27 maja 2015

25 maja 2015

Czworakowanie

Najpierw było tylko stawanie w pozycji na czworaka przeplatane czołganiem się do celu. Od kilku dni coraz częściej Synek wybiera czworakowanie. Jak widać samo przyszło. 

Mnie z kolei dopadła jakaś jelitówka i jestem nie do życia. Chorowanie przy dziecku to mordęga. Człowiek najchętniej zakopałby się w łóżku, a tu maluch buczy nad uchem i domaga się uwagi. Żyć nie umierać.


Źródło: www.tumblr.com


22 maja 2015

Zbyt długa cisza

Kiedy cisza w pokoju, gdzie bawi się Antoni, trwa zbyt długo, to znak, że coś jest na rzeczy. Dziś dla przykładu odstawił sobie odkurzacz, którym zastawiłam szafę, by jej nie otwierał. Przyłapałam Go w momencie, gdy zastanawiał się od czego zacząć przegrzebywanie szafy...


21 maja 2015

Przepuklina pępkowa

Niestety tematyka przepuklin nie jest mi obca. Już jako sześcioletnia dziewczynka wylądowałam w szpitalu z powodu przepukliny pachwinowej (łac. hernia inguinalis). Teraz niewiele już z tego pamiętam, poza kilkoma szczegółami tj. usypianie na sali operacyjnej, a później okropne wybudzanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam oczy obok łóżka stał mój tata, tak mi się kręciło w głowie, że widziałam Go w trzech osobach. Bólu jako takiego nie pamiętam, wiem tylko, że przywiązali mi ręce i chyba nogi, pewnie, żebym sobie krzywdy nie zrobiła przy przebudzaniu. Po całej "przygodzie" została niewielka pamiątka - kreseczka  i sześć kropek na skórze, i świadomość w głowie. Od tamtej pory jak się gdzieś przedźwigam, z automatu pojawia się dziwne uczucie w pachwinie i myśl czy czasem się nie odnowiło. Natychmiast sprawdzam, dotykam i szukam choćby niewielkiego zgrubienia, guzka. To wszystko siedzi w głowie i pewnie niejedna osoba by się zaśmiała, ale jednak skłonność do tego schorzenia mam i realne ryzyko odnowienia się istnieje.

Będąc w końcówce ciąży znowu pojawiły się pewne obawy, bo zaczęłam wyczuwać zgrubienie i ból w pachwinie. Lekarz prowadzący skierował mnie do szpitala, żeby tam ocenili czy to przepuklina i czy nie ma przeciwwskazań do porodu naturalnego. Na szczęście obawy się nie potwierdziły i mogłam odetchnąć z ulgą.

Po porodzie i połogu wszystko wróciło. Tym razem nie chodziło o przepuklinę pachwinową, a pępkową. W trakcie połogu odczuwałam ból, jakby w pępku, który pojawiał się czasami przy podnoszeniu cięższych rzeczy np. Synka lub naciśnięciu na pępek. Zauważyłam, że pępek, który w trakcie ciąży wyszedł na zewnątrz, nie chce się już tak dobrze wchłonąć. Gdy go naciskałam, słyszałam jakby delikatnie "pyknięcie", po czym pępek się chował. Zaczęło mnie to martwić, choć po dwóch miesiącach od porodu ból minął, to jednak pępek nadal nie wrócił do swojej formy. Teraz rzadziej zwracam na niego uwagę, ale w głowie ciągle to siedzi. Dlatego muszę w końcu znaleźć czas, iść po skierowanie do chirurga i niech on oceni sytuację. Tym bardziej, że za rok planujemy rodzeństwo dla naszego Pierworodnego. Wcześniej trochę nie wyobrażałam sobie ewentualnej operacji i rozłąki z Synem, no i tego co będzie po kiedy należy unikać dźwigania. Teraz sytuacja się zmienia, więc chyba najwyższy czas zabrać się za swoje zdrowie. W sumie mam nadzieję, ze skoro bólu nie odczuwam, a Synek jest przecież coraz cięższy, to nic złego się nie dzieje.


Źródło: www.tumblr.com


Przyczyną przepukliny pępkowej (łac. hernia umbilicalis) u osób dorosłych  jest osłabienie struktur tkanki łącznej i mięśniowej brzucha. Powoduje to wydostanie się elementów jamy brzusznej poprzez pierścień pępkowy aż do tkanki podskórnej przedniej ściany brzucha. Wówczas w okolicach pępka, rzadziej w miejscu samego pępka, powstaje wybrzuszenie nazywane workiem przepuklinowym. W worku tym może znajdować się część jelita lub tzw. sieć większa. U niemowląt przepuklina pępkowa jest najczęściej skutkiem wrodzonej wady anatomicznej (niezrośnięcia się pierścienia pępkowego) i zwykle pojawia się miejscu pępka. Szczególnie narażone są niemowlęta z niską masą urodzeniową i wcześniaki. 

