15 czerwca 2015

Macierzyństwo o czasie

Internet wrze. Od kiedy ruszyła kampania społeczna Fundacji Mama i Tata - "Nie odkładaj macierzyństwa na potem", komentarze na jej temat nie mają końca. Spot telewizyjny wywołał burzę. W sieci powstały tysiące memów, wchodząc na Facebooka nie ma dnia by ktoś nie udostępniał czegokolwiek związanego z kampanią. Przeciwne są nie tylko osoby bezdzietne, ale również matki. Kiedy sama zobaczyłam spot, zrozumiałam o co cała afera. 

Źródło: www.mamaitata.org.pl


Fundacja Mama i Tata chciała tą kampanią:

  • przedstawić macierzyństwo jako szczególną wartość. Nie jako obowiązek czy opresję, ale naturalne pragnienie wielu kobiet, które współczesny świat mocno ogranicza.
  • osadzić antykoncepcję hormonalną w kontekście w jakim rzadko pojawia się w dyskursie publicznym. Nie jako źródło wolności, ale jako narzędzie opresji wobec pragnienia bycia mamą.
  • wywołać debatę na temat macierzyństwa jako coraz trudniej dostępnego dobra społecznego i niezaspokojonego pragnienia wielu współczesnych kobiet.
  • wzbudzić refleksję nad rozbudzanymi przez konsumpcyjny styl życia aspiracjami, wśród których coraz częściej synonimem sukcesu osobistego jest pozycja zawodowa, zamożność, samorealizacja zaś macierzyństwo bywa postrzegane jako przymusowa przerwa w dążeniu do owych celów. (źródło: www.mamaitata.org.pl)

Wywołać debatę na pewno im się udało, bez wątpienia. O antykoncepcji nie dostrzegłam niczego. Cała reszta została trochę wypaczona i dlatego kampania jest odbierana tak negatywnie. Po pierwsze została skierowana chyba do jednej grupy społecznej. Ludzi naprawdę bogatych, którzy gdyby tylko chcieli to dziecko mogliby mieć. Widocznie nie chcieli, a tutaj próbujemy wzbudzić w nich jakieś chore poczucie winy. Dlaczego z góry zakładamy, że dziecka pragnie każdy. Są ludzie którzy realizują się w robieniu kariery, są ta którzy stawiają na rodzinę, a są też tacy, którzy potrafią połączyć jedno i drugie. Skoro oni dali radę, to znaczy, że można i jest to kwestia chęci. 

Z drugiej strony spot może być krzywdzący dla przeciętnego obywatela, który niekoniecznie ma dobrą pracę, umowę czy warunki mieszkaniowe, które pozwalają mu na posiadanie dziecka. W tej kampanii albo zapomina się o tej grupie społecznej (chyba jednak najliczniejszej w naszym kraju), albo traktuje się jej obawy jak bezpodstawne, zmyślone. Okej, nie wszystko można mieć od razu i trzeba sobie ustalić jakieś priorytety. Nie musimy mieć pełnego konta, wielkiego domu i drogiego auta, żeby dziecko posiadać. Jednak jakieś minimum jest potrzebne i chyba każdy świadomy (przyszły) rodzic zdaje sobie z tego sprawę. Przecież chcemy zapewnić coś temu dziecku, a nie martwić się czy nie będziemy musieli się tułać po rodzinie, bo żadne z rodziców nie ma w miarę stabilnego źródła dochodu. Jak ma czuć się kobieta czy mężczyzna dla których najważniejszym celem w życiu jest ta mała istota do kochania, ale nie mają stałej pracy, siedzą w ciasnym pokoju u rodziców, gdzie z ciasnoty również atmosfera nie jest ciekawa? Oglądanie czegoś takiego może działać na nich frustrująco, bo przecież nie chcą odkładać macierzyństwa, ale nie mają wyboru.

Sama nie chciałam odkładać macierzyństwa w nieskończoność, ale żeby dziecko miało w miarę spokojne dzieciństwo, musieliśmy pewne rzeczy poukładać nim rozpoczęliśmy starania. Nigdy nie ma idealnego momentu na taką decyzję, zawsze znajdą się jakieś argumenty na "nie teraz". Ważne by to jakoś wypośrodkować.

