7 sierpnia 2015

Kartka z kalendarza - "Ja sam!"

Nie wiem dlaczego nie wpadłam na to wcześniej, by wszystkie nowe osiągnięcia i ważne wydarzenia w życiu Syna wpisać w jakiś cykl. Tak więc dziś robię porządek i zaczynamy cykl "Kartka z kalendarza".


5 czerwca 2015
Synek potrafi już wstać bez podtrzymywania się. Jest coraz bardziej samodzielny i nie pozwala mi na trzymanie Go za rękę, kiedy idziemy. Opędza się od moich rąk niczym od much. Kiedy to moje dziecko tak wyrosło?!

6 czerwca 2015
Nauczył się wchodzić na kanapę. Szkoda tylko, że najpierw nie opanował do perfekcji schodzenia z niej...

Źródło: sualize.us

5 sierpnia 2015

Nowa bryka

Zakupiliśmy nowy pojazd dla Synka. Spacerówka z 3w1 spisywała się dobrze, ale potrzebowaliśmy czegoś mniejszego i lżejszego na wyjazdy i wypady do sklepu. Długo trwało, bo aż od kwietnia, nim wybraliśmy się do sklepu, żeby obejrzeć upatrzone dwa modele - EasyGo Nitro i Euro-Cart Ezzo, ale w końcu się udało. 

Niestety na miejscu okazało się, że nagle wszyscy upodobali sobie Ezzo i w sklepie nie ma już czego oglądać. Na magazynie również, więc zamówienie tez było niemożliwe. Pozostał Nitro, który bardzo nam się spodobał. Dobre wykonanie, ciekawy design, wózek zwrotny i lekki. Jednak Ezzo był bardziej kuszący o tyle, iż jego cena była sporo niższa. Stwierdziliśmy, że skoro to jeden i ten sam producent, to kupujemy Ezzo w ciemno przez internet, najwyżej odeślemy. W domu okazało się, że i to nie jest takie proste, bo wszędzie braki i trzeba czekać na wózek albo konkretny kolor. Ostatecznie znalazłam sprzedawcę z interesującym nas kolorem i wczoraj zamówiłam brykę. 

Dziś po 16-tej kurier dostarczył przesyłkę. Wózek okazał się bardzo dobrym wyborem. Jest porządnie wykonany, ma fajne kółka i hamulec (lepszy niż w dotychczasowej spacerówce), a także spory jak na parasolkę kosz. Materiał z którego wykonany jest wózek jest cieńszy niż w Nitro, ale wiedzieliśmy o tym i w sumie tego oczekiwaliśmy. Parasolka waży 7,9 kg, składa się do niewielkich rozmiarów, prowadzi się dobrze, radzi sobie z różnymi nawierzchniami. Uważam, że za te pieniądze to naprawdę dobry wybór.




3 sierpnia 2015

Gardłowa sprawa

Najpierw pięć dni na antybiotyku byłam ja, teraz padło na Naszą Pociechę. Zaczęło się podwyższoną temperaturą w nocy z soboty na niedzielę. Rano temperatura spadła, w miejscu ukąszenia z soboty pojawił się czerwony plac i myśleliśmy, że to on jest winowajcą nocnego stanu podgorączkowego. Niestety był zwykły zbieg okoliczności, w południe temperatura wróciła, a Synek zrobił się bardzo marudny. Podaliśmy syrop i dalej myśleliśmy, że to kwestia ukąszenia. Synek spał bite 2,5 godziny, co zwykle się nie zdarza. Po przebudzeniu zaczął mieć gęsią skórkę na całym ciele, jakby dreszcze, był chłodny, ale generalnie uśmiechnięty. Zjadł z apetytem obiad, ale zmartwiły mnie siniejące usta i skóra pod noskiem. Zdecydowaliśmy się jechać na pomoc świąteczną, bo mamy chwilę drogi od domu. Na miejscu samopoczucie znacznie się popsuło, a temperatura wzrosła. Synek wręcz parzył, dostał wypieków, widać już było, że coś mu dolega.


Źródło: www.tumblr.com


Lekarz obejrzał, zbadał, wysłuchał i stwierdził brzydkie gardło. Przepisał antybiotyk, niestety. Może gdyby nie fakt, że ja dopiero wybrałam swój, to był oponowała. Jednak ewidentnie Synek zaraził się ode mnie. Ja też w ostatniej chwili uniknęłam anginy, bo gardło było fatalne, a ból nie do zniesienia. Wróciliśmy do domu, podaliśmy Amotaks i mały padł natychmiast. Później temperatura skakała nawet do 39,6 st. Podawaliśmy na przemian ibum z paracetamolem i jakoś przetrwaliśmy do porannej, drugiej dawki antybiotyku. Teraz jest już znaczna poprawa, choć temperatura nadal skacze i podaję syrop. Na szczęście apetyt jest, choć mniejszy niż zwykle, ale ważne, że je podstawowe posiłki i przynajmniej tym nie musimy się martwić.  Przyznam, że trochę wczoraj panikowaliśmy, to pierwsza gorączka u Synka i nie do końca wiedzieliśmy co robić. W sumie do tej pory nie był chory, tylko raz dopadło go przeziębienie i skończyło się na inhalacjach Mucosolvanem, wapnie i witaminie C. Cieszyliśmy się, że uchował się przez 13 miesięcy przed antybiotykiem i pewnie gdyby nie zaraził się ode mnie, to nadal trwałaby ta dobra passa.


A Wasze dzieci często chorują? Udaje się wyleczyć domowymi sposobami, czy musieliście sięgnąć po mocniejsze leki?