Przepuklina pępkowa stanowi około 3-6% wszystkich przypadków przepuklin brzusznych i dziesięciokrotnie częściej dotyka kobiet niż mężczyzn. Prawdopodobieństwo wystąpienia przepukliny pępkowej wzrasta u osób zmagających się np. z dużą nadwagą, zaparciami, przewlekłymi chorobami oskrzelowo-płucnymi, z problemami z oddawaniem moczu z powodu przerostu prostaty. Na schorzenie narażone są również osoby wykonujące ciężką pracę fizyczną oraz kobiety w okresie ciąży (szczególnie wieloródki). 

W przypadku niemowląt (występuję u około 10% noworodków) przepuklina pępkowa nie jest groźna i zwykle zanika samoistnie w przeciągu roku od narodzin. Nie zmienia to jednak faktu, że po zauważeniu nieprawidłowości należy niezwłocznie zgłosić się do pediatry, by ocenił sytuację. Jeżeli jest niewielka wystarczy, że będziemy często układali niemowlaka na brzuszku w celu wzmacniania mięśni i nie dopuszczali do wysiłku np. płaczu, zaparć. Przy większej przepuklinie stosowane są specjalne plastry przytrzymujące mięśnie, które nakleja się na pępek. Kuracja trwa od jednego do kilku miesięcy, ale ze względu na małą skuteczność zaczyna się od niej odchodzić. Jeżeli przepuklina sama się zniknie do 5 r.ż., to chirurg decyduje o leczeniu operacyjnym.

U osób dorosłych przepuklina pępkowa nie zaniknie sama, wręcz przeciwnie, nieleczona będzie się powiększała. Dlatego ważne jest by nie zwlekać z wizytą u specjalisty. Im mniejsza przepuklina, tym łatwiejsza operacja i szybszy powrót do zdrowia. Warto pamiętać, iż przepuklina pępkowa to nie tylko ból (kłucie zlokalizowane w okolicy pępka, przybierające na sile w trakcie wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej) i defekt kosmetyczny, ale też realne niebezpieczeństwo i zagrożenie życia. Może bowiem dojść do uwięźnięcia przepukliny, a w konsekwencji do martwicy jelit. W związku z powyższym przepuklina pępkowa u dorosłych jest zawsze wskazaniem do leczenia operacyjnego, które jest jedynym skutecznym sposobem na pozbycie się dolegliwości. Tylko w wyjątkowych przypadkach stosuje się leczenie zachowawcze w postaci pasa przepuklinowego.


19 maja 2015

Mamo, nie ograniczaj

Antoś rośnie, staje się coraz bardziej samodzielny, zagląda we wszystkie kąty, otwiera, szpera, wyciąga. Jednym słowem poznaje świat i robi to bardzo aktywnie. Kiedy spotykam się z innymi mamami, to ja muszę ciągle biegać, bo moje dziecko właśnie odkrywa kolejny pokój lub szufladę. Robi to wszystko znacznie szybciej niż inne dzieci, a przynajmniej te które znam i mam okazję obserwować. Czasem myślę sobie, że chciałabym spotkać się z mamą dziecka tak samo aktywnego i szybkiego jak Antoś. Mogłoby być ciekawie, ale najbardziej jestem ciekawa reakcji Synka, kiedy to ktoś np. szybciej podejdzie do upatrzonej zabawki. Teraz to on triumfuje i decyduje.


Źródło: www.pinerest.com


Lubię obserwować rozwój mojego dziecka. Staram się go nie blokować. W miarę możliwości i zawsze zważając na jego bezpieczeństwo pozwalam mu odkrywać. Usunęliśmy z pokoju chyba wszystko (przynajmniej taką mamy nadzieję) co mogłoby być niebezpieczne dla małego odkrywcy. Otwiera szafy, wysuwa szuflady, wyjmuje i wkłada na nowo, staje przy meblach, oknie, kocim drapaku. Nie biegam za nim, nie asekuruje. Nie zabraniam. Nie mówię "nie rób bo się przewrócisz", "nie dotykaj bo będzie bolało". Zamiast tego wolę - "trzymaj się", "uważaj na paluszki". Zachęcam do poznawania świata, a nie nim straszę. Musi zrozumieć, że upadki bolą, że szuflady potrafią przytrzasnąć palce, a kot capnie zębami czy łapą, jak zrobi mu krzywdę. 

