20 lutego 2015

Inhalacje

Mąż mi się pochorował w niedzielę. Kaszel, katar, kichał, prychał, spać nie dawał... szczególnie Małemu. Takie to uroki mieszkania w kawalerce, nie ma gdzie się wynieść na noc. Wczoraj został u rodziców i dziś chyba to powtórzy, bo słabo Mu to choróbsko przechodzi, a i ja wymęczona ciągłym nocnym wstawaniem. 

Młody też zaczął pokasływać we wtorek, ale to bardzo sporadycznie. Witamina C, malinki, herbatka i jakby pomogło, w środę było dobrze. Niestety kaszel wrócił w nocy i musieliśmy sięgnąć po inhalator-nebulizator, który stał i czekał od jakiegoś czasu. Inhaluję Małego cztery razy dziennie i jestem w szoku jak on potrafi wysiedzieć spokojnie te 10 minut. Inhalacje robię z soli fizjologicznej. Dziś w nocy kaszlu już nie było, a od rana tylko raz zakasłał. Może to tylko suche powietrze? Niby nie grzejemy za bardzo, w mieszkaniu jakieś 21 stopni, no ale jednak kaloryfer to kaloryfer. Dziś oczywiście inhalujemy się dalej. Kataru brak, temperatura w normie. Zaraz idziemy się przewietrzyć, bo szkoda nie skorzystać z pięknego słońca.


Żródło:pixgood.com


6 komentarzy:

  1. Mamy taki inhalator, świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Inhalator mamy. Kupiliśmy przy pierwszym katarku. Super rzecz. Oj zdrówka Wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama wiele razy korzystałam z inhalatora i to na prawdę super sprawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio w mojej rodzinie wiele osób zakupiły inhalatory... chwalą sobie . coś w tym jest

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Inhalator dobra rzecz! Dużo zdrówka Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My bardzo często korzystamy z inhalatora i czasem wystarczy raz, żeby przeszło. Mamy taki inhalator zoo travel nebulizator firmy san-up. Jest rewelacyjny i mega cichy- a to bardzo ważne, wszyscy go teraz chcą od nas pożyczać :P
    P.S cudny misiaczek :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)