14 października 2016

Piąteczki, czyli ząbkowania ciąg dalszy

Była chwila przerwy. Przespane noce, bez histerii, w swoim łóżeczku. Rodzice wyspani, wszystko pięknie ładnie przez kilka miesięcy, ale... Ale wszystko co dobre musi kiedyś się skończyć, a piątki kiedyś musiały zacząć wychodzić. Jakiś miesiąc temu, może trochę wcześniej, Synek na nowo zaczął przychodzić do naszego łóżka. Całe szczęście na razie nie ma takich wrzasków jak to było przy trójkach czy czwórkach, nie ma też gorączki. Tfu tfu!

07.10.2016 - dolna lewa piątka

9 października 2016

"Słowniczek" dwulatka

Pamiętam tego Maluszka, który tylko gaworzył i wydawał bliżej nieokreślone dźwięki... My jako rodzice oczywiście uczyliśmy się tego "słownictwa" i potrafiliśmy odpowiadać na potrzeby Potomka. Teraz nasz Maluszek skończył już dwa latka i Jego "słowniczek" nieco się wzbogacił. Dzięki temu dużo łatwiej nam się dogadać, nie wspominając o dziadkach, babciach, ciociach, wujkach itd. Już nie musimy wszystkiego tłumaczyć. Choć wielu tych słów nadal nie ma, to jednak wciąż ich przybywa, są odmieniane, więc na razie się nie martwimy. Na każdego przyjdzie czas.


Jako dwulatek miał opanowane słówka:

mama
tata
baba (babcia)
dziadzia (dziadek)
ciocia
Bedo (jeden z wujków, pozostali nadal są "anonimowi")
pojechał/pojechała
przyjechał/przyjechała
Tabo (imię psa, ale też tak nazywa każdego innego psa)
miau (kicia, ale też każdy inny kot)
gugu (jogurt)
gogo (ogórek)
po (pomidor lub keczup)
ki (kiwi)
kwa kwa (kaczka)
am (jeść)
ciucia (ciuchcia)
papa (podwórko/chce iść na spacer)
myj (myć się)
Peppa
koło


Obecnie Nasz Synek ma ponad dwa latka i trzy miesiące. Zaczął bardzie świadomie odmieniać słówka. Teraz słyszymy nie tylko "mama/tata", ale też "mamo/tato", "mamuś/tatuś", "dla mamy/taty". Doszło również kilka nowych słówek:

Misia (tak nazywa jeden z naszych samochodów)
kołuj (kieruj/jedź)
koło (koło lub kręcić się w kółko)
buła (bułka)
koko (kurka)
pić (chcę pić)
ja pije/mama pije/baba pije itd.
mamo pij/ tato pij itd.
moje piciu
ci (światło)
śpi
sisi lub si (siusiu) 
myja myja (myć się)
ciuchcia
ciasia (ciastka)
fe (coś jest złe, niedobre)
mniam mniam (coś jest dobre)
Koko (jedna z ciuchci) 
Dżordż (George z Peppy, tak fajnie z akcentem wypowiada)
miś
tyty (telewizor)
tany (tańczyć)
mamo/tato dzie jeteś? (mamo gdzie jesteś?)
o! tu jeteś (tu jesteś)
puśś (puść)
jete (jeszcze)
stacy (starczy)


29 kwietnia 2016

Pingwinkowy zestaw od Canpol babies

Canpol babies wyszło na przeciw blogującym mamom i stworzyło Blogosferę! Miejsce w którym można otrzymać produkty do testów lub organizacji konkursów na swoim blogu.

Chcesz otrzymać i zaopiniować produkt Canpol babies na swoim blogu?
A może chcesz zorganizować konkurs z produktami Canpol babies?



Wystarczy zgłosić swój blog, podzielić się swoim pomysłem i polecić Blogosferę innym. Zasady udziału w Blogosferze TUTAJ.