I co? Ano żadna tragedia się nie wydarzyła. Guzy i upadki pojawiają się już zdecydowanie rzadziej. Przytrzaśnięte paluszki i płacz też się zdarzają, ale widzę, że coraz ostrożniej bawi się szufladami. Antoś ma się dobrze, a z kotem dogadują się wyśmienicie (nawet ja nie mam takiego uważania u tego sierściucha). Nie widzę sensu ograniczania dziecka w poznawaniu życia. Tym bardziej kiedy czerpie z tego tyle radości.

A jak jest u Was? 
Pozwalacie swoim maluchom na samodzielność?


18 maja 2015

Odliczanie do przeprowadzki

Przeprowadzka coraz bliżej. Było założenie, że z końcem maja opuszczamy wynajmowaną kawalerkę, a tu nadal jesteśmy w proszku. Ciekawe jaki będzie poślizg. W piątek ruszyła łazienka, stoi już spłuczka podtynkowa i mamy płytki na podłodze. Jeszcze tylko jutro dokończą kładzenie płytek na podłodze w wiatrołapie i aneksie kuchennym, i będą brali się za ściany w łazience. W tym samym czasie będzie można skręcać szafę w wiatrołapie, a w aneksie dokładnie wymierzyć meble, bo w poniedziałek przyjadą zamówione sprzęty. Zostanie pomalowanie ścian, nad doborem kolorów intensywnie myślę, i położenie paneli. Meble do salonu kupimy już po przeprowadzce, to nie jest element niezbędny przez pierwsze dni. Najważniejsze, by być już u siebie... ostatnio tylko tą myślą żyję.


Źródło: www.weheartit.com



15 maja 2015

Placuszki z zsiadłego mleka

Dziś naszło mnie na "małe co nieco". W lodówce stało zsiadłe mleko, więc zrobiłam pyszne placuszki. Oczywiście Synek nie przepuścił okazji, żeby spróbować choć odrobinę. Zobaczymy jakie będą efekty.

Składniki:
- 400 g zsiadłego mleka
- 340 g mąki
- 2 jaja
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli

Przygotowanie:
Mleko wymieszać z jajami. Dodać mąkę, proszek do pieczenia i sól. Dokładnie wymieszane ciasto nakładać łyżką na rozgrzaną patelnię (z olejem lub bez). Placuszki podajemy z cukrem pudrem lub konfiturą.

Smacznego!


10 maja 2015

Presja?

Udzielam się to tu, to tam i już nie raz zastanawiałam się nad pewną kwestią. Mianowicie chodzi mi o wpędzanie się w jakieś dziwne poczucie winy przez młode matki o to, że nie karmią piersią lub nie urodziły siłami natury. Chyba nie rozumiem tego zjawiska. 

Dlaczego kobiety wpędzają się w taki stan? Dlaczego obwinią siebie, uważają się za gorsze? Z powodu tego mleka? Z powodu nie przeżycia tego bólu porodu siłami natury? Czy to naprawdę wynika z ich własnego poczucia, że zawiodły, czy może to inni wmawiają im, że były niewystarczająco dobre? Za mało się starały, za krótko próbowały. Są słabe, bo nie dały rady, bo organizm, czy cokolwiek innego, im na to nie pozwoliło. Czy może czują się winne, bo wybrały swoje zdrowie czy dobre samopoczucie? 

Przecież nie każda kobieta ma predyspozycje i możliwości by rodzić naturalnie. Nie każda kobieta musi czerpać radość z karmienia piersią i faktycznie mieć taką możliwość. Czy one naprawdę wyrządziły swoim dzieciom taką krzywdę? Czy naprawdę są gorszymi matkami?

Źródło: www.weheartit.com


9 maja 2015

10 miesięcy

Synku...

To już 10 miesięcy, jak jesteś z nami. Każdego dnia dajesz nam radość i nowe siły, a Twój uśmiech jest najpiękniejszym prezentem...

Jesteś naszym największym Szczęściem.



Jeszcze tylko dwa miesiące i będziemy świętować pierwsze urodziny. Planujemy imprezę na ogrodzie, oby tylko pogoda dopisała i wszystko poszło zgodnie z planem. Kto wie, może Antoś na swój roczek podrepcze? Chodzenie przy meblach idzie mu coraz lepiej i coraz bardziej kombinuje. Momentami trudno Go upilnować, jest taki szybki. Wieczorami padam na twarz.

