8 stycznia 2015

Powrót do formy po ciąży (cz. 1)

Oj długo mi zajęło, żeby zebrać tyłek i wziąć się za siebie. Obiecywałam sobie jeszcze będąc w ciąży, że jak tylko się da to zaczynam ćwiczyć. Obiecanki cacanki! Dało się już niedługo po okresie połogu, ale wiadomo. To dziecko, to zmęczenie, to zwyczajne lenistwo. Tak właśnie! Przede wszystkim lenistwo! Pierwszą przymiarkę zrobiłam w listopadzie. Stwierdziłam, że na początek wezmę się za same przysiady, coby nie przesadzić i za szybko się nie zniechęcić. Rozpisałam wszystko w kalendarzu. Trzy dni ćwiczeń, przerwa, trzy dni ćwiczeń, przerwa... Oczywiście zwiększając każdego dnia ilość tych przysiadów, tak by dojść do setki. Taki plan na 30 dni. I jak? Ano pierwsze trzy dni poszły, kolejne poszły tylko dwa, następnych nie było. Wyjazd, zapomniało się, tłumaczenie, wiecie jak jest. Później robiłam zwykle po dwa dni tylko i jakoś listopad zleciał, a plan wykonany nie został. 

Myślę sobie, że potrzebuję jakiegoś kopa, czegoś lepszego. Trochę się rozruszałam, to kolejny level. Kilka razy obiły mi się o uszy ćwiczenia z Mel B. Zachwalali, ale Chodakowską też zachwalali, a jakoś mnie nie porwała. Kilka dni poćwiczyłam i wychodziła mi bokiem. Ponadto nie działała dobrze na moje kolana. Jak już chciałam tej Mel B. spróbować, to się okazało, że słuchając z synem muzyki... wykorzystałam cały transfer. Połowa miesiąca a ja bez internetu. Świetnie! To był odwyk, mówię Wam, było ciężko, szczególnie pierwsze dni. Później jakoś przywykłam, a raczej odwykłam od tego przybytku. Laptop i tablet pokryły się kurzem, a ja w sumie poczułam się lepiej. Lecz nie o moim uzależnieniu miało być. Otóż drugiego stycznia powróciłam do wirtualnego świata. Szybko youtube, pościągałam co potrzeba (nauczona błędem, żeby nie odtwarzać każdego dnia ćwiczeń) i zaczęłam przeglądać ów zachwalane ćwiczenia. 

Genialne! Tylko 10 minut na każdą część ciała. To zmobilizowało jeszcze bardziej, bo przy dziecku dużo łatwiej ćwiczyć takimi małymi partiami. Około 20 minut dziennie plus prysznic i akurat wychodzi jedna drzemka małego. To jest to! Naprawdę byłam zachwycona i nie mogłam się doczekać pierwszego dnia ćwiczeń. 

Zaczęłam w Święto Trzech Króli. Mąż poszedł do kościoła, mały zrobił sobie drzemkę, a ja laptop i na dywan. Wykonałam treningi na dwie partie ciała. Poszło szybko, rozgrzałam się i poczułam naprawdę dobrze. Nie mogłam się doczekać kolejnego dnia. Kolejnego było podobnie, a dziś nie mogę się doczekać jutra. Rozpisałam sobie konkretne treningi na poszczególne dni tygodnia. Może z czasem coś w tym tygodniowym planie pozmieniam, może będę w stanie ćwiczyć więcej jednego dnia. Zobaczymy.


Poniedziałek:
10 minutowy trening brzucha
10 minutowy trening klatki piersiowej i pleców

Środa:
6 minut ćwiczeń rozciągających i rozluźniających
15 minutowy trening cardio

Czwartek:
10 minutowy trening nóg
10 minutowy trening pośladków

Piątek:
8 minutowy trening ABS
10 minutowy trening ramion


Jeśli wytrwam, to po miesiącu ćwiczeń zrobię zestawienie "przed i po". Może centymetry i zdjęcia mnie zmobilizują do dalszego działania. Samodzielna praca w domu do łatwych nie należy, ale w lipcu planujemy jakieś wakacje w ciepłym miejscu, a bikini zobowiązuje. Dodatkowo postanowiłam sobie, że w drugą ciążę zajdę z lepszą formą.


Źródło: www.tumblr.com



A jak u Was z aktywnością? 
Ćwiczycie w domu czy może chodzicie na jakieś zajęcia? 
Polecacie coś?

8 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki. Ja też ćwiczę, ale czasem jest ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba w paść w rytm, a to nie tak od razu. Mam nadzieje, ze tym razem wytrwam. :)

      Usuń
  2. U mnie z tym różnie niestety, ćwiczę w domu, ale brak mi często motywacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, z motywacją do pracy w domu to wiem jak bywa...

      Usuń
  3. Najbardziej potrzebna w tym wszystkim jest wytrwałość, determinacja i motywacja czego z całego serca Ci życzę - dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie sobie to obiecuję i jestem ciekawa co z tego wyjdzie...
    Kochana możesz mi napisać tu lub na maila vide.cul.fide@o2.pl z jakich konkretnie ćwiczeń korzystasz z youtuba? :)
    Ja wiem, że będę musiała wziąć się za siebie, bo baaardzo dużo przytyłam podczas ciąży :( Nie odpuszczę, nie tym razem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ćwiczę wraz z akcją NEW YOU :) bardzo mi się podoba choć już sama rozgrzewka Oli mnie wykańcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na płytę z ćwiczenia Mel B kiedyś się skusiłam ale niestety ćwiczyłam tylko kilka razy :(
    po porodzie mam zamiar wrócić do przejażdżek rowerowych - w zeszłe wakacje sporo jeździłam i bardzo to lubię, mam tylko nadzieję że znajdę czas, żeby na godzinę zostawić maluszka z tatusiem i w tym czasie zrobić szybką rundkę po lesie.

    Trzymam kciuki za Twoje miesięczne wyzwanie! Aha, pamiętaj że oprócz ćwiczeń ważna jest też sama dieta.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)