W tym miesiącu można przetestować zestawy "Pingwin" z termoizolacyjną torbą. W ich skład wchodzą: kubek niekapek, torba termoizolacyjna, smoczek silikonowy i łańcuszek do smoczka. Zgłoszenia można przesyłać do 30 kwietnia 2016 roku. Jestem bardzo ciekawa tej torby, bo nasza obecna niestety nie trzyma temperatury.

 
Zapraszamy też inne mamy do testowania lub przeprowadzenia konkursu - zestawy czekają!

blogosfera canpol

5 kwietnia 2016

Dzieci lubią książki

Kolorowe, pełne ciekawych opowieści i wesołych wierszyków. Takie są książki dla dzieci. Ja sama mam świra na ich punkcie, mogłabym kupować co chwilę. Książki pojawiały się w życiu naszego Synka od pierwszych tygodni. Może to miało wpływ na Jego miłość do nich? Nie ma dnia byśmy czegoś nie czytali bądź choćby oglądali kolorowe obrazki. 

Wasze dzieci też lubią książki? Czytacie im często i chętnie, a może nie sprawia Wam to przyjemności?


książki dla dzieci

18 marca 2016

Pampuchy vel kluski na parze

Od jakiegoś czasu miałam ochotę na pampuchy, w większej części kraju znane jako kluski na parze. Pampuchy to taki mój smak dzieciństwa. Ciepła, puszysta kluseczka, a do tego mięsny sosik. Albo wersja na słodko - masełko i cukier. Obie wersje uwielbiam i nie wiem która jest lepsza. U mnie pampuchy zawsze robiła babcia i to ten smak mam w pamięci. Kupne kluchy nie są już takie smaczne, a dla mnie wręcz nie są smaczne w ogóle. To jedno z tych dań, których wolę nie jeść w ogóle niż jeść gotowca ze sklepu.

Ponieważ teraz babcia robi pampuchy sporadycznie, bo wiek już nie ten, postanowiłam spróbować swych sił i zrobić własne. Troszkę się bałam, byłam przekonana, że to nie takie łatwe zrobić puszyste i sprężyste kluski parowe. Tymczasem mój strach okazał się nieuzasadniony. Pampuchy wyszły rewelacyjnie! Wszyscy się zajadali i nawet Synek prosił o dokładkę.

Składniki:
500 g mąki pszennej
50 g stopionego masła
30 g świeżych drożdży
3/4 szklanki ciepłego mleka lub wody
2 jajka
3 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki soli

Przygotowanie:
Drożdże rozrobić z łyżeczką cukru i kilkoma łyżkami mleka. Rozczyn odstawić na 15 minut do wyrośnięcia. Następnie dodać rozczyn do pozostałych składników, całość dokładnie wyrabiamy. Delikatne ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę. 

Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na blat wysypany mąką, wałkujemy na placek grubości około 1-2 cm. Kluski wycinamy za pomocą szklanki. Tak przygotowane pampuchy przykrywamy ściereczką na pół godziny. Po tym czasie wykładamy je partiami na tetrową pieluchę/gazę rozciągnięta na garnku z gotującą wodą i przykrywamy drugim garnkiem/metalową miską. Kluski parujemy około 10 minut.

Pampuchy podajemy z sosem/gulaszem lub na słodko polane śmietaną czy roztopionym masłem i posypane cukrem lub owocami. Na drugi dzień często podsmażam kluski na maśle, taka chrupiąca wersja. 

Smacznego!

17 marca 2016

Ach te trójki

Po czwórkach przyszła pora na trójki. Obawiałam się tego, szczególnie po tylu zasłyszanych historiach. Niestety część obaw się sprawdziła. Pierwsza trójka objawiła się gorączką z rana i tak przez dwa dni... Odporność spadła i przypałętało się przeziębienie. Trzy tygodnie później wyszły dwie kolejne. Tak! Jednocześnie! Całe szczęście obyło się bez gorączki. Jedynie marudzenie, niespokojne noce, wrzaski, ciągłe paluszki w buzi. Została ostatnia do kompletu. 