Długość ciała: 80 cm
Waga: 10,400 g
Ubranka: rozmiar 80
Zęby: dwie dolne jedynki
Umiejętności: swobodne stanie przy meblach, przemieszczanie się przy meblach, mówienie we "własnym" języku, samodzielne siadanie w każdych warunkach, zadzieranie nóżek, żeby dostać się wyżej, zdejmowanie wszystkiego z blatów i otwieranie wszelakich szaf, szuflad i lodówki, samodzielne jedzenie stałych posiłków wychodzi coraz lepiej, samodzielne picie mleka z butelki.




7 maja 2015

Zestaw z podgrzewaczem od Canpol babies

Canpol babies wyszło na przeciw blogującym mamom i stworzyło Blogosferę! Miejsce w którym można otrzymać produkty do testów lub organizacji konkursów na swoim blogu. 


Chcesz otrzymać i zaopiniować produkt Canpol babies na swoim blogu?
A może chcesz zorganizować konkurs z produktami Canpol babies?


Wystarczy zgłosić swój blog, podzielić się swoim pomysłem i polecić Blogosferę innym. Zasady udziału w Blogosferze TUTAJ.


W tym miesiącu do przetestowania są podgrzewacze elektryczne i butelki Haberman. Zgłoszenia można przesyłać do 31 maja 2015 roku. My ponownie zgłaszamy się do testów. Podgrzewacza nigdy nie mieliśmy, a podobno to takie cudo, więc sprawdzimy. Naszym butelkom też niebawem potrzebna będzie zmiana, więc sprawdzimy cóż to za nowość oferuje Canpol.

Zapraszamy też inne mamy i ich maluchy, zestawy czekają!



6 maja 2015

Wyniki konkursu

Zwycięzca został wylosowany!

Nagroda sponsorowana przez Canpol babies trafi do Pani Katarzyny. Gratulujemy!

Korzyści z karmienia piersią jest nie mało i można je wymieniać i będzie ciągle mało i mało i w odpowiedzi będzie czegoś brakowało :)

Mleko mamy to najlepsza sprawa i jest to niemowlaka diety podstawa.

Każdą mamę zachęcam do spróbowania, chociaż na początku mogą różne być doznania.
Może być ból i cierpienie, ale to tylko chwilowe zwątpienie.
Nie trzeba się poddawać tylko do walki stawać.
Będzie się opłacało, bo korzyści dla dziecka jest nie mało.
Nie od razu jest super, kolorowo, ale trzeba o tym pamiętać, że dla Malucha karmić piersią jest zdrowo.
Mleko mamy jest niezastąpione i nie może być takie same np. z proszku zrobione.
Dziecko różne smaki poznaje, bo to co mama zjada do mleka się przedostaje.
Czas na karmieniu piersią z dzieckiem spędzony jest niezastąpiony.
To najpiękniejsze co można dziecku podarować i tej decyzji na pewno nie trzeba żałować.
To piękna chwila, kiedy dziecko do piersi mamy się przymila.
Ciepłą rączką ją obejmuje i swymi dużymi oczkami się w nią wpatruje.
Więź jaka się tworzy między mama a dzieckiem podczas mleka spożywania jest nie do opisania.
To najcudowniejsze chwile i zawsze będę o nich mówić czule.
To miłość jaka się miedzy nami stwarza i nikt tego zdania nie podważa.
Dziecko czuje się bezpiecznie, przez to jest mu bajecznie.
Czuje, jak bardzo kocha go mama i jak bardzo jest mu oddana.
Karmienie piersią to najlepsze co można swojemu dziecku zafundować więc bez zastanowienie trzeba mu to zaoferować.
Wszystkiego czego dziecko do rozwoju potrzebuje w mleku mamy się znajduje.
Otrzymuje także przeciwciała, co na niego bardzo dobrze działa.
A gdy laktatora użyjemy, tatę w karmienie piersią też zaangażujemy.
Bo będzie mógł on nakarmić dziecko butelką i radość z tego również będzie mieć wielką.
Także laktator warto czasami zastosować i rodzinne więzi wspólnie budować!!! :)




Ach ta skóra...

