilon Pepti DHA na receptę. Antoś miał wszystkie możliwe objawy skazy tj. "kaszka" na skórze, suche uszy i pękajaca skóra za nimi, płytki sen (prawie nie spał, wybudzał sie z płaczem), nasilone ból brzuszka, coraz częstsze ulewanie i wymioty, śmierdzące kupki, problemy z jedzeniem. Po zmianie mleka poprawa nastąpiła już po dwóch dniach. Ból brzuszka ustąpiły, kropelki nie są już potrzebne, synek jest radosny i przesypia całe noce jedną tylko pobudka. Jedyne co, to skóra na łokciach, kolankach i buzi jest w dalszym ciągu szorstka. "Kaszka" nie chce zejść, więc sięgnęłam po krem dla AZS i zobaczymy jakie będą efekty.




Przeglądając zdjęcia uświadamiam sobie jak szybko to moje dziecko rośnie. Dopiero co był noworodkiem, a tu już zaczęliśmy czwarty miesiąc. Czasem szkoda, że nie można tego na chwilę zatrzymać. Z maleńkiej kruszynki rośnie nam coraz większy chłopiec.