17 kwietnia 2015

9 miesięcy

Mamy mały poślizg, ale coś nie po drodze mi do komputera. Najpierw przeziębienie Młodego, później chrzciny, a jak już chciałam nadrobić, bo padł mi laptop. Później było jakoś trudno się zebrać.

Tak... czyli to już dziewięć miesięcy skończone. Jak wspominałam w jednym z wpisów, nasze dziecko w tym ostatnim miesiącu zdobyło wiele umiejętności. Jakby zwlekał, żeby nagle wszystkich zaskoczyć ile to On już potrafi. Matka nie ma teraz spokoju, bo dziecko jest WSZĘDZIE! Staje przy każdym meblu i stawia przy nich pierwsze maleńkie i jeszcze nieporadne kroczki. Oczywiście wszystko "ja sam", bo odpycha nasze ręce kiedy w kryzysowej sytuacji staramy się Go asekurować. Czym to się kończy? Ano bardzo często upadkami i wielkimi guzami. Wczoraj mało nie rozciął sobie skroni, a kilka minut później przygryzł wargę do krwi, kiedy upadał na tyłek. Bywa. Wychodzę z założenia, że jak nie spróbuje, to się nie nauczy, a nauka bywa czasem bolesna. Mąż tylko się śmieje, że strach z nim iść do lekarza, bo taki poobijany. 

Antek stoi już bardzo stabilnie, często trzyma się tylko jedną ręką, a drugą macha lub sięga po zabawki. Wstawanie i siadanie wychodzi mu już perfekcyjnie. Nie jest to już tylko podciąganie się na rękach. Ładnie wybija się ze stopy i prostuje nogi. Żeby uniknąć upadku potrafi już samodzielnie usiąść (muszę się pochwalić, że siedzi już stabilnie i prościutko, bo dość długo miał z tym problem). Tym sposobem przestałam się tak stresować i kiedy muszę, to zajmuje się swoimi sprawami, a Młody buszuje po pokoju, stojąc co rusz przy innym meblu. Oczywiście sięga coraz wyżej i kolejne rzeczy muszą być przestawiane. Szuflady, szafki czy lodówka to żaden problem. Całe szczęście nie zapałał jeszcze miłością do "grzebania" i wyciągania wszystkiego na podłogę. Obecnie ulubioną zabawą Synka jest układanie zabawek na stole czy łóżku. Wyciąga je z pudła i układa. Rozkosznie to wygląda.

Z jedzenie generalnie żadnych nowości, bo większości już spróbował. Ostatnio testowaliśmy pierwszy raz brukselkę i Synek nie pogardził małymi zielonymi kuleczkami. Zupek nie miksuje już od jakiś dwóch miesięcy. Teraz tylko kroję w drobną kosteczkę lub rozgniatam widelcem. Początkowo były problemy z przełykaniem, ale generalnie dość szybko załapał o co chodzi. Żeby zachęcić dziecko do gryzienia, gotowałam na parze np. marchewkę, brokuła czy kalafiora i podawałam do samodzielnej konsumpcji. Od czasu do czasu na drugie śniadanie Antek zjada kanapeczkę zamiast manny czy kleiku ryżowego z malinami. Z czasem może rozszerzy nam się wachlarz możliwych dodatków do chlebka i wtedy takie śniadania będą częstsze. Póki co na wszelkie serki, masełko, jaja czy ryby musimy uważać i spożywać w naprawdę niewielkich ilościach. Z deserkami też wiele się nie zmieniło. Owoców póki co niewiele i w dalszym ciągu wspomagamy się słoiczkami, ale Antek wcina też jabłuszka i gruszki w całości. Do gustu przypadł Mu również domowy kisiel i budyń. W końcu zaczął też więcej pić (Alleluja!) i teraz spokojnie wypija 80-100 ml dziennie.

Długość ciała: 80 cm
Waga: 10,200 g
Ubranka: rozmiar 80
Zęby: dwie dolne jedynki
Umiejętności: klaskanie, robienie papa, kręcenie głową na "nie", układanie zabawek, czworakownie z brzuchem po ziemi, stabilne siedzenie z prostymi plecami, stanie przy meblach, pierwsze kroki przy meblach, samodzielne podnoszenie się do pozycji pionowej i na odwrót.


4 komentarze:

  1. Dziecko wspaniale potrafi zaskakiwać i z dnia na dzien pokazać, na co je stać. Z Antka już duży kawaler! Niech rośnie zdrowo :))/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, ha, ha! Nie po drodze z komputerem, chrzciny, przeziębienie ale Poślubinego i jeszcze zepsuty laptop. To jak u mnie :)

    życzę kolejnych pięknych miesięcy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały mężczyzna :)
    I tylko miesiąc młodszy od mojego Oliwierka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, no zuch chłopak:)to musi cudnie wyglądać z tym układaniem zabawek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)