Ledwo co napisałam post o pielęgnacji skóry mojego Smyka, a tu pojawił się problem. W ostatnim czasie dłonie i policzki nie wyglądały najlepiej, ale to za sprawą chłodnych wiatrów, na co skóra Antosia jest bardzo wrażliwa, mimo używania kremów ochronnych. Kiedy już doprowadziliśmy skórę dłoni do porządku, nagle pojawiły się suche różowe place. Wyglądało to paskudnie i niestety dokuczało Antosiowi. Zrobił się marudny, płaczliwy, ale czemu się dziwić, skoro go swędziało.

W ruch poszły balsam, maści i olejek do kąpieli. Smarowałam kilka razy dziennie. Po dwóch dniach jest znaczna poprawa, widać już tylko pozostałości, a Mały się uspokoił. Co było przyczyną? W sumie ciężko stwierdzić. Obstawiam wołowinę lub pomidory, chociaż te drugie już raz dostał i nie było takiej reakcji. Z kolei wołowinę zaserwowałam po raz pierwszy. Za jakiś czas spróbuję raz jeszcze i zobaczymy. Czytałam też o takich zmianach skórnych po szczepieniu, a szczepiliśmy się w zeszłą środę. Mimo wszystko stawiam jednak na jedzenie, bo to tutaj mamy zwykle jakiś efekt widoczny na skórze.


Źródło: www.tumblr.com


5 maja 2015

Pielęgnacja skóry suchej i atopowej - DERMEDIC baby

Nim nasz Synek przyszedł na świat postanowiłam, iż nie będę w niego ładowała zbyt wielu specyfików kosmetycznych. Zestaw do pielęgnacji był naprawdę skromny. Kupiłam płyn do kąpieli z Baby Dream, oliwkę Hipp i kremik do pupy. Niestety, kiedy u Synka stwierdzono alergię na białka mleka krowiego, a wraz z nią podejrzenie AZS, musiałam znaleźć coś co pomoże Jego wysuszonej skórze. Zmiany pojawiły się nie tylko na policzkach (czerwone, szorstkie, lakierowane), ale również na kolanach, udach, łokciach, ramionach i klatce piersiowej. Całe szczęście skóra była czerwona jedynie na policzkach. Pozostałe miejsca były suche, ale blade. Podczas poszukiwań trafiłam na produkty DERMEDIC baby. Mieliśmy już kremik na słońce (DERMEDIC Baby Sunbrella SPF 50+), sprawdził się, więc bez wahania sięgnęłam po kolejne produkty tej marki.

Dziś trochę bliżej o lekkim balsamie do ciała LINUM baby, rekomendowanym do codziennej pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i skłonnej do alergii. Jest on szczególnie polecany do pielęgnacji skóry atopowej. 

LINUM baby intensywnie nawilża i wygładza skórę, eliminując uczucie napięcia. Jest hypoalergiczny, nie zawiera parabenów i sztucznych barwników. Możemy go stosować dla dzieci już od pierwszego miesiąca życia. 

Balsam ma przyjemny zapach i lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania, a do dość ważne przy pielęgnacji dzieci. Efekt gładkiej i nawilżonej skóry utrzymuje się bardzo długo. Niejednokrotnie sama skorzystałam z balsamu, bo naprawdę daje przyjemny efekt nawilżenia. 

Obecnie kończymy już drugie opakowanie balsamu. Kosmetyk znacznie poprawił nawilżenie skóry Synka. Zniknęły suche miejsca na klatce piersiowej, łokciach i nóżkach. Niestety od czasu do czasu pojawia się nawrót, ale głównie jest to buzia i rączki.







Skład: Aqua. Glycern. Caprylc/Capric Triglyceride. Cyclomethicone. Cetyl Alcohol. Butyrosperrrum Parkii Butter. Linum Usiiaissumum Seed Oil, Hordeum Vulgare Cera, Butyrospermum Parki Butter Extract. Argania Spinosa Kernel Oil, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xantten Gum. Polyacrylamide. C1314 Isoparaffin. Laureth-7. Dexydroacetic Acid. Benzyl Alcohol, Parfum.

Składniki aktywne: olej lniany z zawartymi w nim NNKT Omega 3, Omega 6, Omega 9, Alantoina, D-Panthenol, Gliceryna, Masło Shea, Witamina E, Ekstrakt z jęczmienia, Olej arganowy.

Producent: BIOGENED S.A.


1 maja 2015

Zabawki na baterie

Chciałam zaprezentować Wam dwie elektroniczne zabawki, które w Naszym przypadku okazały się strzałem w dziesiątkę. Przy okazji przejrzałam pudło syna i stwierdzam, że jak na obecne czasy to zabawek na baterie mamy niewiele - raptem pięć plus karuzela. Była jeszcze mata edukacyjna ze światełkami i grającą muzyką, ale Syn wyrósł i matę przekazaliśmy dalej.