Jeszcze jedną rzeczą, która mnie razi w owej kampanii jest fakt, że mówimy tylko o kobiecie. Dlaczego mówimy w liczbie pojedynczej?

JA - "Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę"
JA - "Zdążyłam być w Tokio i w Paryżu"
JA - "Zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom"
JA - "Nie zdążyłam zostać mamą"
JA - "Żałuję"

Czy czasem do posiadania dziecka nie potrzeba dwojga? Czy zamiast JA nie powinno być MY? Czy tylko od kobiety zależy czy para będzie posiadała potomka? Czy tylko kobieta robi karierę, podróżuje? Czy tylko kobieta może mieć problem? Chyba o czymś, a raczej o kimś, tu zapomniano. Zapomniano też, że to częściej mężczyźni odkładają powiększenie rodziny, to częściej oni chcą najpierw się wyszaleć, podróżować, mieć super auto. Czy to nie od kobiet zwykle słyszymy, że one to by chciały, ale mąż/partner...? Tymczasem kobieta w spocie zrobiła wszystko SAMA i została SAMA. Taka moja refleksja na koniec po obejrzeniu spotu. 


9 komentarzy:

  1. No bo w końcu mężczyzna służy tylko do zapłodnienia. ;) Dla mn ie ta kampania to porażka, zajęliby się czymś pożyteczniejszym. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Padają już stwierdzenia, że ludzie kampanii nie rozumieją, bo myslą jak masy.

      Usuń
  2. Kurcze ja to jestem zacofana ani tv nie oglądam ani fb nie mam a internet też nie za często. I nie slyszalam nic o tej kampani. Ale po Twoim poście muszę się temu przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie jest w tym prawda. Teraz kobiety biegną za karierą, chcą spełniać marzenia. Potem budzą się w wieku 40 lat z ręką w nocniku, że przecież chcą teraz dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dręczy się już kobiety 30-letnie.
      Czasami instynkt budzi się późno, na to już nie mamy wplywu i nie ma znaczenia czy wcześniej robiliśmy karierę czy nie.
      Druga kwestia, że teraz zarówno kobiety jak i mężczyźni późno decydują się na zakładanie rodziny, nawet tej dwuosobowej.

      Usuń
  4. To fakt, że są kobiety, które stawiają karierę wyżej niż dziecko, ale to jest ich świadomy wybór, a nie "przegapienie", zapomnienie, że jest coś takiego jak macierzyństwo. One po prostu do tego macierzyństwa nie są przekonane, a nie że gdzieś po drodze im umknęło. Zdecydowana większość kobiet nie ma dzieci, bo nie może, z różnych względów - również finansowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóz to. Szczerze powiedziawszy nie rozumiem tej nagonki, ze kobiety nie chca dzieci, ze wolą kariere, podroze itp. I dlaczego to jest zle? Kiedys nie mialy takich możliwości to i nie myslały o tym, proste. Dlacżego jedynym szczesciem ma byc dziecko. Jak ktos dziecka nie chce jego wybor, jego decyzja.

      Usuń
  5. A ja nie zdążyłam jeszcze zrobić kariery, zresztą aktualnie jestem bezrobotna, nie byłam w Tokio, ale udało mi się być w Paryżu jako dziecko, nie mam własnego mieszkania ani domu... ale jestem mamą. I jakoś sobie radzę z takim, a nie innym bilansem ;)

    Kampania, jak to kampania - musi budzić kontrowersje. Ale również uważam, że jej forma, przez co i adresaci, czy raczej adresatki, jakoś nie te... Osobiście mnie spot ani ziębi, ani grzeje, ale może dlatego, że nie czuję, by mnie on kiedykolwiek dotyczył. Też odbieram go jako skierowanego do bogatych bizneswomen, a nie do ogółu społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się. Ewidentna dyskryminacja kobiety ma tutaj miejsce.
    Moim zdaniem spot krzywdzi przede wszystkim osoby, które starają się od kilku lat o dziecko i nic z tego nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)