05.02.2016 - lewa dolna trójka
27.02.2016 - górne trójki 

10 marca 2016

Zestaw "Sówki" od Canpol babies

Canpol babies wyszło na przeciw blogującym mamom i stworzyło Blogosferę! Miejsce w którym można otrzymać produkty do testów lub organizacji konkursów na swoim blogu.

Chcesz otrzymać i zaopiniować produkt Canpol babies na swoim blogu?
A może chcesz zorganizować konkurs z produktami Canpol babies?



Wystarczy zgłosić swój blog, podzielić się swoim pomysłem i polecić Blogosferę innym. Zasady udziału w Blogosferze TUTAJ.


W tym miesiącu można przetestować zestawy dla dzieci "Sówki". W ich skład wchodzą: plastikowy talerzyk, kubek ze składanym ustnikiem, bidon niekapek, smoczek silikonowy i łańcuszek do smoczka. Zgłoszenia można przesyłać do 31 marca 2016 roku. My ponownie zgłaszamy się do testów. Poprzedni kubek treningowy z Canpol sprawdził się rewelacyjnie, pora na coś nowego. Idzie wiosna, a wraz z nią wycieczki i długie spacery. Bidon i kubek ze składanym ustnikiem na pewno się przydadzą.

 
Zapraszamy też inne mamy do testowania lub przeprowadzenia konkursu - zestawy czekają!


Canpol blogosfera

18 stycznia 2016

Dwunasty

Dokładnie 14 stycznia Synkowi wyszła ostatnia czwórka. Tym sposobem ma już dwanaście ząbków. Ciężkie to były miesiące. Była i gorączka, i katar, ale chyba nic nie przebije tych koszmarnych nocy w naszym łóżku... Najgorsze, że to trwało prawie cztery miesiące. Ciekawe co nas czeka przy trójkach...

24.12.2015 - lewa górna czwórka
14.01.2016 - prawa górna czwórka

ząbkowanie teeth zęby dziecka
Źródło: www.tumblr.com

14 stycznia 2016

Żegnaj butelko

Po pełnych dwóch miesiącach mogę napisać - pożegnaliśmy się butelką. Mleko z butelki odstawiliśmy dokładnie 7 listopada, ale wolałam poczekać i upewnić się, że na pewno nie będzie powrotu. Wiecie jak jest - ząbkowanie, choroby, marudzenie... Wszystko to przeszliśmy i butelka pozostała w szafce nie tknięta. 

Wraz z odejściem butli, pożegnałam na dobre wstawanie w godzinach "nocnych" (około 5-6 rano) i przygotowywanie mleczka. O dziwo poszło bez protestów. Jedna noc, kiedy zamiast mleka podałam wodę, i z głowy. Teraz Syn zjada kolację w okolicach 19.00 i wytrzymuje do 8-9 rano. Czyż to nie piękne?

Poza tym, że nie muszę już robić mleka na śpiąco, to nie muszę też myć butelki. Przyznaję, nie znosiłam tego. Ciągle powtarzana ta sama czynność... do znudzenia od kilku miesięcy. Jest mi z tym bardzo dobrze, mogę wręcz powiedzieć, że sprawiło mi to dużą radość.

Synek ani razu nie dopominał się o butelkę. W sumie to nawet o mleko samo w sobie się nie dopomina. Mleczny posiłek zjada w postaci kaszki na pierwsze śniadanie. Jeszcze jesteśmy na mm i tak chyba zostanie do 2 r.ż. Później zobaczymy co będzie. 

A jak to było u Was? Jesteście za szybkim odstawieniem butelki czy może nie zwracacie na to uwagi? Ja w sumie specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, nie chciałam tylko by pił z butli zbyt długo. W praktyce wyszło 16 miesięcy i jak tak obserwuję, to chyba dość szybko nam się udało. Trochę przez przypadek, bo zamierzeniem było wyeliminowanie jedzenia na ranem. 


karmienie dzieci mleko modyfikowane butelka
Źródło: internet