Zwykle te wszystkie grające zabawki na baterie są dużych rozmiarów. Później człowiek się zastanawia gdzie to upychać. Dlatego jak zobaczyłam w sklepie malutką żółtą kaczuszkę, to się zakochałam. Jak się okazało Syn również zapałał wielką miłością do nowej zabawki. Po pierwsze kaczuszka jest bardzo wytrzymała, przetrwała niejeden upadek i wiele szalonych zabaw. A przyznać trzeba, ze mój Syn delikatny nie jest. Kaczuszka po naciśnięciu czuprynki zaczyna jeździć (bardzo ładnie odbija od przeszkód) i śpiewać (dwie piosenki), a przy tym macha skrzydełkami, mruga oczkami i rusza dziobkiem. Dodatkowo świecą się skrzydełka i czerwone serduszko. Po naciśnięciu serduszka to zaczyna bić i świecić (jak Antoś był malutki bardzo lubił ten dźwięk). Na brzuszku kaczuszka ma małego kurczaczka. Kiedy go naciśniemy chowa się do skorupki, a dodatkowo wydawane są trzy rożne dźwięki i śpiewane trzy piosenki. Oczywiście towarzyszą temu migające światełka. Poza kurczaczkiem na brzuszku kaczka ma jeszcze cztery kolorowe przyciski do nauki kolorów, kształtów i cyferek. Do każdego guziczka przypisane są trzy muzyczki, które są wygrywane pp każdym naciśnięciu. Kaczuszka śpiewa np. "Jeden - muzyczka", "fioletowy - muzyczka", " gwiazda - muzyczka". Zabawka co prawda jest dla dzieci od 18 miesięcy, ale u nas świetnie sprawdza się już od 6 miesiąca. Dźwięki w zabawce można wyłączyć, mamy te dwa poziomy głośności. Ważny jest też fakt, iż zabawka nie jest pożeraczem baterii (3 x AA).


E-EDU Mądra Kaczuszka

Drugą bardzo eksploatowaną zabawką jest pianinko. Poza zwykłym pianinkiem mamy tu całą masę kolorowych przycisków. Kiedy naciśniemy jedno ze zwierzątek, wydawany jest odgłos tego zwierzątka i słychać wesołą melodyjkę, a na pianinku możemy odtwarzać odgłosy np. od małego źrebaczka do dorosłego konia. Wszystkich zwierzątek jest sześć - konik, owieczka, ptaszek, piesek, kaczka i krówka. Pod zielonymi i niebieskimi guziczkami mamy do wyboru różnorodne melodyjki.




Najnowszym nabytkiem jest Sorter-garnuszek. To taka podróbka FP, gorszej jakości, ale przyznam, że będąc u znajomych oryginał wcale Antka nie zainteresował, a tu był szał od razu. Muzyczkę ma koszmarną, choć Małemu się podoba. Po kilku dniach popsuł kółeczka i garnuszek tylko się kiwa. Jednak nawet bez muzyczki jest to jedna z ulubionych zabawek. Antek czasami fajnie się buja do melodii, jakby naśladował zabawkę. Zdejmowanie pokrywki, wyjmowanie i wkładanie klocków jest naprawdę świetną zabawą. Synek uwielbia układać klocuszki na stole czy przekładać do innych pojemników.


Poza tymi trzema zdecydowanymi faworytami mamy jeszcze grającego motylka, kierownicę oraz autko na pilota. Motylek to malutka zabawka, odgrywająca melodyjki pp naciśnięciu kokardki. Minus jej taki, że nie ma opcji całkowitego wyłączenia i np. czasami gra w pudle z zabawkami kiedy złe leży i na coś naciska. Autko na pilota nie gra w ogóle, tylko porusza się w dziwny sposób. Mało atrakcyjna zabawka, bo nawet koła się w niej nie kręcą, ale dostał to jest. Z kolei kierownica to zabawka do wózka. Mamy ją zawsze w wózkowym koszyku. Jest kierownica do kręcenia, kluczyk do odpalania, wajcha zmiany biegów, lusterko, klakson i migacze. Zabawka wydaje dzięki ruszającego samochodu i wygrywa melodyjki. Sprawdza się na spacerach i wizytach w sklepie. Antek najbardziej lubi używać klaksonu.