14 stycznia 2015

Zagraniczna podróż malucha

Zazwyczaj pierwsza dłuższa podróż z małym dzieckiem to nie lada wyzwanie dla młodych rodziców. Pojawiają się pytania: "czy to dobry pomysł?", "kiedy najwcześniej wybrać się w taką podróż?", "jak daleko?", "jaki środek transportu wybrać?". Odpowiedź na te pytania nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy przede wszystkim od dziecka. Powinniśmy wziąć pod uwagę czy maluszek lubi podróżować, jak zachowuje się w trakcie takich wypraw i jak znosi przebywanie w nowych miejscach. Oczywiście niemniej ważny jest również stan ogólny dziecka, jego zdrowie i możliwości. Jedne dzieci zasypiają natychmiast po ruszeniu samochodu, a inne wręcz przeciwnie, zaczynają płakać.

Nasz synek swoją pierwszą dłuższą podróż odbył po skończeniu czterech miesięcy. W listopadzie zrobiliśmy sobie dłuższy weekend i wybraliśmy się do rodziny w Niemczech. Wyprawa to była nie mała, bo ponad 700 km w jedną stronę. Fakt, iż w Polsce poruszaliśmy się tylko autostradą, a w Niemczech podróżuje się zupełnie inaczej, ale jednak to około 6-7 godzin jazdy samochodem. Wybraliśmy samochód, bo przy niemowlaku troszkę tego pakunku mieliśmy i ciężko byłoby wybrać się pociągiem czy autobusem. Pociąg odpadał, bo do samego końca nie znaliśmy dokładnego terminu wyjazdu. Ponadto podróż samochodem daje ten komfort, że w każdej chwili możemy zrobić przerwę, a przy dziecku nie da się niczego przewidzieć. Dodatkowym argumentem, był fakt, że Synek bardzo lubi jazdę samochodem i zazwyczaj zasypia. 

Jadąc do Niemiec wyruszyliśmy wieczorem. Uznaliśmy, że podróż nocą będzie najlepszym rozwiązaniem i się nie pomyliliśmy. Mały zjadł porcję mleka i poszedł spać. W trakcie obudził się dwa razy na jedzenie i zmianę pieluszki, po czym zasypiał ponownie. Jakby dziecka nie było. Niestety w drogę powrotną wyruszyliśmy około drugiej po południu. Pierwsze trzy godziny było dobrze, ale po tym czasie zaczęła się męczarnia. Postoje robiliśmy co godzinę, a i tak przez tę godzinę jazdy było marudzenie i zabawianie na siłę, bo dziecko najzwyczajniej się nudziło. Nie chciał siedzieć w foteliku. Wolał na kolanach, albo leżeć i fyrtać nóżkami. 

Na pewno jeszcze nie raz wybierzemy się w taką podróż, bo rodzina bliska, ale wtedy nauczeni doświadczeniem na pewno będziemy starali się podróżować nocą. Jest to dużo mniejsze obciążenie dla dziecka, które większość drogi prześpi. Podróż samochodem na pewno daje możliwość wyboru pory podróży, dlatego zapewne to będzie nasz główny środek transportu jednak. Durga sprawa to bagaż o którym wspomniałam wcześniej. Wbrew pozorom nie tak łatwo spakować takiego malucha. Przecież wszystko jest potrzebne. Do tej pory podróżowaliśmy z jedną torbą. Teraz mieliśmy pełny bagażnik. 

Mąż spakował się małą torbę. Syna i siebie spakowałam do dużej walizki, z czego moich ubrań było kilka sztuk, a pozostałą przestrzeń zajmowały ciuszki małego. Nie mogłam przewidzieć jak będzie ciepło, więc poszły dwa kombinezony. Ciuszków wzięłam tyle, by było na ewentualne kilkakrotne przebieranki w ciągu dnia. Zwykle dziecko mi się nie brudzi, ale wiadomo jak to jest, kiedy akurat zapasowego ciuszka nie mamy. W sumie zabrałam większość ubranek, bo mamy i zaledwie jedną szufladę w komodzie. Do tego doszły jakieś pieluszki tetrowe, kocyk, ręcznik, śpiworek do spania, podusia i niezbędne kosmetyki. Oczywiście nie mogliśmy zapomnieć o pieluszkach jednorazowych, mleku, butelkach i zabawkach. Te już do walizki się nie zmieściły, więc pojechały w osobnej torbie. Do tego leżaczek-bujaczek i wózek. Wanienki zabierać nie musieliśmy, bo kąpaliśmy małego w zwykłej wannie.

Jeśli walizki spakowane, to nic tylko ruszać w drogę. Przed podróżą upewnijcie się, że macie paszport i książeczkę zdrowia dziecka. Warto też pamiętać, by część zabawek mieć pod ręką w czasie podróży. Niezbędna będzie również torba z pieluszkami i jedzeniem.


Źródło: www.tumblr.com


A Wy często podróżujecie z dziećmi? 
Kiedy odbyliście pierwszą dłuższą podróż?


4 komentarze:

  1. Jako, że przymierzamy się z mężem do powiększenia rodziny spadłaś mi z nieba :)
    Fantastyczny blog:) za chwilkę dodaję do obserwowanych :)
    Zapraszam do siebie:) kto wie, może Ci się spodoba i też będziesz mnie obserwować :)
    fochzprzytupem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. My tak sobie po ciuchu planujemy, żeby wybrać się gdzieś na wakacje z Małą... może w góry, albo jakieś inne spokojne miejsce, chociaż na kilka dni, żeby odpocząć... ale wszystko okaże się w trakcie... Aż mnie głowa boli, jak sobie o tym pomyślę, najlepiej byłoby wana wynająć :D
    Mnóstwo rodziców wybiera opcję jazdy nocą, ja też jestem bardziej ku niej przekonana, tylko, że ja po prostu nie lubię jeździć nocą... czuję się mniej pewnie, niż za dnia... no ale zobaczymy :)
    Ja Wam życzę mnóstwo udanych i nie zapomnianych podróży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również myślimy już o wakacjach w lipcu. Wtedy planujemy już lot samolotem.

      Usuń
  3. Mój dzieciaczek się jeszcze nie urodził, a ja już myślę o jakiś wakacjach, bo uwielbiam takie planowanie wyjazdu - przez ostatnie dwa lata organizowałam wszystko na własną rękę i miałam z tego ogromną przyjemność, no i czas jakoś tak szybciej zleciał.
    Jedyna opcja żeby gdzieś wyjechać z Olusiem (jeśli oczywiście wszystko będzie w porządku), to mniej więcej październik, jak mały będzie miał 4 miesiące. No ale wtedy w grę wchodzą raczej cieplejsze kraje i podróż samolotem, która z takim maluszkiem mnie przeraża. I raczej odpada wtedy podróż na własną rękę tanimi liniami, bo w życiu nie spakujemy się do takiej małej walizki, a druga sprawa - takie wakacje trzeba wcześniej zaplanować. Myślę więc, że jeśli już, to najprędzej będziemy szukać jakiejś opcji last minute.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)