25 listopada 2014

Nie tylko rodzice

Pojawienie się dziecka to duża zmiana w dotychczasowym życiu dwójki ludzi. Cała masa nowych obowiązków wypełnia każdy dzień i choćby nowy członek rodziny był najmniej problemowym niemowlakiem na świecie, to trochę roboty przy nim jest. Przewijanie, karmienie, usypianie, zabawianie... i tak kilkanaście razy w ciągu dnia, a zwykle to nie jedyne czynności, które wykonać trzeba. Niech dojdzie kolka, przeziębienie czy ząbki i już mamy dość po kilku godzinach.

A gdzie tu miejsce na chwile dla dwojga? Czy intymne życie rodziców, to tylko prasowe brednie?

Wszystko zależy od indywidualnego podejścia i chęci samych rodziców, bo bez tego marne szanse na cokolwiek. Przyznaję, iż sama z początku miałam z tym problem. Po całym dniu z synem najzwyczajniej nie w głowie były mi romantyczne wieczory w dwoje. To był etap lenistwa, bo może i chęci były, ale jak pomyślałam, że zamiast się polenić w łóżku, miałabym wykorzystywać resztki energii, to wybierałam to pierwsze. Leń był silniejszy. Choć poza leniem był też strach przed bólem, który towarzyszył mi już od połowy ciąży, kiedy to założono mi szew. Od tamtego dnia nie było mowy o rozluźnieniu. Każdego lekarza w szpitalu, który tego ode mnie oczekiwał, miałam ochotę z miejsca udusić. Myśl o badaniu przyprawiała mnie o dreszcze. Nie zmieniło tego ani zdjęcie szwu, ani poród. Lęk przed bólem pozostał i nie w głowie były mi igraszki. 

Tylko ile tak można? 

O ile dla mnie problemu nie było, to jednak poślubionemu zaczęło brakować tego i owego, i zapewne gdyby nie on, to nadal tkwiłabym w tym moim lenistwie i strachu. Początki nie były łatwe, ale z czasem inicjatywa zaczęła wychodzić również z mojej strony. Kiedyś pewnie bym nie uwierzyła, że tak może się to wszystko potoczyć. Bardziej chyba zdawałam sobie sprawę z tego przemęczenia i lenistwa niż ze strachu. Tymczasem mnie trudniej było sobie poradzić właśnie z tym lękiem. Chęci i energia były, ale blokada również i to ona nie pozwalała na jakiekolwiek działanie. Przezwyciężenie tego lęku wymagało ode mnie dużo pracy i samozaparcia. Ja miałam duże wsparcie męża, a co z kobietami, które tego nie mają? Których zmęczenia i strachu nikt nie rozumie?



Źródło: www.tumblr.com

6 komentarzy:

  1. Uważam, że na wszystko przychodzi moment, kobieta po ciąży musi odpocząć, zregenerować się, pomyśleć przede wszystkim o sobie, o tym by wrócić szybko do dobrej formy, dopiero potem ewentualnie można pomyśleć o czymś jeszcze, jeżeli się oczywiście ma na to ochotę, może brzmi to egoistycznie, ale kobieta musi mieć swój czas i nie wyobrażam sobie, żeby mój małżonek tego nie rozumiał czy nie akceptował, także współczuję takim kobietom, które nie mogą znaleźć zrozumienia u swoich partnerów...

    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wiele jest takich kobiet. Jak widać nie zawsze niechęć do zbliżeń po porodzie wynika z odsunięcia partnera i skupieniu się tylko na dziecku. Często problem leży głębiej i dziecko jest tylko pretekstem, trochę na zasadzie "zaleczenia" smutku.

      Usuń
  2. Sama jestem ciekawa jak to będzie u nas, tym bardziej, że na początku był strach o poronienie, więc była blokada, a potem niedługo mogliśmy się nacieszyć, bo na jednej z wizyt informacja o skracającej szyjce, więc też nie ma mowy...
    Najważniejsze to umieć porozmawiać, wyjaśnić no i też dużo zależy od mężczyzny, czy potrafi zrozumieć... Cieszę się, że u Was wszystko się wyjaśniło i mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej... Czasem tak jest, że strach ma tylko wielkie oczy...
    Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak psychika robi swoje. U nas też abstynencja była długa, bo prawie 8 miesięczna.

      Usuń
  3. Oj, skąd ja znam tego lenia ;) Najważniejsza jest rozmowa z partnerem i jego zrozumienie, te dwa elementy dają bardzo dużo i nie ma dzięki temu nieporozumień, a z czasem romantyzm powróci.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)