30 kwietnia 2015

Biblioteczka malucha

Już od dawna zabierałam się za ten wpis, ale wiecznie nie po drodze mi było ze zrobieniem zdjęć. Dziś w końcu się zmobilizowałam i przedstawiam Wam kolekcję książek mojego Synka. 

Wszystkie przedstawione książeczki są wykonane z grubej tektury, która wytrzyma niejedno spotkanie z dziecięcymi rączkami i niejednokrotnie buzią. Zwykła papierowa książka po jednym użyciu pewnie do niczego by się już nie nadawała. W końcu książeczka ma służyć dziecku, a nie stać na półce i zbierać kurz. Z kolei pokazywanie książek na odległość mija się z celem. Tak więc my na razie zostajemy przy książeczkach tekturowych, na pozostałe przyjdzie czas. 

Antek uwielbia przeglądać książki. Zamyka, otwiera, zamyka... Składa i rozkłada, bo kilka z nich jest w postaci harmonijki. Nawet zdjęć nie pozwolił mi zrobić bez swego udziału. Kolekcja wciąż się rozrasta, bo a to mama coś kupi, a to ciocia czy babcia przyniesie. Niedługo będziemy myśleć nad kolejną półką.











18 kwietnia 2015

Daremne wysiłki matki

Droga Mamo.
Na darmo Twe wysiłki. 
Na nic kolejne pomysły, by zastawić dostęp do komody.
Nie mogę się po niej wspinać?
Nie ma sprawy, bo po foteliku też dam radę.
Pokonam każdą przeszkodę, by osiągnąć cel!




17 kwietnia 2015

9 miesięcy

Mamy mały poślizg, ale coś nie po drodze mi do komputera. Najpierw przeziębienie Młodego, później chrzciny, a jak już chciałam nadrobić, bo padł mi laptop. Później było jakoś trudno się zebrać.

Tak... czyli to już dziewięć miesięcy skończone. Jak wspominałam w jednym z wpisów, nasze dziecko w tym ostatnim miesiącu zdobyło wiele umiejętności. Jakby zwlekał, żeby nagle wszystkich zaskoczyć ile to On już potrafi. Matka nie ma teraz spokoju, bo dziecko jest WSZĘDZIE! Staje przy każdym meblu i stawia przy nich pierwsze maleńkie i jeszcze nieporadne kroczki. Oczywiście wszystko "ja sam", bo odpycha nasze ręce kiedy w kryzysowej sytuacji staramy się Go asekurować. Czym to się kończy? Ano bardzo często upadkami i wielkimi guzami. Wczoraj mało nie rozciął sobie skroni, a kilka minut później przygryzł wargę do krwi, kiedy upadał na tyłek. Bywa. Wychodzę z założenia, że jak nie spróbuje, to się nie nauczy, a nauka bywa czasem bolesna. Mąż tylko się śmieje, że strach z nim iść do lekarza, bo taki poobijany. 

Antek stoi już bardzo stabilnie, często trzyma się tylko jedną ręką, a drugą macha lub sięga po zabawki. Wstawanie i siadanie wychodzi mu już perfekcyjnie. Nie jest to już tylko podciąganie się na rękach. Ładnie wybija się ze stopy i prostuje nogi. Żeby uniknąć upadku potrafi już samodzielnie usiąść (muszę się pochwalić, że siedzi już stabilnie i prościutko, bo dość długo miał z tym problem). Tym sposobem przestałam się tak stresować i kiedy muszę, to zajmuje się swoimi sprawami, a Młody buszuje po pokoju, stojąc co rusz przy innym meblu. Oczywiście sięga coraz wyżej i kolejne rzeczy muszą być przestawiane. Szuflady, szafki czy lodówka to żaden problem. Całe szczęście nie zapałał jeszcze miłością do "grzebania" i wyciągania wszystkiego na podłogę. Obecnie ulubioną zabawą Synka jest układanie zabawek na stole czy łóżku. Wyciąga je z pudła i układa. Rozkosznie to wygląda.

Z jedzenie generalnie żadnych nowości, bo większości już spróbował. Ostatnio testowaliśmy pierwszy raz brukselkę i Synek nie pogardził małymi zielonymi kuleczkami. Zupek nie miksuje już od jakiś dwóch miesięcy. Teraz tylko kroję w drobną kosteczkę lub rozgniatam widelcem. Początkowo były problemy z przełykaniem, ale generalnie dość szybko załapał o co chodzi. Żeby zachęcić dziecko do gryzienia, gotowałam na parze np. marchewkę, brokuła czy kalafiora i podawałam do samodzielnej konsumpcji. Od czasu do czasu na drugie śniadanie Antek zjada kanapeczkę zamiast manny czy kleiku ryżowego z malinami. Z czasem może rozszerzy nam się wachlarz możliwych dodatków do chlebka i wtedy takie śniadania będą częstsze. Póki co na wszelkie serki, masełko, jaja czy ryby musimy uważać i spożywać w naprawdę niewielkich ilościach. Z deserkami też wiele się nie zmieniło. Owoców póki co niewiele i w dalszym ciągu wspomagamy się słoiczkami, ale Antek wcina też jabłuszka i gruszki w całości. Do gustu przypadł Mu również domowy kisiel i budyń. W końcu zaczął też więcej pić (Alleluja!) i teraz spokojnie wypija 80-100 ml dziennie.

