27 marca 2015

Szczęście które nie mija

Przez całe życie dążymy do szczęścia. 

Jedni to szczęście osiągną poprzez rzeczy materialne, a inni duchowe. Wiele rzeczy możemy kupić czy zrobić, które dadzą nam poczucie spełnienia. Podróże, awanse, rozwój, elektroniczne gadżety czy zakupy. Planujemy, oszczędzamy, ciężko pracujemy, by osiągnąć jakiś cel i poczuć smak szczęścia. Tylko jak długo trwa to szczęście? Kilka minut, godzinę, dzień, tydzień? Zwykle niezbyt długo i kiedy już osiągamy zamierzony cel, to okazuje się, że nie dał nam tyle ile oczekiwaliśmy.

Zakupiona bluzka czy torebka cieszy chwilę czy dwie. Sprawiliśmy sobie przyjemność i zadanie wykonane, a na dobra sprawę, gdybyśmy tę rzecz zwrócili następnego dnia, to nie wpłynęło by to na poczucie naszego szczęścia. Nowy telefon też cieszy kilka godzin czy dni i przestajemy się ekscytować jego super funkcjami. Podróże dają na pewno dłuższą chwilę radości, ale też mijają i zostają wspomnienia. Chociaż bardzo miłe i cenne, to już nie to. 

Sama też dążę do tego ulotnego szczęścia. Kupuję wymarzone buty, jadę na wakacje czy idę na smaczną kolację. Cieszę się tym przez dłuższą czy krótszą chwilę i idę dalej. Jednak jest Szczęście, które nie mija. Trwa nieprzerwanie każdego dnia. Tym Szczęściem jest moje Dziecko.


Źródło: www.weheartit.com
 
 
 

25 marca 2015

Wstawanie

Jeszcze kilka dni temu zaczęłam się martwić czy wszystko jest w porządku. Niebawem Antek skończy dziewięć miesięcy, a tu z siedzenia nici. Tymczasem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Synek zaczął robić postępy jeden po drugim. 

Siedzenie jest już coraz pewniejsze, a od trzech dni nie nadążam za moim czołgającym się maluchem. Jest tak szybki jakby biegał. Ponadto czołganie zaczyna przeistaczać się w czworakowanie. Jednak dziś Antek przeszedł samego siebie. Z rana zaczął się wspinać po swoim bujaczku, by samodzielnie uklęknąć. W ciągu dnia oczywiście kombinował dalej, momentami próbował nawet stanąć. Lecz tego co zrobił wieczorem nie spodziewałam się... Wchodzę do pokoju taszcząc wanienkę z wodą, a moje dziecko śmieje się do mnie klęcząc przy barierce łóżeczka. 





8 marca 2015

Zestaw z laktatorem z Canpol Babies

Canpol babies wyszło na przeciw blogującym mamom i stworzyło Blogosferę! Miejsce w którym można otrzymać produkty do testów lub organizacji konkursów na swoim blogu. 



Chcesz otrzymać i zaopiniować produkt Canpol babies na swoim blogu?
A może chcesz zorganizować konkurs z produktami Canpol babies?

Wystarczy zgłosić swój blog, podzielić się swoim pomysłem i polecić Blogosferę innym. Zasady udziału w Blogosferze TUTAJ.


W marcowej edycji mamy okazję przetestować zestawy składające się z:
- laktatora "Basic"
- wkładek laktacyjnych
- podkładów poporodowych.

Zgłoszenia można przesyłać do 31 marca 2015 roku. Tym razem postanowiłam zgłosić się do organizacji konkursu dla czytelniczek mojego bloga. Także kochane przyszłe mamy! Mam nadzieję, że w kwietniu będziecie mogły spróbować swoich sił i wziąć udział w konkursie, gdzie nagrodą będzie ww. zestaw.

Oczywiście wszystkie blogujące mamy zapraszam do udziału w testowaniu!



7 marca 2015

8 miesięcy

Tym razem w skrócie, bo w sumie zbyt wiele przez ten miesiąc się nie zmieniło. Dziesięć dni po pojawieniu się pierwszego zęba, światło dzienne ujrzała druga jedyneczka. Teraz Antoś tak uroczo wygląda, kiedy się uśmiecha. Oczywiście testowanie nowego "nabytku" w toku - chrupki, bułka, no i jabłuszko. Zorientował się również, iż zęby mogą robić za otwieracz... i tak otwiera kremy. Teraz muszę wybierać te z nakrętką a nie zatrzaskiem.

Nadal jest na etapie czołgania, a tyłek niestety tylko czasami stara się unieść w górę. Na rękach unosi się też sporadycznie, w miarę potrzeby. Za to podciąganie się, żeby sięgnąć coś z pufy czy fotela idzie Mu naprawdę nieźle. Ma siłę w rękach, a jednak nie chce jej wykorzystać do pozycji "na czworaka". Do siedzenia Antkowi trochę bliżej. Podciąga się w wózku czy bujaczku, ale nadal niestabilnie siedzi i te plecki nie są proste. Mam nadzieję, iż niebawem nastąpi przełom w tej kwestii.


Coraz rzadziej "zjada" książeczki. Zaczyna je namiętnie oglądać, szczególnie okładki. Oczywiście matka nie próżnuje i biblioteczkę powiększa... Zaczęło się też otwieranie szuflad i wyciąganie zabawek z pudła. Najchętniej je rozrzuca, kiedy ja je sprzątam przed wieczorną kąpielą. Z czasem pewnie będzie gorzej. 

