1 grudnia 2015

Mama alergika

Bycie mamą alergika to niełatwa sprawa. Przyzna mi rację pewnie każda mama, której dziecko ma jakiekolwiek problemy związane alergią lub nietolerancją. Mnie osobiście trochę temat przerasta. Gubię się w tym wszystkim, a lekarze też za wiele nie pomagają. W sumie jesteśmy zdane same na siebie, bo to nasze dzieci, my znamy je najlepiej, obserwujemy i potrafimy wiarygodnie ocenić reakcje. Lekarze powtarzają suche regułki z książek, lecą standardowo przy każdym dziecku. Zrobią badania, potwierdzą to co my matki "odkryłyśmy" już dawno, zalecą sprawdzić reakcję za jakiś czas lub przepiszą maści i tyle z ich pomocy. Może są osoby z innymi doświadczeniami, ja mam takie.


celiakia gluten alergia bezglutenowy
Źródło: internet


Od samego początku sama próbowałam dojść co jest nie tak. Czytałam, pytałam, sprawdzałam, Jak już dostaliśmy skierowanie do gastroenterologa, to najpierw czekaliśmy 3 miesiące i gdybym miała bezczynnie patrzeć na męczarnie mojego dziecka, to bym osiwiała. W sumie na własną rękę kupiłam Bebilon Pepti i po trzech dniach była poprawa, rodzinny to potwierdził i zaczął przepisywać mleko na receptę. Kiedy przyszedł dzień umówionej wizyty u gastroenterologa, to mój syn nie miał w ustach zwykłego mleka od trzech miesięcy. Obejrzeli, zrobili badania z krwi, cały panel i oczywiście żadna alergia nie wyszła. W sumie skąd? Był na Bebilonie Pepti, a rozszerzanie diety dopiero mieliśmy zacząć. Nie przyjmować żadnego z alergenów. Mimo wszystko przystali na diagnozę, że to alergia na białka mleka krowiego i AZS. Miałam dalej podawać Bebilon Pepti, normalnie rozszerzać dietę włącznie z glutenem i za jakiś czas spróbować z wprowadzeniem zwykłego mleka modyfikowanego. Jeśli będzie reakcja wrócić do Pepti i ponownie spróbować za jakiś czas. W sumie tyle, czyli niewiele więcej niż sama wiedziałam.

Może popełniłam błąd, że bardziej nie zagłębiłam się w sprawę i nie przeszperałam wszystkiego co się da. Może wtedy trafiłabym na informacje o glutenie i o tym, że alergikom lepiej wprowadzać go później. Skąd takie wnioski? Ano stąd, że się pogubiłam i w tym momencie nie wiem już czy moje dziecko nie ma przypadkiem nietolerancji glutenu, bowiem po takim czasie te wszystkie objawy układają mi się w całkiem sensową całość. W związku z tym odstawiamy wszystko co gluten zawiera i patrzymy czy będzie poprawa skóry i całej reszty. Za jakiś czas zaczniemy wprowadzanie na nowo. Synek też będzie bliżej drugich urodzin i wtedy zrobimy testy, żeby przestać bawić się w zgadywanki.



2 komentarze:

  1. Alergie to prawdziwa zmora! My nie mamy wielkich problemów, czasem coś na skórze wyskoczy i tyle, ale znam osoby, które musiały drastycznie zmienić dietę swojemu dziecku- jak na przykład wytłumaczyć maluchowi, który dotąd uwielbiał wszelkie jogurty i mleczne potrawy, że od dzisiaj tego nie będzie? Współczuję i życzę powodzenia w prawidłowym zdiagnozowaniu problemu. Zdrowia dla maluszka!

    OdpowiedzUsuń
  2. To okropne, że testy można zrobić dopiero po jakimś czasie... a wcześniej radź sobie matka sama i wymyślaj co mogło poszkodzić dziecku :( Współczuję! Och jak dziękuję, że Ola póki co (odpukać!) nie ma alergii na nic, oby tak dalej... a Tobie życzę wytrwałości i wiary w siebie... bo właśnie, kto jak nie my, znamy swoje dzieci najlepiej? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)