Długość ciała: 80 cm
Waga: 10,200 g
Ubranka: rozmiar 80
Zęby: dwie dolne jedynki
Umiejętności: klaskanie, robienie papa, kręcenie głową na "nie", układanie zabawek, czworakownie z brzuchem po ziemi, stabilne siedzenie z prostymi plecami, stanie przy meblach, pierwsze kroki przy meblach, samodzielne podnoszenie się do pozycji pionowej i na odwrót.


14 kwietnia 2015

Konkurs

Drogie czytelniczki! Dzięki Blogosferze mam przyjemność zorganizować dla Was konkurs w którym nagrodą jest zestaw z laktatorem "Basic". Co trzeba zrobić? Wszystko poniżej. Zapraszam!





Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest blog woman in the morning.
2. Sponsorem nagrody jest Canpol Babies.
3. Konkurs trwa od 14 kwietnia do 5 maja 2015.
4. Pytanie konkursowe: opisz co daje/może dać Tobie i Twojemu dziecku karmienie piersią i dlaczego planujesz używać laktatora?  
5. Odpowiedzi na pytanie należy umieszczać w komentarzach (pod odpowiedzią proszę o podanie adresu mailowego oraz linku do udostępnionego plakatu).
6. Spośród wszystkich odpowiedzi wybierzemy trzy najciekawsze, a ostateczny zwycięzca zostanie wybrany metodą losowania.
7. Zwycięzca zostanie wyłoniony 6 maja 2015.
8. Nagrodą w konkursie jest zestaw z laktatorem "Basic".
9. Nagroda jest wysyłana na terenie Polski na adres wskazany przez zwycięzcę (zwycięzca ma 3 dni na podanie adresu).




Pamiętaj!
„Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora oraz firmę Canpol I Sp. z o.o. SKA ich danych osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagród. Dane uzyskane w związku z organizacją konkursu będą wykorzystywane zgodnie z Ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz.U.2002.101.926 ze zm.).”


9 kwietnia 2015

Karuzela "Piraci" z Canpol babies - recenzja

W lutym wysłaliśmy zgłoszenie do kolejnego testowania z Blogosferze i udało się!

Paczka od Canpol babies z elektryczną karuzelą "Piraci" dotarła do nas akurat w godzinach drzemki Synka. Rzecz jasna spania nie było, zawartość pudełka była ciekawsza. W sumie wcale się nie dziwię, kolorowe misiaczki zerkające z pudełka prezentowały się bajecznie.





Skoro z drzemki nici, to zabraliśmy się za rozpakowywanie. Mama montowała mechanizm, a Syn rozpoczął testowanie pluszaków...





Piracki zestaw zawiera cztery pluszowe zabawki - papugę, małpkę, pandę i tygryska. Każdy pluszak wykonany jest z milutkiego i kolorowego materiału. Intensywne kolory, wystające metki i różne faktury materiałów pobudzą zmysły niejednego malucha. Dodatkowo zwierzątka wydają dźwięki. Małpka piszczy po naciśnięciu brzuszka, a tygrysek, panda i papuga grzechoczą przy potrząsaniu. Zabawki można bez problemu zdejmować z karuzeli, bo są montowane do pałąka przy pomocy rzepów. Jest to ciekawa opcja, gdyż zabawki mogą służyć jeszcze długo po demontażu samej karuzeli. Karuzela posiada też plastikowe lusterko, dodatkowy element uwielbiany przez dzieci.







Montaż karuzeli nie jest skomplikowany i zajmuje dosłownie chwilę. Całość składa się z trzech elementów plastikowych i pozytywki do której montujemy pluszowy pałąk z zabawkami. Daję duży plus za mocowanie do łóżeczka. Jest proste w obsłudze i porządnie utrzymuje karuzele. Nic się nie gibie - jak to bywa w niektórych karuzelach, zupełnie niedostosowanych do klasycznych łóżeczek. Jedyne zastrzeżenie mam do pozytywki. Co prawda wygrywa aż 12 melodii, ale są one bardzo krótkie i głośne, przez co karuzela raczej nie spełni funkcji usypiania.



Karuzela "Piraci" wpadła mi w oko jeszcze przed narodzinami synka i cieszę się, iż mieliśmy możliwość jej przetestowania. Synkowi również bardzo się spodobała, a szczególnie przypadła mu do gustu maskotka pandy. Kolorowe zabawki zachęcają do zabawy i wyciągania po nie rączek. Wykonanie produktu jest bardzo precyzyjne. Jedynym minusem jest głośna pozytywka, bo nie sprawdziła się przy zasypianiu. Gdyby tak wydłużyć melodie i dodać kilka spokojnych, to mamy karuzelę idealną.