Kąpiele Antka to jedna wielka powódź. Chlapie i wytwarza pianę lepiej niż nasza pralka. Niestraszna woda w oku, nosie, ustach... nawet płukanie główki strumieniem wody z kubeczka. Ostatnimi czasy rozkładamy folię na podłodze, z obawy co stanie się z panelami. Niestety nie możemy przenieść się do łazienki, bo brodzik maleńki. Czekamy z utęsknieniem na przeprowadzkę i dużą wannę. To będzie prawdziwa radość z kąpieli. Niektórzy rodzice muszą sobie radzić z płaczem dzieci, które kąpać się nie chcą. My mamy płacz, bo kąpiel się skończyła.

Ostatnio pisałam o zwiększeniu porcji mleka. Teraz wszystko wróciło do stanu poprzedniego i Synek wypija 120 ml, czasem jest to 150 ml. Może to był jakiś skok i większe zapotrzebowanie. Tak czy siak był to stan chwilowy.
Przesiedliśmy się też do nowego fotelika. Mały jest zadowolony, póki co więcej ogląda niż śpi, chyba nowa pozycja jazdy tak Go fascynuje. Wybraliśmy fotelik Romer Duo Plus (9-18 kg). Teraz rozglądam się za lżejszą spacerówką, coś a'la parasolka, bo robi się coraz cieplej i zbliżają się wakacje. Na wyprawy potrzeba nam czegoś mniejszego.


Długość ciała: 78 cm
Waga: 9.800 g
Ubranka: rozmiar 74/80
Zęby: dwie dolne jedynki
Umiejętności: klaskanie, czołganie, próby podnoszenia tyłka do pozycji "na czworaka", podciąganie się do siadu w wózku i leżaczku, a także podciąganie się na rękach do góry przy pufie i fotelu


To tyle. Miało być w skrócie, a wyszło jakoś dłużej.


4 marca 2015

Pizza idealna

W naszym menu pizza gości bardzo często. Mąż jest miłośnikiem, a ja również nie pogardzę dobrą pizzą na cieniutkim, lekko chrupkim cieście. Nasze preferencje smakowe ulegają zmianom z wiekiem, ale przede wszystkim wraz z odwiedzaniem nowych restauracji i poznawaniem nowych smaków. Coś czym zajadaliśmy się jeszcze kilka lat temu, teraz niekoniecznie jest tym na co mamy ochotę. Staliśmy się wybredni, przyznaję. Lubimy zjeść dobrze, nie byle jak. Od czasu do czasu mamy jakąś dziwną "chwilę słabości", lecz zwykle kończy się ona rewolucją żołądkową lub naszym zniesmaczeniem i niezadowoleniem. Na naszej liście jest kilka ulubionych miejsc, ale chętnie odkrywamy też te nowe. Obecnie, bo kiedyś zdarzało się częściej, raz w tygodniu jadamy poza domem i jest to zwykle niedziela. Na pizzę decydujemy się tylko w tych sprawdzonych lokalach, gdzie nie serwują "tłustej i grubej buły", a że takowych do wyboru jest niewiele, to "kręcimy" ciasto sami. Na dobrą sprawę jest to jeden z szybszych obiadów i chyba dlatego ostatnimi czasy tak przeze mnie lubiany. Samo ciasto to raptem chwila, a i składniki zawsze w domu są.


Składniki (2 pizze):
240 g mąki
2/3 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka drożdży instant (można dodać zwykłe drożdże)
4 łyżeczki oliwy lub oleju

Przygotowanie:
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać (w razie potrzeby dodać trochę mąki), ciasto uformować w kulę, posmarować łyżką oliwy i odłożyć na kilka minut pod przykryciem. U nas z tym leżeniem bywa różnie, czasami jest to 10 minut, a czasami godzina. Wszystko zależy od uczucia głodu, ale nie wpływa to jakoś specjalnie na efekt końcowy i smak pizzy. Wyrośnięte (lub nie) ciasto dzielimy na dwie części, formujemy i rozwałkowujemy cienko na papierze do pieczenia. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 230 stopni, najlepiej z blaszką w środku. Nagrzaną blaszkę wyjmujemy, przekładamy na nią papier z pizzą i wstawiamy do piekarnika na 10-12 minut, w zależności od tego jak chrupką pizzę lubimy. W czasie gdy pierwsza pizza się piecze, przygotowujemy drugą. Jeśli chodzi o składniki na pizzy, to u nas zwykle jest to koncentrat pomidorowy, oregano, salami, starta mozzarella, oliwki, ostra papryczka, pomidorki i bazylia. Zamiast sosów używamy oliwy z oliwek.


Smacznego!


3 marca 2015

Kopytka

Kopytka to jedno z moich ulubionych dań. Zajadam zarówno z sosem jak i na słodko z cukrem i cynamonem lub podsmażone na masełku. Zwykle robię większą ilość kopytek, tak na 2-3 dni, bo nie chce mi się babrać dla jednej porcji. 


Składniki:
1 kg ziemniaków
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 jajka
sól
1 łyżka oleju do gotowania

Przygotowanie:
Ziemniaki obieram i osolone gotuję do miękkości. Jeszcze gorące dokładnie tłukę. Kiedy ostygną dodaję mąkę, jaja, sól i dokładnie wyrabiam. Formuję wałeczki około 2 cm, obtaczam mąką i kroję ukośnie kawałki. Wrzucam małymi porcjami do gotującej się wody z solą i łyżką oleju. Kopytka po wypłynięciu powinny gotować się 1-2 minuty. Czas gotowania zależy od tego jak duże kopytka robimy, więc warto sprawdzić pierwszą porcję o ocenić samemu. 


Smacznego!